Oprogramowanie  /  Lokowanie produktu

Tworzą oprogramowanie, które zmienia życie ludzi. Demant wprowadza audiologów i użytkowników aparatów słuchowych w świat telemedycyny

Picture of the author

Warszawskie centrum badań i rozwoju Demant to kolebka innowacji w świecie aparatów słuchowych. Misją firmy jest tworzenie nowoczesnych narzędzi, które pomagają protetykom słuchu w dbaniu o indywidualne potrzeby pacjentów z niedosłuchem. Co więcej, dzięki oprogramowaniu stworzonemu przez Demant, użytkownicy aparatów słuchowych mogą sterować aparatem słuchowym za pomocą aplikacji mobilnej.

Koronawirus sprawił, że telemedycyna stała się bardziej potrzebna niż kiedykolwiek. Ale czy dotyczy to też audiologii? Aparat słuchowy to przecież zaawansowane urządzenie i aby przynosiło korzyści, musi być odpowiednio ustawione przez specjalistę. Przed pandemią użytkownik umawiał się na wizytę stacjonarną z protetykiem słuchu nie tylko na tzw. dopasowanie aparatu, ale również w przypadku konieczności zmiany jego wszystkich parametrów. To właśnie w gabinecie specjalista zmieniał ustawienia tak, by pacjent słyszał jak najlepiej. Co jednak, kiedy z powodu pandemii nie powinniśmy wychodzić z domów?

Właśnie tu na scenę wkracza rozwijana w Warszawie aplikacja, która ułatwia zdalną komunikację między protetykiem słychu, a użytkownikiem aparatu. To znacznie więcej niż zwykła konsultacja przez telefon.

Za pomocą specjalnej, zsynchronizowanej z aparatem słuchowym aplikacji, pacjent może połączyć się ze specjalistą w trybie zdalnym. W trakcie rozmowy przeprowadzana jest seria testów, które mają na celu znalezienie najbardziej optymalnych ustawień dla konkretnego użytkownika. Protetyk słuchu jest w stanie obsłużyć aparat niemal tak samo jak podczas wizyty w gabinecie. I mimo, że pierwsza wizyta u audiologa powinna odbyć się stacjonarnie, aplikacja mobilna jest świetną alternatywą dla pacjentów, którzy korzystają już z aparatu słuchowego i chcą go jedynie dostroić.

W wielu krajach, między innymi w Australii i Stanach Zjednoczonych, pacjenci dojeżdżają z odległych miejsc do gabinetów protetyki słuchu, by poprosić o zmianę nawet najdrobniejszych ustawień aparatu. Kontakt ze specjalistą poprzez aplikację jest w takich sytuacjach ogromnym ułatwieniem.

– Zdalne połączenie z audiologiem ma tę przewagę, że podczas takiej konsultacji pacjent pozostaje w swoim „naturalnym środowisku”. Dopasowanie przeprowadzamy w domu, a więc tam, gdzie spędzamy dużo czasu i gdzie warunki mogą być inne niż w wyciszonym gabinecie

– opisuje Joanna Rzędzian, analityczka biznesowa, pracująca nad aplikacją.

– Wyobraź sobie, że byłeś na wizycie u protetyka słuchu. W gabinecie słyszałeś świetnie, ale po powrocie do domu dudni ci twój własny głos. Na następną wizytę musisz czekać przez długi czas, a w dodatku nie chcesz non stop jeździć do gabinetu

– dodaje Rzędzian.

Przełomem w tej kwestii stało się rozwiązanie stworzone przez Demant, które umożliwia umówienie się na rozmowę ze specjalistą w dosłownie kilka sekund. Samo połączenie z protetykiem zajmuje kilkanaście minut i pozwala na zwiększenie komfortu życia bez wychodzenia z domu.

Kolejnym ułatwieniem, jakie oferuje użytkownikom aparatów słuchowych Demant, to aplikacja mobilna dzięki której możliwe jest samodzielne dostosowywanie niektórych parametrów i delikatne korygowanie dźwięku poprzez użycie korektora strumieniowego. Wielu użytkowników doceni też z pewnością funkcje lokalizowania aparatu oraz możliwość wglądu w swoją historię użytkowania aparatu. Ta ostatnia działa podobnie jak w przypadku opasek fitness.

Automatyzacja funkcjonalności związanych z aparatem słuchowym zapowiada się jeszcze ciekawiej. Jako, że urządzenie to łączy się telefonem poprzez Bluetooth, użytkownik jest w stanie szybko zautomatyzować pewne zachowania aparatu, nie tracąc więcej czasu na wykonywanie drobnych manualnych czynności.

– Jeden z użytkowników sparował aparat z inteligentnym dzwonkiem. Dzięki temu, kiedy tylko ktoś zadzwonił do drzwi, dostawał powiadomienie w aparacie. W ten sposób nie musiał się martwić, czy usłyszy dzwonek

– mówi Oskar Liberadzki (na zdjęciu poniżej), który zajmuje się testowaniem aplikacji.

Podobne powiadomienia możemy otrzymywać, gdy zbliża się koniec prania, ważne wydarzenie z kalendarza lub wyczerpuje się bateria. Dzięki zintegrowaniu aparatu z internetem rzeczy jesteśmy w stanie zautomatyzować wiele codziennych czynności.

Z kolei protetyk może ustawić w aparacie kilka trybów, które dostosują głośność i inne parametry do otoczenia, np. do warunków panujących na sali wykładowej.

Jednym z wyzwań zespołu tworzącego aplikację jest nieustanna dbałość o jej jakość. Monitorowaniem błędów zajmuje się Oskar Liberadzki, który ściśle współpracuje z zespołem deweloperskim.

– Aplikacja mobilna łączy się z aparatami słuchowymi, przez co traktowana jest jako produkt medyczny

– wyjaśnia Oskar Liberadzki.

– Jest audytowana, więc błędami trzeba na bieżąco zarządzać i priorytetyzować działania. Musimy być pewni, że aplikacja nie będzie w stanie zmodyfikować stanu aparatów bez akcji ze strony użytkownika i że pokazywane wartości są prawidłowe i nie wprowadzają w błąd. Weryfikujemy choćby, czy aparaty nie przekraczają ustalonej przez protetyka słuchu głośności

– dodaje Liberadzki.

Implanty kostne i ślimakowe omijające ucho zewnętrzne należą bowiem do mniejszości. Większość osób z niedosłuchem używa aparatów, które przekazują dźwięk do błony bębenkowej.  Aparaty takie, mają swój mikrofon i słuchawkę, która przekazuje dźwięk. Pośrednikiem jest zaś procesor, który przetwarza dźwięk, tzn. wzmacnia go zgodnie z wybranym algorytmem, filtruje i przekształca tak, aby pasował do typu niedosłuchu użytkownika – mówi Joanna Rzędzian.

Joanna z łatwością tłumaczy medyczne zawiłości aparatów słuchowych, ponieważ pracuje w zawodzie od ponad ośmiu lat.

– Jestem audiofonologiem, więc dostarczam kontekst protetyka słuchu i osoby z niedosłuchem. Zbieram i analizuję wymagania i potrzeby biznesowe, a także współpracuję z zespołem projektującym doświadczenie użytkownika

– mówi Joanna.

Badaniem UX–u (user experience) zajmuje się zaś Joanna Kalicka (na zdjęciu poniżej), która stawia przed sobą na pozór proste zadanie:

– Moim celem jest dbanie, aby nasze aplikacje można było efektywnie, intuicyjnie i przyjemnie użytkować

– wyjaśnia.

W Centrum Badań i Rozwoju Demant zajmuje się tym dziesięcioro projektantów i cztery badaczki doświadczenia użytkownika. Projektanci skupiają się na szukaniu najlepszych rozwiązań i odwołują do dobrych praktyk w projektowaniu. Po uwzględnieniu wniosków z testów, końcowy wygląd aplikacji nadają projektanci UI (interfejsu użytkownika). Dbają o oni o estetykę, czytelność i dostępność aplikacji, również dla grup z innymi niż wada słuchu niepełnosprawnościami czy ograniczeniami.  Badaczki wnoszą zaś perspektywę użytkowników. Przeprowadzają wywiady, weryfikują zapotrzebowanie na rozwiązania i sprawdzają intuicyjność korzystania z różnych funkcji.

– Użytkownicy otrzymują od nas zadania do wykonania na prototypie aplikacji. Obserwujemy, jak sobie z nimi radzą i zadajemy pytania, które prowadzą do wykrycia potencjalnych problemów z użytecznością

– wyjaśnia Joanna Kalicka.

Żadna nowa funkcja nie trafi na rynek bez konfrontacji z grupą docelową i bez sprawdzenia się „w akcji”. W ten sposób testowano choćby aplikację do telemedycyny.

– Zaplanowaliśmy zdalną wizytę u audiologa. Uczestniczyły w niej trzy strony: badacz, specjalista od słuchu i aparatów oraz użytkownik. Nie angażowaliśmy jeszcze osób z wadą słuchu, więc aparaty założyli pracownicy. Dało to każdej ze stron mnóstwo doświadczeń i wniosków do pracy

– wspomina badaczka.

Innym rodzajem testów jest tzw. Dojo, które polega na zebraniu ludzi z różnych dziedzin: od technicznych, po biznesowe i poproszenie o przetestowanie nowej funkcji z perspektywy kogoś, kto z nią na co dzień nie pracuje.

– Dzięki temu, że do aplikacji nagle siada wiele osób, które nie miały z nią wiele styczności i które nie mają już wiedzy o sposobach jej działania można znaleźć nie tylko błędy, ale usprawnienia dla aplikacji, które podnoszą intuicyjność obsługi

– wyjaśnia Oskar.

Następne w kolejce są beta testy z użytkownikami, jednak dopiero wtedy, kiedy aplikacja jest ustabilizowana i bezpieczna. Beta testerzy zgłaszają swoje uwagi, a zespół poprawia je przed rynkowym debiutem. Jest to o tyle ważne, że aparaty mają tylko od jednego do trzech przycisków zależnie od modelu, więc jedynie za pomocą aplikacji można wykorzystać pełnię możliwości urządzenia.

Proces tworzenia aplikacji w świecie medycznym może być skomplikowany z racji na same wymagania prawne. Potęguje go jeszcze mnogość modeli telefonów, z którymi współpracować ma aparat słuchowy. Tym większą uwagę przywiązuje się do poprawnej metodologii pracy w modelu Agile.

- Praca zespołu skupia się na rozwoju nowych funkcjonalności oprogramowania. Nieodzowną częścią procesu rozwoju naszych produktów jest weryfikacja. Zajmujemy się testami kolejnych funkcjonalności, aby niczego nie przegapić

- dodaje Oskar.

Zespoły pracujące nad innowacjami wspierają specjaliści od chmury, którzy utrzymują infrastrukturę do pracy nad nowymi rozwiązaniami. Jednym z nich jest choćby platforma tożsamości użytkowników.

– Korzystają z niej profesjonaliści (np. audiolodzy) i zwykli użytkownicy. Mogą podpinać konta z mediów społecznościowych do rejestracji i logowania

– mówi architekt Tomasz Wiśniewski.

Innowacje, którym przyświeca misja pomocy ludziom

Wszyscy rozmówcy zgodnie podkreślają, że celem ich pracy jest podnoszenie komfortu życia osób z problemami ze słuchem. Nawiązują więc wprost do misji swojej firmy, którą jest troska o zdrowie. Właśnie to przed stu laty pchnęło Hansa Demanta do samodzielnego prototypowania aparatów słuchowych dla swojej niedosłyszącej żony Camilli.

Doskonałe doświadczenia z nowinkami technologicznymi początków XX–wieku zachęciły go do założenia firmy, którą później przejął jego syn, William. Dziedzic zaczął produkować własne aparaty, które wkrótce znalazły nabywców na całym świecie. W latach 70. Demant założył centrum badań i rozwoju, które w innowacyjny sposób miało podchodzić na problemów osób niedosłyszących.

Dziś nowoczesne oprogramowanie tworzą pracownicy warszawskiego oddziału Demant. I to już od 5 lat! Znajdziemy je na smartfonach użytkowników aparatów słuchowych i w gabinetach protetyków słuchu. Widząc pasję, z jaką pracownicy Demant podchodzą do pracy i jakości produktu finalnego możemy być spokojni, że oprogramowanie spełni oczekiwania użytkowników.

*Artykuł powstał we współpracy z Demant Technology Centre.