REKLAMA

Czesi odjeżdżają, PKP Intercity zaciera ręce? Aż sprawdziłem, co z cenami biletów

Rywala nie ma, ceny… szybują - tak sytuacja prezentuje się na pierwszy rzut oka. W sieci pojawiły się niepokojące oznaki tego, że na niektórych trasach obsługiwanych przez PKP Intercity tanio już było. Ale czy faktycznie jest się czego obawiać?

ceny biletow
REKLAMA

RegioJet kończy krajowe połączenia w Polsce wraz z 3 maja 2026 r. Raczej nie będziemy tęsknić. Oczekiwania były duże, a początki rzeczywiście obiecujące. Przewoźnik pokazał, że konkurencja może prowadzić do obniżek cen biletów, tak jak przewidywali to eksperci. Tyle że bardzo szybko zaczęły się schody. Działalność RegioJet zapamiętamy mimo wszystko bardziej z odwołania pociągów na ostatnią chwilę i ogromnego zamieszania, które z tego wynikło, niż presji cenowej. Kiedy więc przewoźnik ogłosił, że nie zostanie w Polsce zbyt długo, pojawiły się głosy, że Czesi zwyczajnie nie byli gotowi. Taktyka "na hurra!" się nie sprawdziła.

No tak, ale obecność RegioJet, jaka by nie była, motywowała PKP Intercity do rywalizacji przynajmniej na niektórych trasach – zwracali uwagę co niektórzy. A teraz narodowy przewoźnik takiej zachęty nie ma, skoro główny rywal odpada. Szybko zaczęto się obawiać, że pasażerowie na decyzji RegioJet stracą, bo zapłacą więcej za bilety.

REKLAMA

PKP Intercity obiecywało jednak, że nic takiego się nie zdarzy i martwić się nie trzeba.

Portal Fly4free.pl postanowił sprawdzić, jak prezentują się ceny na trasie Kraków – Warszawa dzień po majówce. 4 maja to termin nieprzypadkowy, bo to w końcu pierwszy dzień bez RegioJet w kraju. Czesi jeździli na tej trasie i doprowadzili do ogromnego spadku cen.

Tanio już było?

Tymczasem za podróż Pendolino 4 maja trzeba zapłacić przeważnie 169 zł. Znajdą się wprawdzie tańsze połączenia, ale niewiele – w innych godzinach bilet wyceniono np. na 133,51 zł. Najtańsza wejściówka kosztuje 92,95 zł, ale odjazd jest o 12:46.

Są jeszcze pociągi kategorii EIC, lecz różnica nie jest druzgocąca. Najdroższy kosztuje 149 zł, choć da się pojechać za 89,40 zł, o ile nie przeszkadza wyjazd o 08:33.

Wraz z wejściem na rynek RegioJet bilety na tej trasie potrafiły spaść nawet do… 9 zł. Trzeba jednak dodać, że w ostatnim czasie to PKP Intercity było tańsze, a RegioJet odjechało od cen z pierwszych tygodni działalności. Jeszcze w kwietniu mogliśmy kupić bilet za 47 zł w drugiej klasie Pendolino.

Tyle że mowa była o bilecie kupowanym z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem. Łatwo teraz kreślić czarny scenariusz, że PKP Intercity zaczyna z nas zdzierać, bo na torach nie ma rywala, więc można sobie pozwolić na więcej. Pasażer w końcu nie ma wyboru.

4 maja to specyficzny dzień, tuż po majówce, a więc niektórzy mogli przedłużyć sobie wolne i przeznaczyć poniedziałek na powroty. "Majówka to jeden z najbardziej intensywnych okresów podróży w roku" – przyznaje sam przewoźnik. Zainteresowanie jest więc spore, a w takich momentach kupowanie biletów na ostatnią chwilę przeważnie oznacza, że ominie się promocje.

Jak wygląda więc sytuacja tydzień później, 11 maja? Nieco korzystniej. Połączenie o 06:45, które 4 maja kosztuje 169 zł, wycenione jest na 92,95 zł. Są też bilety za 169 zł – np. na pociąg odjeżdżający o 07:25 – ale też takie za niecałe 90 zł (EIC) czy znowu za 92 zł (Pendolino). Szybkim pociągiem da się również pojechać za stówkę z groszami.

A mowa tu o kategoriach EIP i EIC – na trasie Kraków-Warszawa kursują również pociągi IC i TLK. Są tańsze, ale jadą dłużej. Niższe ceny na te kategorie obowiązują też 4 maja.

Wyszukując bilety np. na 20 maja, znajdziemy takie za 82 zł (EIC) czy nawet 52 zł – i to Pendolino. Wszystko rzecz jasna zależy od godziny, bo ta cena dotyczy wyjazdu o 19:00.

Jeszcze tańsze są bilety na pociągi IC. 28 maja za podróż z Krakowa do Warszawy zapłacić można tylko 19 zł. Haczyk jest jeden – o ile Pendolino jedzie ok. 3 godziny, tak ten w stolicy melduje się po 4 godz. i 34 min. Coś za coś.

Czy PKP Intercity skorzysta z okazji i zrezygnuje z obniżek?

Więcej wiedzieć będziemy za kilka miesięcy, kiedy kurz opadnie. Pierwszy sygnał rzeczywiście może być niepokojący, ale to raczej efekt kupowania biletu na ostatnią chwilę niż próba dobrania się do naszych portfeli.

PKP Intercity martwiących się uspokaja jeszcze w inny sposób, obniżając ceny biletów na majówkowe pociągi o "niższej frekwencji".

Teoretycznie brak rywala może być dla niektórych argumentem przemawiającym za tym, że ceny wzrosną. Z drugiej strony PKP Intercity rywalizuje nie tylko z innymi przewoźnikami, ale też samochodami czy samolotami, które przecież też latają na krajowych trasach. Kiedy tam koszty rosną wraz z cenami paliwa, kolej ma szansę pokazać się jako alternatywa przyjemniejsza dla domowego budżetu.

PKP Intercity ma również swoje cele, a zbyt wysokie ceny biletów mogłyby odstraszyć pasażerów. To nie do końca musi być więc tak, że w PKP Intercity wystrzeliły korki od szampana, bo konkurent się wycofał. Jeżeli przewoźnik chce bić kolejne frekwencyjne rekordy, nie powinien przesadzać z ograniczaniem promocji.

REKLAMA

Tak przynajmniej podpowiada logika. Zobaczymy, co przyniosą kolejne miesiące.  

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-29T06:46:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T06:12:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T19:01:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T18:37:10+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA