Rząd: krytykując system kaucyjny, rozsyłasz fejki. Zaraz, co?
Ministerstwo Klimatu i Środowiska ostrzega przed dezinformacją – gdzie kończy się krytyka, a zaczyna manipulacja?

Ministerstwo Klimatu i Środowiska ostrzega przed falą dezinformacji na temat systemu kaucyjnego. Resort w swoim oświadczeniu informuje, że w ostatnich dniach odnotowano "zwiększoną liczbę doniesień na temat nieprawdziwych, zmanipulowanych lub uproszczonych informacji na temat funkcjonowania systemu kaucyjnego, noszących znamiona zorganizowanej kampanii dezinformacyjnej".
Przedstawiciele ministerstwa nie mają wątpliwości, że zjawisko nie ma charakteru przypadkowego i jest elementem "szerszego problemu dezinformacji wokół polityki klimatycznej i środowiskowej".
Treści te są rozprzestrzeniane w sposób skoordynowany w wielu formach i kanałach jednocześnie - w postach, komentarzach, materiałach wideo i wybranych przekazach publicystycznych - pozorując “spontaniczny” oddolny sprzeciw społeczny. W kolejnym etapie są one wzmacniane poprzez ich powielanie przez konta o dużych zasięgach i fragmentaryczne cytowanie w mediach. W efekcie narracje marginalne, dezinformujące lub interesariuszowe zyskują pozory powszechności i stają się elementem głównego nurtu debaty – tłumaczy resort.
Jak wylicza Ministerstwo Klimatu i Środowiska, fałszywe informacje dotyczą m.in.:
- rzekomego „narzucenia systemu przez Unię Europejską” i wprowadzenia go przez rząd “w ciemno”,
- tezy o „wielomiliardowym transferze pieniędzy do prywatnych firm”,
- fałszywych danych o szkodliwości klimatycznej systemu,
- insynuacji o celowym „niedorozwoju” infrastruktury,
- przypisywania systemowi problemów, które istniały wcześniej w gospodarce odpadami.
Nie mam wątpliwości, że temat systemu kaucyjnego był celowo podkręcany i wykorzystywany przez środowiska, którym zależy na szerzeniu dezinformacji, wprowadzaniu chaosu czy podważaniu zaufania do publicznych instytucji. Widać to było szczególnie w pierwszych tygodniach, gdzie niejednokrotnie powielane były bezsensowne i bezpodstawne zarzuty. Z niektórych narracji podśmiewywałem się na łamach Spider's Web.
To jasne, że głośne tematy bywają przekręcane, by wprowadzić ludzi w błąd i osiągnąć własne korzyści. To nasza rzeczywistość. Ekologia to zaś wyjątkowo wdzięczny materiał. Nie tak dawno krążył mit o rzekomych 11 kubłach, które chce wprowadzić Unia Europejska. Informacja okazała się nieprawdziwa i zdementowana, ale nie sądzę, aby ci, którzy głosili takie hasła, wycofywali się ze swoich stanowisk.
Resort zwraca uwagę, że "w sensacyjnych narracjach na temat systemu kaucyjnego powtarzają się charakterystyczne techniki manipulacyjne". Wymieniono m.in. redukowanie złożonych procesów do jednego "winnego":
systemowi kaucyjnemu przypisuje się zjawiska wynikające z innych czynników, takich jak inflacja, wzrost kosztów energii czy zmiany na rynku surowców. Złożone procesy ekonomiczne są celowo upraszczane i sprowadzane do jednego elementu, który ma pełnić rolę wygodnego sprawcy wszystkich problemów.
Ten argument jest ciekawy, bo poniekąd resort wrzucił kamyczek do ogródka samorządów. Już przecież pojawiają się głosy, że to system kaucyjny odpowiada za wyższe ceny wywozu odpadów.
"System kaucyjny ma negatywny wpływ na gminne systemy gospodarki odpadami komunalnymi, co znalazło odzwierciedlenie w rozstrzygniętych przetargach na odbiór odpadów" - przekazało redakcji WP Finanse biuro prasowe urzędu miasta stołecznego Warszawy.
Argumentowano wówczas, że system kaucyjny spowodował zmniejszenie przychodów instalacji przetwarzających odpady komunalne ze sprzedaży surowców wtórnych oraz wzrost kosztów zagospodarowania pozostałych odpadów.
Zresztą sam resort polemizował z tymi sugestiami, tłumacząc, że "koszty te wynikają z wielu czynników, zwłaszcza tych makroekonomicznych, takich jak: inflacja, koszty produkcji, płac, czy związanych z produkcją i dystrybucją, np. z ceną energii, paliwa".
W rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" Tomasz Kacprzak, dyrektor ds. gospodarki odpadami w MPO Łódź, przyznał, że po tym, jak zaobserwowano spadek butelek plastikowych przyjeżdżających do sortowni, spółka odnotowała ponad 100 tys. zł mniej przychodu miesięcznego niż dotychczas.
Na razie nie planujemy podwyżek cen za śmieci. Staramy się sprzedawać inne surowce i tak organizować system, by nie miało to wpływu na podwyżki cen dla mieszkańców Łodzi. Jednak musimy mieć świadomość, że te 150 tys. zł uzyskanych ze sprzedaży butelek moglibyśmy wydać na zakup nowego sprzętu. Nie wykluczam, że w dalszej przyszłości opłaty za odbiór odpadów wzrosną - wyjaśnił.
Oczywiście rząd może argumentować, że to o inne przykłady chodziło. Tym bardziej że same miasta przyznają, że rolę odgrywają też inne czynniki, ale potwierdzają również, że system kaucyjny swoją cegiełkę dorzuca. Tak było np. w Gdańsku:
Główne przyczyny tej sytuacji to wzrost ilości odpadów o 12%, skok płacy minimalnej o 80%, inflacja na poziomie 43% oraz nowe regulacje, w tym system kaucyjny, który obniżył nasze przychody o ponad 2 mln zł.
Kto ma więc rację? Np. w Rykach również doszło do podwyżek za wywóz śmieci, ale winy nie zrzucono wcale na system kaucyjny. Gdzie mówią prawdę, a gdzie "redukuje się złożone procesy"? Czy może raczej każdy przypadek zasługuje na indywidualną analizę?
Mam wrażenie, że właśnie tu kryje się klucz, a tymczasem rząd trochę chce uprosić sobie zadanie i wrzucić wszystko do jednego worka z napisem "dezinformacja". I pewnie poniekąd wiele przykładów potwierdza tę hipotezę, ale krytyka systemu kaucyjnego z ostatnich tygodni nie wynika wyłącznie ze ślepej nagonki w mediach społecznościowych. Wiele problemów faktycznie jest celowo wyolbrzymianych i przesadzonych, ale nie da się też ukryć, że ludzie stoją w kolejkach i się irytują. Zresztą sam resort o tym mówi, wspominając o potrzebnym czasie na wdrożenie nowych nawyków.
Sam usłyszałem głośne westchnięcie kobiety na widok automatu wyświetlającego komunikat o przepełnieniu. Problem błyskawicznie rozwiązano – wnętrze opróżniono, można było dalej wrzucać opakowania. Faktem jest jednak to, że pani musiała swoje odczekać, a przy tym się zdenerwowała.
Można dyskutować, czy kolejki są dowodem na to, że system kaucyjny nie działa – moim zdaniem nie. Można spierać się, czy "zrobiono z Polaków śmieciarzy" – ja tak nie uważam. Daleki byłbym jednak do sugerowania, że każda zła opinia nt. systemu kaucyjnego to sprawka sprytnych propagandzistów, którzy chcą siać zamęt. Oczywiście resort w swoim oświadczeniu wskazuje przykłady, ale są one bardzo ogólne, niezbyt konkretne.
I to nawet nie tak, że rząd strzela na oślep
W pierwszych tygodniach systemu kaucyjnego wiele wpisów w sieci naprawdę brzydko pachniało kłamstwem i chęcią celowego wprowadzenia w błąd. Dziś jednak spodziewałbym się innej dyskusji. Oczekuję innych reakcji i odpowiedzi. Tymczasem rząd mówi, że to dezinformacja. Albo że nie trzeba stać w kolejkach.
Tak złożony temat, budzący tak wiele skrajnych emocji, zasługuje na inne podejście. Nawet jeśli rząd nie kłamie, pisząc, że wykorzystywane są taktyki "znane z innych kampanii dezinformacji i mają na celu osłabienie społecznego poparcia dla rozwiązań prośrodowiskowych, prowadząc do chaosu informacyjnego oraz niepotrzebnych obaw", to dlaczego nie odpowiada konkretami? Prosty ping-pong, pokazane kłamstwo i od razu wyjaśnienie.
Obawiam się, że zdenerwowanych na kolejki czy zdarzające się awarie butelkomatów raczej nie pocieszy wyjaśnienie, że krytyka systemu kaucyjnego to sprawka tych, którzy lubią, jak świat płonie. Zwolennicy systemu, tacy jak ja, rozumieją, że "jego celem jest wyłączenie opakowań z odpadów komunalnych, poprawa jakości recyklingu oraz ograniczenie spalania surowców". Do krytyków trzeba jednak dotrzeć innymi środkami niż tylko sugestią, że dają się manipulować.
Zdjęcie główne: FotoDax / Shutterstock.com



















