Miały być nowe tory, wyszedł klasyk. Tak modernizowano polską kolej
Miało być jak w Europie, wyszło po polsku. Kontrola NIK wykazała opóźnienia, rosnące koszty i kolejowy chaos za miliardy złotych.

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła inwestycje realizowane przez PKP PLK w latach 2017-2024. Chodziło głównie o projekty współfinansowane ze środków unijnych, wpisane w szerszy program poprawy infrastruktury kolejowej. Miały sprawić, że pociągi będą jeździć szybciej, podróże staną się krótsze, a pasażerowie odczują wyraźną poprawę jakości przewozów.
Problem jednak w tym, że droga do tych efektów okazała się zdecydowanie bardziej wyboista, niż powinna. Kontrolerzy wskazali na nierzetelne przygotowanie dokumentacji, błędy na etapie planowania oraz nieskuteczny monitoring inwestycji. Właśnie od takich rzeczy zależy, czy inwestycja przebiega zgodnie z planem, czy zaczynają się kolejne opóźnienia, aneksy do umów i rosnące koszty.
Szczególnie ważne są błędy w programach funkcjonalno-użytkowych. To dokumenty, które opisują, co właściwie ma powstać i jakie wymagania musi spełnić inwestycja. Jeżeli taki fundament jest źle przygotowany, problemy nie pojawiają się na końcu. One są wpisane w projekt od samego początku.
Prawie 500 mln zł więcej i opóźnienia do 5 lat
Skala problemów robi wrażenie, ale zdecydowanie nie pozytywne. Według NIK część skontrolowanych inwestycji była opóźniona nawet o 5 lat, a ich koszty wzrosły łącznie o blisko 500 mln zł. Co istotne, niemal 30 mln zł z tej kwoty miało wynikać z błędów po stronie samej spółki.
Duże inwestycje infrastrukturalne oczywiście zawsze niosą za sobą ryzyko. Mogą pojawić się problemy z gruntem, dostawami, wykonawcami, cenami materiałów czy decyzjami administracyjnymi. Tyle że właśnie dlatego inwestor publiczny powinien mieć mocne planowanie, dobrą dokumentację i rzeczywisty nadzór nad tym, co dzieje się na budowie.
NIK w swoim raporcie wskazuje również na przypadek kradzieży infrastruktury o wartości ponad 12,5 mln zł. Do strat miało dojść po tym, jak nierzetelny wykonawca nie zabezpieczył należycie placu budowy. No dajcie spokój.
To nie pierwszy taki sygnał dla kolei
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że nie wygląda to na jednorazową wpadkę. Raport opisuje schemat dobrze znany z wielu publicznych inwestycji: najpierw pojawiają się ambitne plany, później terminy zaczynają się przesuwać, koszty rosną, a pasażerowie przez kolejne lata słyszą, że prawdziwe korzyści przyjdą dopiero po zakończeniu prac.
W przypadku kolei szczególnie boli to, że każdy taki błąd organizacyjny ma tak naprawdę podwójny koszt. Pierwszy widać w budżecie, bo inwestycja drożeje. Drugi odczuwają pasażerowie i przewoźnicy, bo objazdy, ograniczenia prędkości i przeciągające się remonty potrafią skutecznie zniechęcić do pociągu nawet tych, którzy chcieliby z niego korzystać częściej.
NIK rekomenduje PKP PLK przede wszystkim działania organizacyjne i zarządcze, które mają poprawić planowanie oraz przygotowanie projektów. Jeżeli kolej ma być sensowną alternatywą dla samochodu, państwo nie może sobie pozwalać na inwestycje prowadzone metodą gaszenia pożarów.
Polska kolej potrzebuje nie tylko pieniędzy
Raport pokazuje, że pieniądze są konieczne, ale one same nie wystarczą. Można mieć miliardy z budżetu i funduszy unijnych, a mimo to tracić czas, przepalać część środków i nie dowozić efektów w terminie. Przy inwestycjach kolejowych kluczowe są przygotowanie, nadzór i konsekwencja, czyli te elementy, które rzadko kiedy widzi opinia publiczna.
To szczególnie ważne teraz, gdy przed polską koleją stoją kolejne duże projekty. Jeżeli nie uda się wyciągnąć wniosków z obecnych błędów, następne modernizacje mogą powtórzyć ten sam scenariusz: wielkie zapowiedzi, rozkopane linie, przesuwane terminy i rachunki wyższe, niż zakładano.
Przeczytaj także:
Kolej nie przegrywa tylko przez brak torów. Czasem przegrywa przez to, że nowe tory są, tylko że na papierze. W dokumentach, aneksach, raportach z kontroli. A pasażer w tym czasie stoi na peronie i patrzy w rozkład, który się nie zmienia, albo notuje pokaźne opóźnienia.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: fotoreporter_112 / Shutterstock; Canva Pro



















