Spotify zada ci ważne pytanie. Lepiej pomyśl nad odpowiedzią
Spotify znów majstruje przy personalizacji - ale tym razem robi to w sposób, który powinien wam się spodobać.

Spotify zapowiedział właśnie Taste Profile, czyli nowy moduł pozwalający użytkownikom podejrzeć i korygować to, jak algorytmy rozumieją ich muzyczne (i nie tylko) preferencje. Na razie w wersji beta i tylko w Nowej Zelandii, ale kierunek jest jasny: większa transparentność i większa kontrola. Docelowo i prawdopodobnie już niebawem również i w Polsce.
Czytaj też:
Spotify otwiera drzwi do algorytmu
Personalizacja to fundament Spotify - według firmy ponad 80 proc. słuchaczy wskazuje ją jako najważniejszy element platformy. Nic dziwnego: to właśnie algorytmy decydują co zobaczymy na stronie głównej, jakie playlisty tygodniowe dostaniemy i jakich artystów serwis będzie nam wciskał do skutku. Do tej pory użytkownik mógł jedynie pośrednio wpływać na te mechanizmy: słuchać więcej tego, co lubi, pomijać to, czego nie chce, ewentualnie ukrywać pojedyncze utwory.
Taste Profile ma to zmienić. Po raz pierwszy Spotify pozwoli podejrzeć jak dokładnie wygląda nasz „profil smakowy” - czyli zestaw wniosków, jakie algorytm wyciągnął z naszych nawyków. To nie tylko gatunki i artyści, ale też bardziej subtelne sygnały: pora dnia, rodzaj aktywności, preferowane tempo, a nawet to, czy ostatnio skręciliśmy w stronę jakiegoś konkretnego „vibe’u”, jak np. „90s alternative rock” albo „hip-hop z charakterystycznymi wpływami”.
Możesz powiedzieć algorytmowi, że się myli
Najciekawsze jest jednak to, że Spotify pozwoli ten profil edytować. Jeśli serwis uzna, że jesteś fanem popu, bo raz włączyłeś playlistę na imprezie - możesz to po prostu odkręcić. Jeśli algorytm za bardzo ciśnie cię w stronę lo-fi do pracy to możesz mu powiedzieć, że chcesz mniej tego klimatu. Jeśli ostatnio trenujesz do maratonu i potrzebujesz więcej energetycznych kawałków o 6 rano - możesz to zaznaczyć.
To w praktyce oznacza, że użytkownik po raz pierwszy dostaje narzędzie do ręcznego sterowania tym, co zobaczy na stronie głównej. Nie tylko „lubię/nie lubię”, ale „więcej tego”, „mniej tego”, „jestem teraz w takim nastroju”. To niby drobiazg, ale w świecie, w którym algorytmy często działają jak czarne skrzynki to jest to spory krok w stronę przejrzystości.
Personalizacja, która ma odzwierciedlać nie tylko gust, ale i życie
Spotify podkreśla, że Taste Profile ma uwzględniać nie tylko to, czego słuchamy, ale też dlaczego i kiedy. Jeśli codziennie rano odpalasz podcasty informacyjne, a wieczorem jazz do kolacji - algorytm ma to rozumieć jako element twojego rytmu dnia. Jeśli w weekendy słuchasz audiobooków, bo biegasz dłuższe trasy - to też ma trafić do profilu.

To podejście jest logiczne: w końcu nasze nawyki muzyczne są często bardziej związane z kontekstem niż z samym gustem. Spotify chce więc, by Taste Profile był czymś w rodzaju dynamicznej mapy naszych codziennych zachowań, a nie tylko listą ulubionych artystów.
Na razie funkcja trafi wyłącznie do użytkowników Premium w Nowej Zelandii. To standardowa praktyka Spotify - kraj jest często poligonem doświadczalnym dla nowych funkcji. Firma nie podaje daty globalnego wdrożenia, ale biorąc pod uwagę skalę zapowiedzi (SXSW, wystąpienie współ-CEO Gustava Söderströma), można zakładać, że rollout będzie kwestią miesięcy, a nie lat.



















