"Zapowiadali burzę, a u mnie nawet nie padało". Co jest nie tak z prognozami?
Prognozy ostrzegały przed piorunami, a na niebie ani jednej chmurki - pewnie wielu spotkało się z taką nietrafioną przepowiednią. IMGW wyjaśnia powody.

Wiosenne burze szczególnie teraz są wyjątkowo pożądane. Owszem, wolelibyśmy uniknąć konsekwencji nieprzewidywalnych i niszczycielskich zjawisk, ale każdy opad jest na wagę złota. Znowu trzeba dodać gwiazdkę wraz z zastrzeżeniem, że intensywne deszcze nie są lekarstwem na suszę. Wręcz przeciwnie, krótkie, ale silne opady po prostu spłyną po suchej glebie. Tak czy siak rodzi się nadzieja, że wraz z burzą przyjdą deszcze i popada dłużej niż tylko przez chwilę.
Choćby z tego powodu nietrafiona pogoda może rozczarować. Miały być deszcze i pioruny, nie ma nic - jak było sucho, tak dalej jest. O co chodzi z tymi prognozami? Dlaczego nie zawsze się sprawdzają?
Ostrzeżenia po prostu działają inaczej - wyjaśnia IMGW
Kiedy alert burzowy obejmuje np. cały powiat, to wcale nie oznacza, że będzie padać i grzmieć we wszystkich miejscowościach. Chociaż ostrzegawczy kolor pochłania na mapie większe połacie terenu, to jest on jedynie informacją o "ryzyku wystąpienia niebezpiecznego zjawiska na określonym obszarze i w określonym czasie, a nie gwarancją identycznego przebiegu pogody w każdym punkcie mapy". Tak tłumaczy to IMGW.
Burze i intensywne opady konwekcyjne to jak wyjaśnia IMGW zjawiska bardzo lokalne. Rozwijają i przemieszczają się szybko, prędko też zanikają.
Dlatego w jednej miejscowości może spaść kilkadziesiąt milimetrów deszczu, pojawić się grad i silny wiatr, a kilka kilometrów dalej może być tylko lekki deszcz albo nie spaść ani kropla - opisuje IMGW.
W wyjaśnieniu zaznaczono, że ostrzeżenie meteorologiczne nie jest prognozą punktową dla konkretnego adresu. Należy traktować taki alarm inaczej - jako sygnał, że pojawią się warunki sprzyjające wystąpieniu groźnego zjawiska. Co jednak wcale nie oznacza, że do burzy musi dojść.
IMGW-PIB wyjaśnia, że ostrzeżenie zawiera prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska przynajmniej w jednym punkcie obszaru, dla którego je wydano, albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie. To bardzo ważne: ostrzeżenie nie musi oznaczać, że burza przejdzie przez każdą miejscowość objętą alertem. Wystarczy, że istnieje realne ryzyko, iż groźne zjawisko pojawi się lokalnie w obrębie wskazanego obszaru - podkreśla instytut.
Dlatego, jak zaznacza IMGW, wystarczy, że w części ostrzeganego powiatu wystąpiła silna burza, ulewa, grad lub porywisty wiatr, aby uznać, że ostrzeżenie było niezbędne i co więcej: spełniło swoją funkcję.
Specjaliści przypominają także, że pogoda nie respektuje granic administracyjnych, a dla chmur kolory zaznaczone na mapie przez IMGW to wcale nie rozkaz, którego trzeba się ściśle trzymać.
IMGW dodaje jeszcze, że "różnica pogody na dystansie 5 km nie jest niczym niezwykłym". Sąsiad z pobliskiej wsi może więc zmoknąć, a w tym czasie my będziemy pieklić się na kolejną nietrafioną prognozę. Nietrafioną tylko według naszego mniemania.
Dlatego ostrzeżenie przed burzami nie powinno być czytane jako komunikat: "wszędzie będzie burza". Należy je rozumieć jako komunikat: warunki atmosferyczne sprzyjają rozwojowi burz, które lokalnie mogą być groźne - zaznacza IMGW.
Instytut radzi, aby najpierw zwracać uwagę na ostrzeżenie, a następnie śledzić bieżące komunikaty, radar opadów i rozwój sytuacji.
Celem ostrzeżenia, precyzuje IMGW, jest ograniczenie ryzyka tam, gdzie zjawisko może być groźne.
Podobnie działają Alerty RCB
Niedługo ponownie może pojawić się irytacja na komunikaty, które odbierane będą jako fałszywe alarmy. Wielu użytkowników piekliło się na SMS-y ostrzegające przed burzą czy silnym wiatrem, a mimo to nic groźnego się nie działo. Być może u nas nie, ale w reszcie powiatu - już tak. A tymczasem najmniejszym obszarem, na który może być wysyłany Alert RCB, jest właśnie powiat.
Na stronie programu wyjaśniano również, że niektórych zjawisk, szczególnie lokalnych, nie da się przewidzieć. "Podmuch wiatru może powalić np. uszkodzone drzewo, co może stanowić zagrożenie dla życia" – trudno jednak ustalić, że akurat dane osiedle czy ulica będą szczególnie zagrożone.
Jak wyjaśniano Alert RCB powstaje na podstawie informacji otrzymywanych z ministerstw, służb, urzędów i instytucji centralnych oraz wojewódzkich. Przy tym nie każde zjawisko atmosferyczne niesie z sobą bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia. "Informacje o stopniu zagrożenia wynikają m.in. z prognoz przygotowywanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej" - wyjaśniono.



















