1. SPIDER'S WEB
  2. Oprogramowanie
  3. Tech
  4. Technologie

Większość użytkowników Windowsa 10 nie zainstaluje Windowsa 11. Przez wymagania sprzętowe

windows 11 na starym komputerze
425 interakcji
dołącz do dyskusji

Microsoft robi w końcu to, o co błagano firmę od lat. Windows 11 zrywa ze zgodnością ze starszymi komputerami, dzięki czemu ma być stabilniejszy i lepiej zabezpieczony. Głosów krytyki jednak nie brakuje.

Największą kontrowersją wokół Windowsa 11 prawdopodobnie nie są zmiany wprowadzone do tego systemu, a jego dostępność. Okazuje się bowiem, że nowy system Microsoftu wymaga do działania w miarę nowoczesnego procesora. Nie należy tu przy tym mylić powyższego z wydajnością. Windows 11 nie wymaga szybkiego układu. Ma on jednak obsługiwać najnowsze rozwiązania sprzętowe i programowe.

Windows 11 w dniu swojej premiery będzie obsługiwał procesory od trzech producentów. Konkretniej, od Intela, AMD i Qualcomma. Wymaga przy tym, by były to układy Intel Core ósmej generacji bądź nowsze, układy AMD Zen 2 lub nowsze lub układ Qualcomma z serii 7xx/8xx lub nowsze. To oznacza, że większość użytkowników Windowsa 10 nie będzie mogła przejść na Windowsa 11. W tym użytkownicy raptem kilkuletnich komputerów Microsoft Surface.

Microsoft będąc świadomym nieuniknionych kontrowersji wytłumaczył się ze swojej decyzji. Co prawda wielu podejrzewa giganta o konszachty z partnerami sprzętowymi, którzy liczą na podbicie sprzedaży nowych komputerów w związku z premierą nowego systemu. Nie jestem pewien czy te podejrzenia są słuszne. Dziś mało kto ekscytuje się na tyle systemem operacyjnym, by chcieć wymieniać dla niego sprzęt. Oficjalne wytłumaczenie zresztą brzmi zupełnie inaczej. I całkiem wiarygodnie.

Meltdown, Spectre i wiele innych podatności. Microsoft chce o nich zapomnieć.

Wiele z dotychczasowych problemów Windowsa wynika z konieczności zachowania zgodności ze starymi technologiami. Miliony użytkowników, firm i organizacji polega na co dzień na systemie Microsoftu do realizowania swoich celów. Przy użyciu niezliczonych kombinacji sprzętu i oprogramowania z wielu różnych epok w IT. Zdolność do obsługi tak wielu różnorodnych klientów to jeden z największych atutów Windowsa. Ale też rodzi wiele problemów. Stare, rozklekotane i nierozwijane już technologie znacząco utrudniają serwisowanie i rozwój systemu. Są też przyczyną wielu problemów ze stabilnością i bezpieczeństwem.

Windows 11 odmówi instalacji na starym komputerze

Za część tych problemów odpowiada Microsoft i prawdopodobnie zbyt ambitny cel w formie chęci obsłużenia każdego możliwego klienta. Część jednak jest niezależna od Microsoftu. Najlepszym na to przykładem niech będą chociażby nadal świeże podatności Meltdown i Spectre, narażające wszystkich posiadaczy układów Intel Core na włamania. Te zostały załatane programowo w ramach Windowsa – kosztem wydajności całego systemu. A to tylko jeden z przykładów.

Może jestem naiwny, ale wierzę w to oficjalne wytłumaczenie. Nie wydaje mi się prawdopodobne, by ktokolwiek w Microsofcie, HP czy Lenovo wierzył, że właśnie dla Windowsa 11 ludzie będą kupowali nowe komputery. Microsoft za to wielokrotnie próbował zrywać z przeszłością (patrz Windows RT, Windows 10X, Windows 10S) – robił to jednak zbyt radykalnie, przez co odnosił porażki. Windows 11 wydaje się zdrowym kompromisem. Uruchomi wszystkie aplikacje dla Windows, więc to nie będzie problemem. Za to będzie dostępny tylko na nowoczesnym sprzęcie.

Wymagania sprzętowe Windowsa były zawsze tylko teorią. Z Windowsem 11 ma być inaczej.

Wielu oburzonych wymaganiami Windowsa 11 zdaje się zapominać jak dziwne (i wysokie) były wymagania poprzednich systemów Microsoftu, które na dodatek z czasem rosły. Dla przykładu, jeśli rozpatrujemy procesory Intel Core, najnowsza wersja Windowsa 10 wymaga układu Intel Core piątej generacji lub nowszego. Tymczasem laptop mojego ojczyma z Core 2 Duo na pokładzie nadal dzielnie mu służy do pracy i rozrywki, z najnowszym Windowsem na pokładzie. Nie dziwię się jednak tej amnezji. Właśnie z uwagi na fakt, że wspomniane wymagania są bardzo teoretyczne. Windows 10 zainstalować można na dużo starszych PC. Choć wówczas za problemy z systemem trudno winić Microsoft.

Wielu zakłada, że z Windowsem 11 będzie tak samo. Zwłaszcza że możliwe było zapisanie się do niejawnego programu testów systemu Windows (Windows Insider, czyli program publicznych beta-testów Windowsa) mając komputer ze starszym procesorem. Czyli że usługa Windows Update nie zainstaluje nowej wersji, ale jeśli użytkownik zechce, to na czysto zainstaluje sobie system na własną rękę. Łaski bez.

Nie tym razem.

W jednym z niedawnych webcastów inżynierowie Microsoftu potwierdzili, że system nie pozwoli na instalację na nieobsługiwanym sprzęcie. Wszelkie dotychczasowe metody – modyfikacja Rejestru, Zasad grupy czy wymuszanie instalacji z dysku rozruchowego – nie będą działać. Windows 11 bez garażowych (i potencjalnie niebezpiecznych) modyfikacji od entuzjastów nie będzie obsługiwał starszych procesorów.

Jedna z największych nowości w Windows 11 to nowe Menu Start

To dobrze. Bo nie stoi za tym pęd ku nowszemu. Windows 10 ma jeszcze przed sobą wieloletnią przyszłość.

Ja wiem, to boli. Ktoś kupił laptopa za grubo ponad 5000 zł, a nie może korzystać z najnowszego oprogramowania. Tyle że to nie do końca prawda. Posiadacze starszych komputerów nadal będą mogli korzystać z gier i aplikacji wydawanych przez najbliższe lata. Windows 10 będzie serwisowany aż do października 2025 r. Otrzymuje i otrzymywać będzie wszystkie nowości związane z obsługą nowych standardów programowych. Natywna obsługa PWA, DirectX 12 Ultimate, DirectStorage i wiele innych technologii, jakie trafią do apek przyszłości, jest lub będzie zaszyte w Windowsie 10.

Nie da się tego zrobić lepiej. Nie bez dalszych kompromisów w formie uwsteczniania Windowsa 11. Przez wiele lat setki tysięcy zaangażowanych członków społeczności skupionej wokół Windowsa wywierało presję na Microsoft, by ten przestał oglądać się za siebie i na swoich klientów biznesowych wymagających zgodności z technologiami sprzed dekad. Nie da się odciąć od przeszłości bez żegnania się z odciętym fragmentem.

Oczywiście osobną kwestią jest ocena czy i jak Microsoft wykorzysta stworzoną w ten sposób szansę na faktyczne unowocześnienie swojego systemu. Na dziś jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by móc to ocenić. Formalnie Windows 11 wręcz nie istnieje – Microsoft z użytkownikami testuje system będący nadal w budowie.

Nie lubię bawić się w adwokata diabła – zwłaszcza jeśli owym diabłem jest wszechpotężna, nastawiona na maksymalizację zysków korporacja. Musimy jednak się zdecydować czego właściwie chcemy od Microsoftu. A jeżeli chcemy innowacyjności, to trudno mieć pretensje o to, że jednostki używające starszych rozwiązań się na tę innowacyjność nie załapią.

Wyczekuję rynkowej premiery Windowsa 11 z dużym optymizmem. I nie mam żalu, że część komputerów w moim gospodarstwie domowym pozostanie na Windowsie 10. Naiwnie wierzę, że dzięki temu te nowsze sprzęty za sprawą zorientowanej tylko na nie Jedenastki będą de facto jeszcze lepsze. Wygląda na to, że się nie rozczaruję.