Kary za smartfony w szkole. Ministra mówi, co czeka niesfornych uczniów
Korzystanie z telefonu w szkole przez uczniów będzie przewinieniem na miarę rozmów i śmiechów w ostatniej ławce czy raczej mowa o wykroczeniu przypominającym notoryczne wagary z matematyki? Barbara Nowacka wyjaśnia, jak zachowają się szkoły.

Zakaz korzystania ze smartfonów przez uczniów szkół podstawowych ma zacząć obowiązywać już od 1 września 2026. Jak zaznaczało Ministerstwo Edukacji Narodowej przyjęty przez Radę Ministrów projekt ustawy przewiduje wprowadzenie zakazu korzystania przez uczniów szkół podstawowych z telefonów komórkowych oraz "innych urządzeń umożliwiających komunikację na odległość lub rejestrowanie obrazu i dźwięku – zarówno na terenie szkoły, jak i podczas zajęć edukacyjnych poza szkołą".
Projekt budzi wiele emocji - ze strony rodziców, nauczycieli i ekspertów ds. edukacji. Trwają dyskusje, czy taki zakaz cokolwiek pomoże. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego przepisy obejmą wyłącznie podstawówki, ale już nie licea. Dla samych placówek problemem jest logistyka: gdzie przechowywać smartfony, kiedy je odbierać i jak zwracać, aby nie marnować przerwy między zajęciami.
Jest jeszcze jedno ważne pytanie: co z karami?
Co czeka uczniów hołdujących maksymie, że zasady są po to, aby je łamać? Sprawdzenie mediów na przerwie będzie występkiem porównywalnym z wagarami czy zwykłym przeszkadzaniem na lekcji? A może będą wzywani rodzice, jak w sytuacji, gdy młody chuligan zostanie przyłapany na paleniu w szkolnej toalecie?
- Szkoły mają różne zwyczaje co robić i w jaki sposób karać. Tego nie musi regulować MEN - stwierdza ministra edukacji narodowej Barbara Nowacka w rozmowie z Radiem Zet.
Szefowa resortu dodaje, że kary są w ustawie o prawach i obowiązkach ucznia, która będzie przyjmowana przez Senat. Jak wylicza, lista zaczyna się od "upomnień, różnych konsekwencji, działań dyscyplinujących, wychowawczych, rozmów z rodzicami, po kary duże".
- Zasada będzie taka, że przychodzisz do szkoły i nie możesz używać telefonu na przerwie i na lekcjach – podkreśla Barbara Nowacka.
Aby nielegalny czyn został przykładnie ukarany, sprawca musi być przyłapany na gorącym uczynku. A z tym może być problem, o czym już mówią sami nauczyciele. Pilnowanie uczniów w dużych szkołach nie jest łatwym zadaniem.
Jak to wszystko wyjdzie w praniu - przekonamy się najpewniej od 1 września. Ministra edukacji narodowej przypomina w rozmowie z rozgłośnią, że już teraz "w ponad 50 proc. polskich szkół, również często w ponadpodstawowych, młodzież nie używa telefonów". Nie wszędzie będzie to więc wielka rewolucja.
Choć rozumiem obawy, pytania i wątpliwości, to jestem przekonany, że coś należało zrobić
Chciałbym jedynie, aby na zakazie się nie skończyło i wraz z nim szły również inne działania, związane z edukacją zarówno młodych, jak i opiekunów. Nowe przepisy nie wystarczą, jeśli po przerwie od ekranu w szkole uczniowie zobaczą, że w domu to jedyny sposób na spędzanie wolnego czasu. A przykład dadzą sami dorośli.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.