Koniec z traumą w kolejkach do PSZOK-u. To on przyjedzie do ciebie
Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych są istotnym elementem polskiego systemu zbierania odpadów, ale ich organizacja woła o pomstę do nieba. Kolejki, krótkie godziny otwarcia i niezrozumiałe zasady oddawania odpadów stanowią problem, ale to się wkrótce skończy. To nie wy będziecie musieli przyjeżdżać do PSZOK-u, to on przyjedzie do was. O ile oczywiście macie szczęście i mieszkacie w odpowiedniej gminie.

W PSZOK-u byłem kilka razy, za każdym razem kończyło się to swojego rodzaju traumą i przeżyciami, które opisywałem na łamach naszego portalu. To właśnie na PSZOK musiałem oddać używaną odzież, a w nagrodę za dbanie o segregację odpadów musiałem spędzić tam prawie dwie godziny i ważyć samochód, żeby sprawdzić, ile kilogramów odzieży oddałem. Tu przeczytacie moje perypetie:
Organizacja PSZOK-ów należy do zadań gminy i to one ustalają zasady ich funkcjonowania. W dużych miastach jest ich niewiele - w Lublinie mamy jeden na 400 tys. mieszkańców, w Warszawie są cztery na 2 miliony. To jest jednak luksus, bo są gminy, w których PSZOK jest czynny raz w tygodniu, a w niektórych zaledwie raz na miesiąc. Powoduje to potworne kolejki i nerwową atmosferę, o czym również pisałem.
Niektóre gminy tkwią w uporze i przerzucają ciężar dostarczenia odpadów na mieszkańców, a w niektórych urzędnicy postanowili ułatwić segregację i wprowadzić mobilne PSZOK-i. Jak to działa?

Mobilny PSZOK to zbawienie. Nie będziesz jechał na drugi koniec miasta
W gminach zaczęły pojawiać się mobilne PSZOK-i. Na czym polegają? W wyznaczone dni, w wyznaczonych miejscach pracownicy firm zbierających odpady komunalne organizują punkty odbioru odpadów położone bliżej mieszkańców. Może to być punkt obejmujący dzielnicę, sołectwo czy część miasta. Dzięki temu w przypadku Lublina nie trzeba jechać do jednego jedynego punktu, tylko można poczekać, aż zbiórka przyjedzie do nas.
Dla przykładu - w Lublinie mobilne PSZOK-i działają w każdą drugą sobotę miesiąca w aż siedmiu lokalizacjach.
– Ze względu na duże zainteresowanie, również w tym roku, we współpracy z Lubelskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej, kontynuujemy mobilne zbiórki tekstyliów i odzieży. To wygodne rozwiązanie, które spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem – przez pół roku w ten sposób odebraliśmy od mieszkanek i mieszkańców ponad 45 ton tej frakcji odpadów. Warto podkreślić, że mobilne zbiórki wykraczają poza ustawowe obowiązki miasta i mają na celu ułatwienie mieszkańcom selektywnego pozbywania się zużytych tekstyliów. W ten sposób wspieramy działania na rzecz rozwoju gospodarki obiegu zamkniętego – mówi Katarzyna Madoń-Kremeś, Zastępczyni Dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin.
Mobilne zbiórki mają jednak swoje zasady. Przeznaczone są wyłącznie dla mieszkańców danej gminy/miasta. Należy to udokumentować - najczęściej potwierdzeniem wniesienia opłaty za odbiór komunalny. W miastach wystarczy pokazać dowód zapłaty czynszu i gotowe. Odpady należy dostarczyć samodzielnie, w szczelnych i nieuszkodzonych workach. Gminy wprowadzają ograniczenia ilościowe odpadów, np. do dwóch worków 120 l. Ograniczają również odpady, które są zbierane.
Gdzie szukać informacji o mobilnych PSZOK-ach? Na oficjalnych stronach gminy, a w razie wątpliwości można skontaktować się z urzędem i uzyskać wszystkie cenne informacje.
Dlaczego gminy organizują mobilne punkty PSZOK?
Optymiści powiedzą, że gmina jest najbliższą człowiekowi formą administracji, że dba o mieszkańców, którzy płacą podatki. Realiści powiedzą, że jak zwykle chodzi o pieniądze. Zgodnie z przepisami każde państwo członkowskie UE musi osiągać określone poziomy przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Dlatego każda gmina ma pewien ustawowy poziom recyklingu, który musi osiągnąć. W tym roku to 55 proc. Dlatego gminy robią wszystko, żeby go osiągnąć, inaczej zapłacą wysokie kary. Mobilne punkty ułatwiają oddawanie frakcji, które sprawiają mieszkańcom najwięcej kłopotu, jak przeterminowane leki czy nieużywana odzież.
Niezależnie, czy wierzycie optymiście, czy realiście, ważne jest to, że gminy pomagają mieszkańcom w czasie największych przemian polskiego systemu zbierania odpadów. System kaucyjny wywrócił go do góry nogami i zabrał samorządom plastik, który miał bardzo wysoki poziom recyklingu. Teraz samorządy muszą łatać dziury, a ułatwienie życia mieszkańcom to najlepsza droga. Wprawdzie można było nie kombinować przy systemie gospodarowania odpadami, bo stał u nas na wysokim poziomie, ale to by było za proste. My po prostu kochamy bohatersko rozwiązywać problemy, które sami tworzymy. Mamy to we krwi.



















