Tech  / News

Pary mieszane dostaną własne emoji. Chyba wolałam czasy, gdy do wyboru były tylko żółte mordki

290 interakcji
dołącz do dyskusji

Unicode wprowadzi emoji reprezentujące wszystkie możliwe kombinacje par mieszanych. 

Ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że walka o reprezentację w sieci toczy się przede wszystkim na polu emoji. Coraz częściej ktoś świętuje zwycięstwo, podczas gdy inny zżyma się, że znów dochodzą mu setki ikonek, których nigdy nie wykorzysta i przez które nic znów nie będzie mógł znaleźć.

W najnowszej bitwie o język emoji Tinder postanowił przekonać Unicode, że mieszane pary też zasługują na reprezentację. I dopiął swego. Panie i panowie będziemy mieli emocji przedstawiające wszystkie możliwe konfiguracje wśród par mieszanych.

Wszystkie kolory i konfiguracje miłości.

Kampania #representlove zaczęła się w lutym 2018 r. Tinder promował nią swój pomysł na emoji z parami różnych narodowości, ras, kolorów skóry. Aplikacja, która stała się niemal synonimem internetowego randkowania, bez problemu zebrała ponad 50 tys. głosów pod swoją petycją.

Unicode przychylił się do tej propozycji, bo jak przyznają jego przedstawiciele, wcześniej już słyszał głosy domagające się takiej zmiany.

Moje poparcie dla idei reprezentacji walczy o lepsze z miłością do minimalizmu.

Popieram rękami i nogami ruchy dążące do lepszej reprezentacji różnych grup w polityce, mediach, biznesie czy nawet w emoji. Rozumiem, jak ważne jest, żeby pewne grupy nie były traktowane jak niewidzialne. W przypadku emoji zaczynam mieć jednak poczucie, że poszliśmy w złą stronę już dawno temu. I to poczucie coraz bardziej się nasila.

Starania o to, żeby nikt nie pozostawał wykluczony, są jak najbardziej na miejscu, pytanie tylko, czy drogą, którą obieramy jest najlepsza? Czy nie poszliśmy w złą stronę, gdy zaczęliśmy to nieszczęsne emoji uczłowieczać i nadawać mu cechy, którymi teraz dywersyfikujemy – między innymi nadawać mu płeć i cechy rasowe?

Żółte mordki stojące u zarania ery emoji miały być niedookreślone płciowo i neutralne etnicznie. Taki był zamysł ich twórców. Emoji miało nie dzielić nie dlatego, że każdy mógł znaleźć to najbardziej odpowiadające jego rasie, płci czy kolorowi włosów, ale dlatego, że było abstrakcyjnym symbolem, którego desygnatem miała nie być jedna grupa, ale emocja, czynność czy relacja.

Poszliśmy w zupełnie inną stronę. W dywersyfikację i reprezentację, zamiast uogólnienia, symbolizacji i uniwersalizmu. Możliwe, że jest teraz bardziej kolorowo, różnorodnie i ciekawiej wizualnie, czasami jednak wolałabym, żeby było równie inkluzywnie, ale prościej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst