Matura do zmiany. "Maturzyści kombinują coraz sprytniej"
Maturalne incydenty nie umykają uwadze Ministerstwa Edukacji Narodowej. Nowe sposoby na igraszki z systemem każą zmodyfikować samą formułę egzaminu.

W tym roku również nie obeszło się bez perturbacji. Śmiałkowie wnieśli telefony na egzamin maturalny, co skończyło się dla nich fatalnie. Będą musieli podejść do niego ponownie, ale już w przyszłym roku. Niby zasady są jasne i smartfonów na maturze mieć nie wolno, jednak niektórzy o przepisie zapominają albo celowo chcą go ominąć.
W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" wiceministra resortu edukacji Katarzyna Lubnauer przyznała, że "trudno całkowicie zapobiec sytuacjom, w których ktoś wnosi telefon na salę, robi zdjęcie arkusza i publikuje je w sieci". Komisje egzaminacyjne nie mają prawa przeszukiwać uczniów, więc trzeba liczyć na odpowiedzialność młodych. A z tym jest niekiedy problem.
- Musimy poważnie zastanowić się nad zmianą samej formuły egzaminów, ponieważ technologia rozwija się dziś w niezwykle szybkim tempie, a system edukacji musi za tym nadążać - przyznała Lubnauer.
Jak dodała, jeszcze kilka lat temu głównym problemem było wnoszenie telefonów na egzamin. Dziś do tego dochodzą smartwatche, a "nawet okulary wyposażone w sztuczną inteligencję".
Właśnie dlatego przed resortem stoi poważne wyzwanie, bo trzeba zastanowić się, "w jaki sposób zabezpieczyć cały proces egzaminacyjny, aby odpowiadał współczesnym wyzwaniom”.
Dotyczy to zresztą nie tylko samego egzaminu dojrzałości
Nauczyciele już wcześniej zwracali uwagę, że dziś prace domowe przestają mieć sens. Za uczniów zadanie rozwiąże i wykona sztuczna inteligencja.
Zdaniem niektórych nauczyciele powinni wymyślać ćwiczenia rozwijające kreatywność - takie, których nie da się skopiować z ekranu.
Galopujące zmiany widać już niemal na każdym poziomie edukacji: od podstawówki po studia. Z danych wynika, że niemal dwie trzecie studentów Harvardu korzystało ze sztucznej inteligencji co najmniej raz w tygodniu i aż 92 proc. studentów użyło AI przynajmniej raz w ciągu roku akademickiego.
- Z drugiej strony AI działa jak zwierciadło. Obnaża cały układ, w którym od dawna funkcjonujemy. Już od lat 90., a im bardziej wchodziliśmy w XXI wiek, tym to było bardziej widoczne. Zarówno uczący się, jak i uczący – wszyscy męczyliśmy się w tym układzie. Studiowanie tylko dla papierka nie miało sensu wtedy i nie ma sensu teraz. Może z tą różnicą, że dzisiaj widać to i czuć dużo wyraźniej - mówił w rozmowie ze Spider's Web+ dr hab. Michał Krzykawski, dyrektor Centrum Badań Krytycznych nad Technologiami Uniwersytetu Śląskiego.
Hasło "prace domowe nie mają sensu", a "matura to bzdura" słyszałem (i powtarzałem) w swoich szkolnych latach. Nie było to aż tak dawno temu, ale już wówczas zdawano sobie sprawę z licznych problemów, m.in. tego, że gotowe wypracowania czy odpowiedzi na pytania zadawane na klasówkach dało się znaleźć w sieci. Przez lata problem tylko urósł, a dziś nie da się już go nie zauważać. Owszem, można próbować technologicznie zabezpieczać ważne egzaminy, ale to walka z wiatrakami.
Zdjęcie główne: Anna Gawlik / Shutterstock



















