Zgubił notes w toalecie 700 lat temu. Archeolodzy odczytali jego sekrety
Archeolodzy znaleźli notes, ale nie byle jak, bo pochodzący z XIII-XIV w. Obok niego leżały skrawki jedwabiu użyte prawdopodobnie jako papier toaletowy.

W średniowiecznej latrynie w Paderborn archeolodzy znaleźli mały notes, który ktoś zgubił około 700 lat temu. Trudno powstrzymać uśmiech na myśl o nieszczęśniku, który sięgnął po coś do kieszeni i patrzył, jak jego notatki znikają w otchłani. To jednak jedno z tych odkryć, które mówią o przeszłości więcej, niż kroniki królów i traktaty teologów. Woskowane strony wciąż noszą ślady łacińskich zapisków, a sam przedmiot przetrwał w zaskakująco dobrym stanie. Trochę tak, jakby ciemność i wilgoć średniowiecznej toalety zakonserwowały go lepiej, niż niejedna biblioteka.
Notes wpadł tam, gdzie nic nie powinno przetrwać
Znalezisko pochodzi z centrum Paderborn w Niemczech, gdzie podczas prac poprzedzających budowę nowego budynku administracyjnego natrafiono na średniowieczną latrynę. W jej wypełnisku archeolodzy znaleźli mały notes tabliczkowy, czyli rodzaj przenośnego notatnika używanego przed epoką powszechnego papieru.
Przedmiot ma zaledwie ok. 10 x 7,5 cm. W środku znajduje się 10 stron, z których większość pokryto woskiem po obu stronach. Łącznie dawało to 18 powierzchni do pisania. Użytkownik mógł rysikiem wydrapać tekst w wosku, a później wygładzić powierzchnię i użyć jej ponownie. To był średniowieczny odpowiednik podręcznego notesu, brudnopisu, albo tego śmiesznego tableciku dla dzieci do rysowania, w którego przypadku po naciśnięciu niepozornego przycisku znika to, co się nabazgrało.

Najbardziej zaskakujące jest nie to, że taki przedmiot istniał, ale że przetrwał w miejscu tak agresywnym dla materiałów organicznych. Drewno, skóra i wosk zwykle bardzo szybko ulegają zniszczeniu. Tutaj pomogły warunki, które z punktu widzenia nosa były wręcz fatalne, ale z punktu widzenia konserwatora okazały się idealne: wilgotne, zbite i niemal beztlenowe środowisko odcięło notes od normalnego rozkładu.
Woskowe strony nadal trzymają tekst
Konserwatorzy ustalili, że wnętrze notesu było tak szczelnie zamknięte, iż brud nie dostał się między strony. Drewno nie odkształciło się w stopniu, który zniszczyłby zapis, a wosk zachował się na tyle dobrze, że pismo wciąż można oglądać. To rzadkość, bo nawet jeśli podobne tabliczki woskowe trafiają się w wykopaliskach, często są zdeformowane, niekompletne albo pozbawione czytelnych śladów pisma.
Na powierzchniach widać wiele warstw zapisów. To typowe dla przedmiotu wielokrotnego użytku. Ktoś notował, wygładzał wosk, a potem pisał dalej. Ślady nakładały się na siebie, tworząc gęstą plątaninę linii. Według badaczy wiele zapisów mogło powstać tą samą ręką, choć układ tekstu bywał zmienny, a niektóre notatki zapisano w różnych kierunkach.
To sugeruje spontaniczne używanie notesu. Nie był to luksusowy kodeks przeznaczony do spokojnego kopiowania w skryptorium. Raczej narzędzie codzienne, praktyczne, podręczne – coś, co właściciel mógł wyjąć w biegu, zapisać rachunek, termin, myśl, dług, zamówienie albo krótką informację, a potem szybko schować do kieszeni czy sakwy. Jak średniowieczny odpowiednik karteczki samoprzylepnej, tylko trwalszy i przypadkiem zachowany na kilkaset lat.
Łacina i lilie wskazują na bardzo zamożnego właściciela
Zapiski wykonano po łacinie, jednak w średniowieczu nie oznaczało to automatycznie, że właścicielem był duchowny, choć taki trop najłatwiej przychodzi nam do głowy. Wskazywało raczej po prostu na osobę wykształconą i należącą do wyższych warstw społecznych, bo łacina była wówczas czymś więcej, niż językiem. Była kodem dostępu, językiem administracji, Kościoła, prawa i uczonych. Kto używał jej w codziennych, pośpiesznych notatkach, a nie tylko w uroczystych dokumentach, raczej nie był przypadkowym mieszkańcem miasta. To musiał być ktoś, kto w łacinie myślał na tyle swobodnie, by notować w niej rachunki i terminy.
Na zamożność właściciela wskazuje także oprawa. Powierzchnia skórzanej okładki była zdobiona regularnym motywem lilii. W średniowiecznej symbolice lilie kojarzono m.in. z czystością, łaską, prestiżem i władzą. Sam motyw nie pozwala oczywiście wskazać nazwiska właściciela, ale mówi wiele o tym, że notes nie był byle jakim kawałkiem drewna i wosku.
Archeolodzy podejrzewają, że mógł należeć do kupca z Paderborn. To hipoteza bardzo prawdopodobna: kupiec potrzebował narzędzia do szybkiego zapisywania transakcji, rachunków, zobowiązań i informacji o towarach. Mały, wielokrotnego użytku notes był do tego wręcz idealny.
Jedwab obok notesu mówi równie dużo jak sam przedmiot
W tej samej latrynie znaleziono też prostokątne skrawki jedwabiu. Badacze podejrzewają, że mogły pełnić funkcję papieru toaletowego. Dla współczesnego czytelnika brzmi to niemal groteskowo, ale dla archeologii jest bezcennym szczegółem codzienności. Jedwab nie był materiałem pospolitym. Jeśli rzeczywiście użyto go w takim celu, mówi to coś o statusie osób korzystających z tej latryny albo o wtórnym wykorzystaniu drogich tkanin. W średniowieczu nic nie marnowało się tak łatwo jak dziś. Skrawki materiału, nawet luksusowego, mogły dostawać drugie, trzecie i czwarte życie.
W połączeniu z łacińskim pismem i zdobioną oprawą notesu tworzy się obraz miejsca używanego przez ludzi zamożnych, wykształconych lub przynajmniej związanych z elitą miejską. To nie są spektakularne skarby ze złota, ale właśnie takie detale najlepiej pokazują, jak wyglądało życie w późnośredniowiecznym mieście.
Latryny są skarbnicami dla archeologów
Średniowieczna toaleta nie jest najbardziej eleganckim miejscem wykopalisk. Nikt nie urządza konferencji prasowej na jej temat z lampką szampana. Jednak dla archeologów bywa jednym z najcenniejszych źródeł. Do latryn trafiało wszystko, co było odpadem, zgubą albo rzeczą, której nikt nie chciał już odzyskać. Właśnie to czyni je kapsułami czasu. W takich miejscach znajduje się resztki jedzenia, pestki, kości, tekstylia, przedmioty codziennego użytku, fragmenty naczyń i drobne zguby, które razem opowiadają o życiu zwykłych ludzi więcej niż niejeden kronikarski zapis.
Przeczytaj także:
W oficjalnych dokumentach średniowiecze pokazuje podatki, wojny, przywileje i fundacje. Latryna pokazuje dietę, higienę, choroby, przedmioty kieszonkowe i zwyczaje ludzi. Może też zachowywać materiały organiczne lepiej niż suche warstwy ziemi, właśnie dzięki brakowi tlenu i stałej wilgotności.



















