REKLAMA

Uciszyli królów życia gadających przez telefon. Tak musi być wszędzie

Kraków uciszył użytkowników, których telefony w komunikacji miejskiej są zbyt głośne, a teraz tą drogą chcą iść inne polskie miasta.

olsztyn
REKLAMA

Radna Rady Miasta Olsztyna Zdzisława Tołwińska skierowała do prezydenta miasta interpelację w sprawie głośnego korzystania z telefonów i innych urządzeń elektronicznych w autobusach oraz tramwajach – donosi portal tko.pl.

W dokumencie radna zwróciła uwagę, że osoby, które głośno dyskutują, prowadząc rozmowę na głośniku, albo słuchają muzyki czy też puszczają filmy, przeszkadzają innym pasażerom.

REKLAMA

W imieniu mieszkańców, którzy zwrócili się do mnie, zwracam się z uprzejmą prośbą o interwencję w sprawie doprecyzowania przepisów porządkowych w komunikacji miejskiej, które zakazałyby głośnego używania telefonów i innych urządzeń elektronicznych w tramwajach i autobusach - zaapelowała radna.

Jej zdaniem tacy delikwenci powinni być wypraszani z pojazdów komunikacji miejskiej.

Pismo doczekało się odpowiedzi prezydenta. Jak informuje lokalny serwis, Robert Szewczyk przypomniał, że już powstały zapisy dotyczące zakłócania spokoju w pojazdach komunikacji miejskiej. Zaznaczono, że w olsztyńskich autobusach i tramwajach oraz przystankach nie można m.in. grać na instrumentach muzycznych i korzystać z urządzeń mogących zakłócić spokój w pojeździe, oraz korzystać z urządzeń nagłaśniających bez zgody ZDZiT.

Ograniczenie niewłaściwych zachowań pasażerów może zostać osiągnięte poprzez prowadzenie odpowiednich kampanii edukacyjnych np. w pojazdach komunikacji miejskiej – dodano.

Wielu mieszkańców w mediach społecznościowych popiera pomysł walki z hałaśliwymi podróżnymi

Inni zastanawiają się, czy nowa regulacja nie okazałaby się jeszcze jednym martwym przepisem. W końcu samo miasto powołuje się na istniejące zapisy. Tyle że najwidoczniej nie są respektowane, skoro problem ma się dobrze, a mieszkańcy i politycy domagają się działań wymierzonych w osoby zakłócające spokój w pojazdach komunikacji miejskiej.

Na facebookowym profilu portalu olsztyn.com.pl zamieszczono komentarz pochodzący od anonimowego czytelnika, który opisał perspektywę motorniczego. Jego zdaniem pomysł wypraszania głośnych pasażerów to "temat nie do wykonania".

Już dawno temu zwracało się uwagę ludziom. Przeważnie kończyło się tak: skarga pasażera na zachowanie kierowcy lub motorniczego. I stos oświadczeń pisało się do pana kierownika co i jak. Dla pana kierownika najlepiej by było, żeby się motorniczy czy kierowca przyznał, że np. "byłem chamski". A on wtedy z uśmiechem na ustach podpisałby kwit zgodnie z umową ze ZDZiT. Bo to nasz pasażer. I tyle w temacie premii za dany miesiąc - zaznaczył autor.

Być może wprowadzenie nowych zapisów, wzorem Krakowa, sprawiłoby, że już inaczej trzeba byłoby patrzeć na takie sprawy? Na razie wydaje się, że Olsztyn stawia na edukację.

Kraków poszedł inną drogą

12 stycznia 2026 r. weszły w życie nowe przepisy. Od tego momentu zakazane jest nie tylko granie na instrumentach muzycznych oraz korzystanie z radioodbiorników, ale także "użytkowanie telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych z wykorzystaniem zestawów głośnomówiących lub głośników multimedialnych, w szczególności odtwarzania multimediów dźwiękowych lub zakłócania w inny sposób spokoju w pojeździe".

Ci, którzy nie będą stosować się do nowych, spokojnych zasad, mogą zostać ukarani mandatem w wysokości 200 zł. Pilnowaniem porządku zajmują się kontrolerzy biletów, a opłata dodatkowa może zostać nałożona wyłącznie w sytuacji, gdy kontroler bezpośrednio stwierdzi naruszenie przepisów w trakcie kontroli w pojeździe.

Co, jeśli ktoś odpali telefoniczny głośnik na cały regulator, bo będzie wiedział, że bilety nie są sprawdzane?

W przypadku nieprzestrzegania przepisów porządkowych kierowca lub motorniczy może wezwać pasażera do zaprzestania używania urządzenia w trybie głośnomówiącym, a jeżeli polecenie to nie zostanie wykonane, ma prawo nakazać opuszczenie pojazdu. W takiej sytuacji pasażerowi nie przysługuje zwrot należności za bilet – wyjaśniło miasto.

Drogą Krakowa chce iść też Łódź. A przynajmniej niektórzy radni zwrócili uwagę na problem.

- Sam często korzystam z komunikacji publicznej i zdarza się, że muszę słuchać, jak ktoś głośno rozmawia przez telefon o prywatnych sprawach. Bywa to irytujące i uciążliwe. Wielokrotnie też zgłaszają mi takie uwagi sami mieszkańcy, którzy też jadą danym kursem – argumentował radny Marcin Gołaszewski, jeden z autorów interpelacji.

W Łodzi jednak, podobnie jak w Olsztynie, władze wolą postawić na edukację. Niby to zrozumiałe, ale komunikaty o tym, jak zachowywać się wśród ludzi, aby nikomu nie przeszkadzać, są z nami od lat. Czy odniosły pozytywny skutek? Być może rzeczywiście ktoś po zapoznaniu się z poradami zmienił swoje nastawienie, ale samo istnienie problemu pokazuje, że to metoda, której wysoką skuteczność można kwestionować.

REKLAMA

W pociągach pasażerowie mogą uciec do strefy ciszy, a w komunikacji miejskiej trzeba godzić się z hałasem? To rozwiązanie, które nie wszystkich zadowala, o czym świadczy fakt, że debata rozszerza się o kolejne miasta.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-17T13:56:07+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T13:47:38+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T13:19:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T10:30:01+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T08:08:17+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T07:14:35+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T06:31:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-17T06:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T20:11:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T19:57:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T18:33:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T18:08:50+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T17:48:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T17:17:15+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T14:59:51+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T13:39:42+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA