Kierowcy dostali ulgę, pasażerowie podwyżki. Obietnica tańszych biletów utknęła
Rząd potrafił w kilka tygodni obniżyć ceny paliw o ponad złotówkę za litr. Pasażerowie autobusów, pociągów i tramwajów takiego gestu się nie doczekali. Część przewoźników podniosła ceny biletów, bo koszty energii i paliwa biją i w nich. Skoro stać nas na ulżenie kierowcom, to dlaczego nie stać nas na ulżenie pasażerom?

Zerowy VAT na transport publiczny jest starą obietnicą. Jesienią 2023 r. Koalicja Obywatelska opublikowała dokument 100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów. Punkt 80. brzmiał jednoznacznie: wprowadzimy 0 proc. VAT na transport publiczny, aby obniżyć ceny biletów dla Polaków. Minęły nie 100 dni, lecz ponad 900 i punkt 80. wciąż jest niezrealizowany.
W marcu 2025 r. Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację poselską przyznało, że obniżka jest technicznie możliwa (dyrektywa unijna na to pozwala), oszacowało jej koszt na 1,8 mld zł rocznie ubytku dochodów budżetowych i... zapowiedziało dalsze analizy. W 2026 r., po kolejnej interpelacji posłanki Pauliny Matysiak, resort powtórzył tę samą odpowiedź niemal słowo w słowo. Dalsze analizy trwają. Decyzji nie ma.
Tymczasem na świecie zerowy lub obniżony VAT na bilety transportu publicznego to standard w coraz większej liczbie krajów. Luksemburg od 2020 r. ma cały transport publiczny za darmo. Finlandia wprowadziła zerowy VAT na bilety kolejowe. Litwa w odpowiedzi na kryzys energetyczny obniżyła ceny biletów kolejowych o 50 proc. na dwa miesiące. Niemcy uruchomiły DeutschlandTicket za 49 euro (potem 58 euro) na cały transport regionalny w kraju.
Polska, wydająca na pakiet CPN dla kierowców wielokrotnie więcej niż kosztowałby zerowy VAT na bilety, wciąż nie zdecydowała się na ten krok. Posłanka Matysiak pyta wprost: z obniżeniem VAT na branżę beauty rządowi się chciało, a z biletami już nie?
Zintegrowany bilet jak w Austrii, ale na razie na Pomorzu
Jak czytamy na łamach Portalu Samorządowego, równolegle z apelami o zerowy VAT pojawia się bardziej ambitna propozycja. Jakub Łoginow, dziennikarz transportowy i ekspert ds. transgranicznego transportu autobusowego, opublikował jakiś czas temu Pomorską Petycję Transportową, w której domaga się nie jednorazowej obniżki, lecz systemowej reformy transportu publicznego.
Jego propozycja jest modelowana na rozwiązaniach z Austrii (KlimaTicket – jeden bilet na cały transport publiczny w kraju za 1095 euro rocznie), Słowacji (IDS Východ – zintegrowany system taryfowy dla kilku regionów) i Niemiec (DeutschlandTicket). Łoginow proponuje, żeby rząd objął pilotażem województwa pomorskie i zachodniopomorskie i udzielił im wsparcia z budżetu centralnego na stworzenie jednolitego systemu taryfowego obejmującego kolej, autobusy regionalne, komunikację miejską i transport morski.
Koszt? Łoginow szacuje go na 500 mln zł rocznie dla dwóch województw. To mniej, niż budżet traci w ciągu jednego miesiąca na pakiecie CPN. W zamian pasażer dostałby coś, co dziś w Polsce nie istnieje: jeden bilet na wszystko, przejrzysty cennik, skomunikowane autobusy dowozowe i koniec chaosu, w którym bilet na SKM nie działa w autobusie, a bilet Polregio nie honoruje przesiadki na komunikację miejską.
Petycja postuluje też cofnięcie niedawnych podwyżek cen biletów SKM i Polregio, włączenie autobusów regionalnych do kolejowej Taryfy Pomorskiej, stworzenie ogólnopolskiej wyszukiwarki połączeń i bazy przystanków oraz marketing transportu publicznego, bo dziś wielu Polaków po prostu nie wie, że autobus do ich miejscowości w ogóle kursuje.
1,8 mld zł rocznie to dużo czy mało?
Koszt zerowego VAT na bilety szacowany przez Ministerstwo Finansów na 1,8 mld zł rocznie brzmi niby jak duża kwota. Warto jednak ją zestawić z kontekstem. Pakiet CPN kosztuje budżet wielokrotnie więcej. Według szacunków analityków, przy obecnym poziomie konsumpcji paliw ubytki sięgają 1,5-2 mld zł miesięcznie. W skali roku to kwota rzędu 15-20 mld zł. Za cenę jednego miesiąca pakietu CPN można by sfinansować zerowy VAT na bilety przez cały rok i jeszcze zostałoby na zintegrowaną wyszukiwarkę połączeń.
Przeczytaj także:
Ale sam zerowy VAT nie zbuduje autobusu do Pcimia, nie uruchomi wieczornego kursu z Leska do Sanoka i nie sprawi, że pociąg z Lublina do Rzeszowa przyjedzie częściej niż raz dziennie. Tańsze bilety bez oferty to obietnica bez pokrycia. Być może właśnie dlatego rząd zwleka, bo wie, że zerowy VAT będzie politycznie widowiskowy, ale bez inwestycji w ofertę i integrację systemową nie zmieni fundamentalnie niczego.
Pasażerowie czekają, kierowcy już tankują taniej, obietnica numer 80 wciąż leży w szufladzie, a autobus do wielu polskich miejscowości jak jechał raz dziennie, tak jedzie. O ile w ogóle jeszcze jedzie.



















