Nowe przystanki PKP Intercity są dziwne. Wysiądziesz, ale nie wsiądziesz
Wybrane przystanki oznaczone są specjalnym symbolem.

Jak zauważył autor profilu Szychta w ICkach, PKP Intercity na wybranych przystankach wprowadziło postoje tylko dla wysiadających. Takie stacje oznaczone są specjalnym symbolem – odwróconą literą T.
Fakt, że postój jest tylko dla osób wysiadających, oznacza, że nie ma możliwości rozpoczęcia podróży z danego miejsca. Jak to – PKP Intercity nie chce, żeby pasażerowie mogli jechać pociągami?
Postój dla osób wysiadających wprowadzony jest w przypadku pociągów kończących bieg i dotyczy zwykle przedostatnich stacji. Na zaprezentowanym przez profil Szychta w ICkach przykładzie widzimy m.in. takie dworce jak Warszawa Zachodnia i Centralna (czyli przed ostatnim, Warszawa Wschodnia), Łódź Widzew, Szczecin Dąbie czy Szklarska Poręba Dolna i Średnia. Przystanki dla wysiadających są też w Trójmieście.
PKP Intercity wyszło z założenia, że ich pociągi nie służą do pokonywania krótkich dystansów
Nie trzeba jechać składem IC z dworca Centralnego na Wschodni, a z Widzewa na Fabryczny, bo są alternatywy w postaci lokalnych przewoźników – aglomeracyjnych czy wojewódzkich.
Taki zabieg pozwala pociągom PKP Intercity odjechać szybciej z przedostatnich przystanków. Nie trzeba obawiać się, że ktoś kupił bilet z Sopotu do Gdyni, więc należy odjechać zgodnie z rozkładem, by mieć pewność, że zabierze się chętnego. Jeśli na dany dworzec uda się przyjechać wcześniej, wystarczy poczekać, aż podróżni wysiądą i ruszyć w stronę przystanku końcowego. Można w ten sposób urwać kilka minut.
Ostatnio Ukiel przyjechał do Olsztyna Zachodniego 15 minut przed czasem i dzięki temu byłem wcześniej również na Głównym – zauważa komentujący.
Zmiana naprawdę ma więc sens
To nie tak, że PKP Intercity komuś odmawia podróży – pociąg i tak lada moment kończy bieg. Po prostu dalekobieżny przewoźnik nie jest tramwajem. To tak, jakby dziwić się, że PKS-y nie stają na każdym przystanku w mieście. Nic dziwnego, że kolejowa spółka skorzystała z okazji i tam, gdzie to możliwe, wprowadza postoje tylko dla wysiadających. Nawet jeśli różnice dzięki temu będą niewielkie – a często są istotne, co pokazuje przytoczony przykład komentującego – to zawsze lepiej być wcześniej niż później.
Niektóre stacje to przystanki na żądanie
Nie jest to wprawdzie rozwiązanie praktykowane w całym kraju, ale sprawdza się w przypadku Kolei Dolnośląskich. Na lokalnych trasach wysiadający wciskają przycisk, jak w tramwajach czy autobusach miejskich, lub zgłaszają to konduktorowi. Dzięki temu maszynista wie, że trzeba zrobić postój. Czekający chcący odbyć podróż muszą stanąć na peronie "w miejscu widocznym dla maszynisty".
Zdarza się przecież tak, że na mniejszych peronach nikt nie wsiada ani nie wysiada. Pociąg musi zahamować, zatrzymać się, a potem znowu ruszyć. A tak wystarczy, że maszynista zwolni i jeśli wszyscy zostają, a chętnych do dołączenia nie ma, można wyrwać cenne sekundy.







































