REKLAMA

Żądają od premiera konkretów w sprawie atomu. "Czas się kończy"

Zastanawiamy się, z kim będziemy współpracować przy drugiej polskiej elektrowni jądrowej, ale dla wielu znacznie ważniejsze jest to, gdzie ona stanie. W Bełchatowie już chcieliby znać szczegóły.

belchatow atom donald tusk
REKLAMA

- Francja jest bardzo poważnym potencjalnym partnerem, jeśli chodzi o budowę tej drugiej elektrowni jądrowej. Jesteśmy w tej chwili na etapie rozpoznawczym, kto przedstawi Polsce najatrakcyjniejszą ofertę – zadeklarował w poniedziałek premier Donald Tusk na spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.

REKLAMA

Szef polskiego rządu przyznał, że potrzebujemy zaufanych partnerów, a Francja będzie traktowana jako "jeden z najpoważniejszych" we wszystkich wymagających projektach: militarnych, energetycznych i kosmicznych. Z kolei Emmanuel Macron zapewnił, że jego kraj będzie mógł być wsparciem nawet wtedy, gdy Polska zdecyduje się na współpracę z kimś innym. Należący do Francji koncern EDF dysponuje szerokim zakresem usług i produktów, jak zapewnił Macron.

Nie wiadomo jeszcze z kim, nie wiemy również, gdzie. W grze są dwie lokalizacje: Konin i Bełchatów. To właśnie związkowcy z PGE GIEK zaapelowali do premiera o "jednoznaczne rozstrzygnięcie i potwierdzenie, że druga polska elektrownia atomowa powstanie właśnie w Bełchatowie".

Nadchodzi czas decyzji

Zdaniem związkowców nie ma na co czekać, bo każdy tydzień niepewności uderza w region. Jak mówi cytowany przez belchatow.naszemiasto.pl Arkadiusz Błaszczyk, szef ZZ Kadra w KWB Bełchatów, "czas się kończy, energii wkrótce zacznie brakować". Bełchatów ma ludzi i doświadczenie. Cierpliwość jeszcze jest, ale to jej może nie wystarczyć.

Taka przerwa oznacza nie tylko utratę miejsc pracy, ale także rozproszenie aktualnego, bezcennego kapitału kadrowego - doświadczonych inżynierów, techników i specjalistów, których kompetencje mogą być fundamentem przyszłej elektrowni jądrowej - przestrzega.

Dlatego zdaniem związkowców trzeba "w końcu przestać mydlić oczy" i jak najszybciej podjąć ostateczną decyzję.

Donald Tusk już 15 października 2025 r. zasugerował, że to właśnie Bełchatów jest na prowadzeniu w wyścigu o drugą polską elektrownię jądrową.

Dzisiaj mogę z pełną świadomością i odpowiedzialnością powiedzieć, że jeśli - według wszystkich analiz, które kończymy w tej chwili - zapadnie decyzja o drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej, to Bełchatów jest na pierwszym miejscu tej listy – zapowiadał szef rządu.

Kwestia lokalizacji drugiej polskiej elektrowni jądrowej zaczyna mieć coraz bardziej polityczny charakter. Podczas niedawnego spotkania z wyborcami w Koninie kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział z kolei, że to właśnie w Wielkopolsce stanie elektrownia, o ile jego partia wróciłaby do władzy.

"Tylko obiektywne dane i analizy wpłyną na decyzję, którą podejmie Rada Ministrów" – zapewniała wcześniej ministra Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska

Szefowa resortu podkreślała w wypowiedziach, że obie lokalizacje mają swoje plusy, a wybór pomiędzy Bełchatowem a Koninem jest jak wskazanie swoich ulubionych świąt.

REKLAMA

Z tą różnicą, że tutaj rozczarowanych na pewno nie zabraknie, bo zarówno w Koninie, jak i Bełchatowie, pokłada się olbrzymią wiarę w atom i to z nim wiąże się przyszłość regionu. Ktoś jednak będzie musiał poszukać innej drogi.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-21T07:42:54+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T06:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T06:10:32+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T17:02:10+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T16:32:20+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T16:08:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T15:43:12+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T15:10:40+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA