Nauka  / Artykuł

Doktor Google zdobył kolejną specjalizację. Na podstawie zdjęcia siatkówki rozpozna anemię

Jeszcze chwila, a sztuczna inteligencja rozwijana przez Google zostanie najbardziej wszechstronnym lekarzem na świecie, który do tego będzie w stanie diagnozować swoich pacjentów błyskawicznie.

Na przykład na podstawie zdjęcia ich siatkówki. Algorytm Google Deepmind już wcześniej na tej podstawie potrafił wskazać osoby, u których mogą wystąpić choroby wieńcowe. Teraz, na podstawie tego samego zdjęcia, będzie w stanie wykryć również anemię, czyli niedokrwistość.

Sztuczna inteligencja Google wykryje anemię

Niedokrwistość to częste powikłanie występujące przy cukrzycy i przewlekłej chorobie nerek (PChN). Jak wykryje ją algorytm opracowany przez Google? Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia niedokrwistość rozpoznaje się, gdy stężenie hemoglobiny osiąga wartość mniejszą niż 13 g/dl u mężczyzn i 12 g/dl u kobiet. Aalgorytm jest w stanie dość trafnie ocenić stężenie tej substancji na podstawie zdjęcia siatkówki oka, korzystając z metody kwantyfikacji.

Aktualna dokładność algorytmu, jeśli chodzi o wykrywanie niedokrwistości, wynosi 88 proc. Co więcej, wynik ten został potwierdzony przez ludzkich lekarzy, którzy sprawdzili, czy algorytm gdzieś się nie pomylił.

Choroby wieńcowe, niedokrwistość, nowotwory.

Google chwali się również tym, że ich algorytm powoli staje się coraz lepszy w diagnozowaniu raka piersi. I radzi sobie z tym doskonale, jeśli chodzi o trafność diagnozy. W przypadku wspomnianych wcześniej chorób wieńcowych, skuteczność Deepmind wynosi jak na razie ok 70 proc. To za mało, żeby w pełni zrezygnować z konsultacji z ludzkim specjalistą. W przypadku wykrywania raka piersi sytuacja wygląda już zgoła inaczej.

Deepmind aktualnie wykorzystywany jest w roli specjalisty od raka piersi w dwóch krajach: w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii. W Stanach skuteczność Deepmind okazała się być wyższa o 5,7 proc., jeśli chodzi o fałszywie dodatnie wyniki badań i o 9,4 proc., jeśli chodzi o fałszywie negatywne. Ta druga liczba jest szczególnie imponująca – oznacza, że algorytm Google wykrył o 9,4 proc. więcej nowotworów niż amerykańscy specjaliści.

Jeśli chodzi o wyniki uzyskane na terenie Wielkiej Brytanii, to są one już trochę mniej imponujące – 1,2 proc. wyższa wykrywalność fałszywie pozytywnych przypadków i 2,7 proc. więcej przypadków fałszywie negatywnych. Skąd ta różnica pomiędzy Stanami a Wielką Brytanią? Napiszę dyplomatycznie, że Brytyjczycy dysponują widocznie lepszym systemem diagnozowania raka piersi.

Doktor Google proszony na salę.

Twórcy odpowiedzialni za stworzenie tej komputerowej platformy diagnostycznej zaznaczają, że powyższe wyniki uzyskano w ramach wczesnego, eksperymentalnego etapu. Skuteczność samego algorytmu pozostaje jednak niepodważalnie lepsza, jeśli porównamy ją z wynikami ludzkich specjalistów.

Za kilkanaście lat skuteczność komputerowych diagnostów przerośnie możliwości nawet najlepszych ludzkich lekarzy we wszystkich dziedzinach. Do tego takie medyczne urządzenia będą w stanie przetworzyć o wiele większą liczbę danych w trakcie badań kontrolnych. Przełoży się to na szybsze i bardziej skuteczne wykrywanie chorób w stadium początkowym. Krótko mówiąc: będziemy żyć dłużej i będziemy zdrowsi.

Pytanie tylko, co stanie się z ludzką profesją lekarza? Skoro komputery będą pod każdym względem lepsze, to miejsca w medycynie dla ludzi zostanie… jak na lekarstwo. Mam nadzieję, że zabezpieczymy się jakoś na ewentualność, w której przestaniemy rozumieć, w jaki sposób działają nasi nowi, cyfrowi lekarze.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst