Chcą półek na koszach na śmieci. Genialny pomysł
Społecznicy mają pomysł na to, jak zmodyfikować kosze na śmieci, by mogły wspierać system kaucyjny.

System kaucyjny w końcu działa. W sklepach znajdziemy produkty objęte kaucją, a klienci mogą zwracać opakowania do butelkomatów lub w wyznaczonych miejscach. Niektórzy dalej widzą pewne trudności, ale można uznać, że to po prostu choroby wieku dziecięcego i do nowej rzeczywistości trzeba się przyzwyczaić.
Branżowi eksperci jeszcze przed startem systemu kaucyjnego zwracali uwagę, że kluczem do sukcesu będzie dostępność miejsc, w których kaucję będzie można otrzymać, a opakowania oddać. W miastach poniekąd już tak jest – butlekomaty stoją zarówno w dużych sklepach, jak i tych mniejszych. Małe automaty znajdziemy w Żabkach, więc w teorii są niemal na każdym kroku. W praktyce jest z tym nieco gorzej, bo po 1 stycznia widziałem maszyny, które nie działały i nie przyjmowały opakowań.
Niektórzy mogą jednak uznać, że gwiżdżą na te 50 gr i po prostu chcą się jak najszybciej pozbyć opakowania. Może w końcu zdarzyć się tak, że ktoś nie pije regularnie płynów w puszkach czy butelkach, ale bardzo chciało mu się pić. Nie będzie biegał z jednym opakowaniem przez miasto ani zawracał do sklepu – po prostu wyrzuci opakowanie, godząc się z niewielką stratą.
W systemie kaucyjnym chodzi jednak o to, aby surowce wracały w jak najlepszym stanie – stąd cały pomysł. Kiedy puszka czy plastikowa butelka wyląduje z innymi odpadami, w niewłaściwym pojemniku, recykling jest niemożliwy.
W Niemczech przy zbieraniu opakowań w systemie kaucyjnym uzyskuje się poziom 97 proc. zbiórki, a w Norwegii 95 proc. dla butelek PET. Dobrym przykładem jest też Litwa, która wprowadziła system kaucyjny w 2016 roku i w ciągu 2 lat osiągnęła poziom zwrotu opakowań wynoszący 90 proc. A to oznacza, że zdecydowana większość opakowań, wraca do tych, którzy wprowadzili je na rynek – wyjaśniało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, argumentując, dlaczego system kaucyjny w Polsce ma sens.
100 proc. zbiórki nie jest możliwe i każdy liczy się z tym, że nie wszystkie opakowania wrócą. Można jednak w prosty sposób sprawić, żeby szanse zwiększyć. Społecznicy z wrocławskiego stowarzyszenia Akcja Miasto poinformowali o złożeniu wniosku do Urzędu Miasta ws. montażu nowych koszy na śmieci. Znalazłaby się na nich dodatkowa półka na odpady objęte systemem kaucyjnym.
Takie kosze są potrzebne
Montaż półek na odpady kaucjonowane może przynieść miastu wiele korzyści — m.in. ograniczyć zjawisko wygrzebywania śmieci z ulicznych koszy przez osoby w trudnej sytuacji życiowej. Odpady pozostawione na półkach będą dla nich łatwo dostępne - przekonuje Akcja Miasto.
Jak zwracają uwagę członkowie stowarzyszenia, takie kosze montowane są w państwach Europy Zachodniej, m.in. w Danii.
Rozwiązanie jest proste, a przy tym bardzo ciekawe. Ktoś, kto nie chce nosić ze sobą puszki czy butelki, może zostawić ją na widoku – ale nie na chodniku, przy ławce czy w innych nieodpowiednich miejscach. Nie musi jej też wyrzucać do kosza. Dzięki temu ktoś inny może zgarnąć opakowanie i otrzymać zwrot kaucji.
Kosze na śmieci już się zmieniają
W polskich miastach pojawiają się pojemniki, które utrudniają zwierzętom wygrzebywanie resztek pożywienia. Kontenery trzeba chronić również przed ludźmi. Specjalne nakładki sprawiają, że do ulicznych koszów nie trafiają duże odpady komunalne.
Zamontowanie dodatkowej półki na butelki oraz puszki wydaje się mniejszą ingerencją i zadaniem łatwiejszym do wykonania. Zobaczymy, czy Wrocław się zdecyduje i czy tym śladem pójdą inne miasta. Wydaje się, że to pomysł godny rozważenia.
Owszem, można obawiać się, że na półki trafią opakowania, które kaucją nie są objęte, więc dojdzie do podobnego zamieszania jak teraz pod niektórymi butelkomatami. Wydaje się jednak, że tego typu zmartwienia nie powinny blokować słusznych inicjatyw. Ludzie się przyzwyczają.







































