Polski Dubaj będzie mieć potężnego rywala. Bogaci się cieszą, reszta może zapłakać
Hotel w Pobierowie będzie mieć poważnego luksusowego rywala - w Kołobrzegu blisko morza budowany jest obiekt, który będzie chciał powalczyć o portfele zamożniejszych turystów.

"Budujemy hotel, który ma zachwycać pokolenia" - mówi o inwestycji wartej ponad 400 mln zł Zbigniew Woźniak, inwestor i właściciel Grupy Spółek Woźniak. Budynek powstaje w pierwszej linii brzegowej.
Obecnie prowadzone są intensywne prace wykończeniowe. Pierwsi goście mają zameldować się w obiekcie w pierwszej połowie 2027 r. Biorąc pod uwagę olbrzymie zainteresowanie otwarciem hotelu Gołębiewski w Pobierowie można podejrzewać, że w Kołobrzegu również będą celować w początek wakacji albo majówkę, jeśli tylko prace pójdą zgodnie z planem.
Pięciogwiazdkowy hotel zaoferuje 369 pokoi i apartamentów, a więc znacznie mniej niż gigant z Pobierowa, gdzie tylko na start szykowanych jest 500 pomieszczeń dla gości. Będą też atrakcje, m.in. strefy SPA, restauracje, winarnia, kawiarnie, siłownia, bar z widokiem na morze czy "ekskluzywna palarnia cygar".
W Mearl zależy nam, by wszystko działo się wtedy, kiedy jest potrzebne - najlepiej zanim gość zdąży o to poprosić. Dlatego tak dużą wagę przykładamy do architektury, detalu i kultury obsługi. Chcemy stworzyć miejsce kompletne: od pierwszego momentu styczności z naszą marką do ostatniego - zapowiada Woźniak.
Wcześniej w "Świecie Hoteli" mówił, że celem jest bycie "absolutnie najlepszym hotelem w Polsce pod względem jakości obsługi".
Na stronie obiektu czytamy, że położenie bezpośrednio przy plaży "zapewnia prywatność oraz bezpośrednią bliskość morza". Hotel ma połączyć "prestiż nadmorskiego kurortu" z "ciszą i poczuciem nieograniczonej przestrzeni".
Sęk w tym, że przestrzeń tuż przy morzu jest jednak ograniczona
Inwestorzy chętnie budują się w bliskim sąsiedztwie plaż i morza, bo wiedzą, że to przyciągnie turystów. Już w 2019 r. w raporcie NIK mogliśmy przeczytać, że "coraz więcej inwestycji powstaje przy samych plażach, na krawędziach klifów, na wałach wydm".
Gminy prześcigają się w pomysłach zagospodarowania tych terenów. Rozległe zejścia na plażę i tarasy widokowe, utwardzone ścieżki rowerowe na koronie wydmy czy klifu to tylko niektóre przykłady nowych inwestycji. Niestety rozwój turystyki często nie uwzględnia ochrony nadmorskiej przyrody, przez co nieuchronnie prowadzi do jej dewastacji - przestrzegano.
Nowy pięciogwiazdkowy hotel w Kołobrzegu nie jest pierwszym. Bankier zauważa, że powstaje w sąsiedztwie innych luksusowych obiektów. I takich miejsc pewnie będzie przybywać, bo jak pokazuje przykład hotelu w Pobierowie Polacy łakną luksusu, komfortu i wygód. Są w stanie zapłacić niemałą cenę za atrakcje.
Eleganckie hotele wyrastają jak grzyby po deszczu nie tylko nad morzem, ale to właśnie tam tego typu inwestycje budzą szczególne emocje. Widoki znane sprzed lat - morze, plaża, lasy - powoli odchodzą w zapomnienie, bo znad koron drzew wystają luksusowe obiekty.
- To jest zbrodnia na naturze, ale też zagrożenie dla reszty obszaru, bo osłabia to naturalną przeszkodę dla sztormów i dla morza. To jest jedyna naturalna przeszkoda przed konsekwencją zmiany klimatu w postaci podnoszenia się poziomu morza, które postępuje, bo ocean się robi coraz cieplejszy, a także ekstremalnymi zjawiskami oceanicznymi, czyli częstymi, bardziej niszczycielskimi sztormami - tłumaczył "Portalowi Samorządowemu" prof. Tymon Zieliński.
Kiedy w ubiegłym roku mieszkańcy Łeby protestowali przeciwko budowie 7-piętrowego na Mierzei Sarbskiej, argumentowali, że obiekt zaburzy nadmorski krajobraz, zaszkodzi środowisku naturalnemu i po prostu dojdzie do degradacji kolejnego odcinka wybrzeża.
- Łeba jest pięknym i unikatowym miejscem na polskim wybrzeżu. Tu zieleń łączy się z błękitem, chciałabym, żeby tak to zostało, a nie żebyśmy zostali drugą egipską Hurghadą - mówiła trójmiejskiej "Wyborczej" burmistrzyni Agnieszka Derba.
Ostatecznie inwestor nie dostał zgody na budowę 7-piętrowego hotelu blisko brzegu Bałtyku, co pokazało, że presja ma sens.
Inny problem związany z masową turystyką to wymieranie samych miasteczek.
Bogaci skupują apartamenty, co winduje ceny, lub przyjeżdżają na chwilę, a później miasto zamiera. Nie ma w nim mieszkańców, których nie stać na życie w drogim, luksusowym kurorcie. Przykładem jest Hel, który bardzo szybko się wyludnia.
- A poza tym, gdzie jest napisane, że trzeba koniecznie przyjechać na Półwysep Helski? Musimy się pogodzić z tym, że nie wszędzie każdy musi być. Są miejsca, które nie są dostępne, np. Himalaje. To nie jest powód, żeby zbudować tam kolejkę, żeby każdy mógł wjechać bliżej szczytu - mówiła w rozmowie z trójmiejską "Wyborczą" prof. Katarzyna Rozmarynowska, wiceprezeska Instytutu Ochrony Krajobrazu Pomorza.



















