Notatnik Windows z wielką zmianą. Nie chciałeś jej
Notatnik w Windowsie 11 przechodzi transformację, jakiej chyba nikt się nie spodziewał i mało kto sobie życzył. A już na pewno nie ci, którzy traktowali go jako ostatni bastion prostoty w systemie Microsoftu.

Według najnowszych doniesień - między innymi z Windows Latest - aplikacja ma wkrótce otrzymać obsługę obrazów. I jeśli spojrzeć na to, co Microsoft robi z Notatnikiem od dwóch lat, to trudno mówić o zaskoczeniu. To raczej kolejny krok w dziwnej przemianie, która trwa od momentu, gdy firma zdecydowała się uśmiercić WordPada i zostawić użytkowników z przepaścią między „nagim” Notatnikiem a przeładowanym Wordem.
Co właściwie się dzieje
W najnowszej testowej wersji Notatnika pojawiła się wzmianka o nowej funkcji: przycisk „insert image”, widoczny w panelu „Co nowego”. To zapowiedź funkcji, która ma zostać odblokowana w kolejnych aktualizacjach. Microsoft testuje ją wewnętrznie i - co istotne - ma być ona częścią istniejącego już wsparcia dla Markdownu.
To właśnie Markdown jest tu kluczem. Skoro Notatnik potrafi już interpretować nagłówki, pogrubienia, listy i linki, to brak obsługi obrazów byłby wręcz nienaturalny. W końcu składnia `` to jeden z fundamentów tego formatu. Microsoft ma też zapewniać, że dodanie grafik nie wpłynie zauważalnie na wydajność aplikacji. No i co powinno uspokoić wiele osób: funkcję będzie można wyłączyć - tak jak inne nowoczesne dodatki, które trafiły do Notatnika w ostatnich miesiącach.

Najważniejsze pytanie brzmi: jak będą zapisywane pliki z obrazami? Czy Notatnik będzie korzystał z czystego Markdownu, odwołując się do plików graficznych na dysku? A może Microsoft wprowadzi nowy format, który spakuje tekst i obrazy w jednym kontenerze? Na razie nie ma odpowiedzi. Wiadomo jedynie, że funkcja ma działać „w ramach Markdownu”, co sugeruje raczej pierwszą opcję, ale dopóki nie zobaczymy implementacji, pozostaje to spekulacją.
Drugie pytanie dotyczy bezpieczeństwa. Notatnik był dotąd niemal przezroczysty dla działów IT. Jeśli zacznie obsługiwać bardziej złożone treści, to część organizacji może chcieć ograniczyć jego możliwości lub zastąpić go innymi narzędziami, które dają większą kontrolę. A to problem i kompletnie zbędne zamieszanie, dla administratorów i samych użytkowników. I nie jest wydumany.







































