REKLAMA

Disney odcina miliardy od OpenAI. Hollywoodzki sen właśnie pękł

Zaledwie pół roku po hucznej premierze rewolucyjny generator wideo znika z rynku. Twórcy ChatGPT rezygnują z aplikacji, a gigant rozrywki wycofuje finansowanie.

Disney zabrał miliardy od OpenAI. To koniec jednej aplikacji
REKLAMA

Sora od OpenAI miała na zawsze zmienić Hollywood, a obietnica ta nabrała realnych kształtów, gdy do gry weszło imperium Disneya z wizją miliardowego wsparcia. Model sztucznej inteligencji służył do generowania hiperrealistycznych materiałów wideo na podstawie zwykłych opisów tekstowych. 

Narzędzie potrafiło tworzyć złożone, kilkudziesięciosekundowe sceny z wieloma postaciami, uwzględniając konkretne typy ruchu aparatu oraz niezwykle szczegółowe detale tła. Ogromna popularność Sory wynikała z początkowego szoku, jaki wywołały pierwsze udostępnione dema, obiecujące drastyczne obniżenie progu wejścia do zaawansowanej produkcji wideo.

REKLAMA

Koniec hollywoodzkiego snu

Bo wizja, w której gigant rozrywki udostępnia swoje kultowe postacie, by zintegrować nową technologię z platformą Disney+, legitymizowała to narzędzie jako solidny fundament przyszłości branży filmowej. Umowa między OpenAI a Disneyem miała być najważniejszym wydarzeniem w historii cyfrowej rozrywki.

Miliard dolarów inwestycji nie miał pójść jedynie na rozwój samej, ogólnodostępnej aplikacji, ale przede wszystkim na stworzenie dedykowanych, zamkniętych modeli wytrenowanych wyłącznie na ogromnym, stuletnim archiwum wytwórni.

Wyobraźmy sobie narzędzie, które pozwala animatorom z Pixara czy twórcom efekciarskich scen do filmów Marvela generować gotowe tła czy szkice ujęć w zaledwie kilka sekund, zachowując przy tym stuprocentową zgodność ze stylem wizualnym korporacji.

Świat naprawdę uwierzył, że każdy będzie mógł tworzyć w pełni profesjonalne ujęcia o kinowej jakości bez drogiego sprzętu i opłacania aktorów, a Disney zyska niekończące się źródło tanich, spersonalizowanych treści.

Ale co to za heca, zaledwie sześć miesięcy po rynkowym debiucie samodzielnej aplikacji OpenAI niespodziewanie ogłosiło jednak całkowite zamknięcie projektu Sora. Firma w krótkim komunikacie pożegnała się z twórcami, dziękując im za zaangażowanie i budowanie społeczności, a jednocześnie obiecała wkrótce podać szczegóły dotyczące archiwizacji dotychczas wygenerowanych klipów.

Ten nagły ruch oznacza również spektakularny upadek historycznego partnerstwa ze znaną wytwórnią. Disney oficjalnie wycofuje się z umowy, zabierając ze stołu obiecany miliard dolarów.

Dla korporacji z tak potężnym dziedzictwem, mariaż z nieprzewidywalną technologią okazał się chyba ostatecznie zbyt ryzykowny. Zderzenie kultury szybkiego, start-upowego rozwoju OpenAI z niemal paranoiczną dbałością Disneya o bezpieczeństwo własnej marki musiało zakończyć się katastrofą.

"W obliczu błyskawicznego rozwoju wciąż młodej branży AI, szanujemy decyzję OpenAI o wycofaniu się z segmentu generowania wideo i zmianie priorytetów" – przekazał rzecznik Disneya dla THR. "Doceniamy współpracę naszych zespołów oraz to, czego się dzięki niej nauczyliśmy. Zamierzamy dalej angażować się w platformy AI, by szukać nowych sposobów na dotarcie do fanów tam, gdzie aktualnie są, jednocześnie w odpowiedzialny sposób adaptując nowe technologie, które szanują własność intelektualną i prawa twórców."

Ot, przedstawiciele korporacji Myszki Miki dyplomatycznie oświadczyli, że szanują decyzję partnera o wyjściu z biznesu generowania wideo i będą po prostu szukać innych, bardziej zamkniętych platform do wdrażania nowych technologii w swoich produkcjach.

Z pierwszego miejsca w App Store do piekła moderacji

Jeszcze jesienią 2025 r. Sora jako odrębna platforma triumfowała w rynkowych rankingach, a Apple umieścił ją na pierwszym miejscu w swoim sklepie z aplikacjami zaledwie kilka dni po oficjalnej premierze. Użytkownicy z ogromnym entuzjazmem tworzyli kreatywne, często bardzo absurdalne klipy, czerpiąc radość z nowej, rewolucyjnej technologii.

Platforma szybko zderzyła się jednak z brutalną rzeczywistością otwartego internetu. Zaczęły narastać poważne problemy z masowym naruszaniem praw autorskich, tworzeniem realistycznych deepfake'ów oraz narastającymi trudnościami w moderacji.

Decyzja o zamknięciu Sory zapadła w momencie, gdy inżynierowie OpenAI rzekomo intensywnie pracowali nad nowymi zabezpieczeniami aplikacji. Zmiana kursu jest jednak wyraźnie podyktowana szerszą strategią firmy, która aktualnie przygotowuje się do debiutu giełdowego, zaplanowanego jeszcze na koniec 2026 r.

Sam Altman i jego zarząd wolą obecnie skupić swoje ograniczone zasoby na rozwijaniu wysoce rentownych rozwiązań dla biznesu oraz asystentów wspomagających kodowanie. Wycofanie się twórców ChatGPT z segmentu generatywnego wideo sprawia, że to Google pozostaje w zasadzie jedynym graczem z odpowiednią skalą na tym specyficznym rynku.

Astronomiczne koszty i brak pomysłu na biznes

Sora, która mając miliardowe błogosławieństwo Disneya miała zrewolucjonizować rynek rozrywkowy, najprawdopodobniej zostanie zapamiętana jedynie jako śmieszny eksperyment. Taki obrót spraw wcale nie dziwi, zwłaszcza z perspektywy korporacji o takiej skali, ponieważ za całą sytuacją stoją przede wszystkim potężne koszty operacyjne. Tj. palenie stosu gotówki co godzinę tylko po to, aby kiedyś móc zarobić.

Generowanie materiałów wideo przy użyciu sztucznej inteligencji to proces ekstremalnie obciążający pod kątem zużycia mocy obliczeniowej. Utrzymanie infrastruktury serwerowej zdolnej do renderowania kinowej jakości klipów dla milionów odbiorców pochłaniało po prostu astronomiczne budżety.

Dla OpenAI stało się to zbyt potężną barierą przed wejściem na giełdę, a dla Disneya jasnym sygnałem, że ta technologia to na razie finansowa studnia bez dna. Do gigantycznych rachunków za prąd i serwery należy bowiem doliczyć rosnące wydatki na infrastrukturę, niekończącą się walkę z moderacją oraz widmo licznych procesów sądowych. 

REKLAMA

Plus Disney, dbając o bezpieczeństwo swojej wizerunkowej marki, nie mógł pozwolić sobie na współpracę przy narzędziu generującym bardzo kontrowersyjne treści. OpenAI musiało z kolei odciąć tę nierentowną gałąź, by pokazać przyszłym akcjonariuszom, że firma potrafi skupić się na zarabianiu prawdziwych, niewyimaginowanych pieniędzy.

Otwarta pozostaje również kwestia faktycznego zaangażowania użytkowników w dłuższej perspektywie. Tak naprawdę nie wiemy, ile osób regularnie korzystało z Sory, gdy opadła pierwsza fala gigantycznego entuzjazmu i medialnego szumu. Bo to jest tutaj najważniejsze.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-24T20:34:32+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T16:38:57+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA