Ogromny wyciek z lodołamacza. 10 tys. litrów oleju w wodzie
Rutynowe tankowanie w porcie Ajos przy fińskim Kemi zakończyło się poważnym skażeniem. Z holownika lodołamacza do basenu portowego wyciekło około 10 tys. litrów oleju opałowego.

Większość zanieczyszczeń udało się szybko zebrać, ale o tym, jak długo przyroda będzie odrabiać straty, zadecydują teraz lód, pogoda i czas.
Do wypadku doszło podczas przelewania paliwa do holownika obsługującego lodołamacze na krańcu Zatoki Botnickiej. W pewnym momencie olej opałowy zamiast do zbiorników trafił prosto do portowego basenu. Według fińskich służb ratowniczych mowa o około 10 tys. litrów paliwa. To ilość, której nie da się zignorować w zamkniętym, częściowo oblodzonym akwenie.
Służby z regionu Laponii szybko rozstawiły zapory i uruchomiły sprzęt do zbierania oleju z powierzchni wody. Wstępne komunikaty mówią o tym, że większość wycieku udało się ograniczyć do rejonu portu Ajos i mechanicznie usunąć. Jednocześnie rozpoczęto pobieranie próbek wody, by sprawdzić, ile paliwa wciąż krąży w systemie portowym i przybrzeżnych wodach.
Sprawą zajęła się też fińska straż graniczna. Jej zadaniem będzie teraz ustalenie, jak doszło do incydentu podczas tankowania i czy procedury bezpieczeństwa były przestrzegane zgodnie z przepisami.
Zamarznięta Zatoka Botnicka utrudnia walkę z olejem
W normalnych warunkach rozlany olej opałowy tworzy plamy na powierzchni wody, które można otoczyć zaporami, a następnie wyczesać specjalnymi szczotkowymi zbieraczami. W Kemi sytuacja jest znacznie trudniejsza. Ta zima przyniosła największe od kilkunastu lat oblodzenie fińskich wód przybrzeżnych. Na północy, w rejonie Tornio i Kemi, pokrywa lodowa ma obecnie około 75 cm grubości.
Dla ruchu statków oznacza to konieczność intensywnej pracy lodołamaczy. Dla ekip likwidujących wyciek to niemal poligon ekstremalnych warunków. Zamarznięta powierzchnia utrudnia rozstawianie zapór, a urządzenia do zbierania oleju muszą radzić sobie nie tylko z wodą, lecz także z krą i śniegiem.
Na dodatek lód działa jak filtr i labirynt jednocześnie. Część paliwa może zastygać w szczelinach, część wnikać między bryły lodu, a część przeciskać się pod pokrywą, poza zasięg klasycznych metod mechanicznych. W takich warunkach każda faza akcji trwa dłużej, a skuteczność zależy nie tylko od sprzętu, ale też od tego, czy warunki lodowe pozwolą w ogóle się do zanieczyszczonego obszaru przedostać.
Teraz czas na dokładne analizy
Fińskie służby zapowiadają systematyczne monitorowanie obszaru wokół portu Ajos – zarówno z wody, jak i z lodu. Do gry mogą wejść nie tylko klasyczne pobory próbek, ale też zdjęcia satelitarne i lotnicze, które pomagają wychwycić ewentualne pozostałości filmu olejowego na powierzchni.
Przeczytaj także:
Równolegle trwa już analiza procedur tankowania i reakcji na wyciek. Lodołamacze w rejonie Zatoki Botnickiej są absolutnie kluczowe dla utrzymania żeglugi w jednym z najbardziej oblodzonych fragmentów Europy. Każdy poważniejszy incydent z ich udziałem stawia pytanie o to, jak pogodzić bezpieczeństwo żeglugi z bezpieczeństwem środowiska – zwłaszcza w czasach, gdy ruch statków i presja na północne szlaki rośnie z sezonu na sezon.







































