Nauka  / Artykuł

Toba. Historia erupcji wulkanu, która niemal zmiotła ludzkość z powierzchni Ziemi

Gdy spytamy kogoś o najbardziej znane wybuchy wulkanów, zazwyczaj w odpowiedzi otrzymamy dwie nazwy. Pierwsza do Wezuwiusz, wulkan który zniszczył w 79. roku Pompeje. Drugi wymieniany przy takich okazjach wulkan to Krakatau, którego erupcja w 1883 r. jest już bardzo dobrze udokumentowana.

Wybuch Krakatau w 1883 r. to jedna z największych odnotowanych erupcji. Huk wybuchu słychać było z odległości 3200 kilometrów, a słup dymu i wyrzucanych przez wulkan popiołów miał 55 kilometrów wysokości i sięgał do stratosfery. Nic dziwnego, objętość wyrzuconego popiołu szacuje się na 46 km3. Powstała fala uderzeniowa poruszała się z prędkością ponad 1000 km/h, a przez kilka kolejnych lat na całym świecie Słońce było... zielone. Wybuch dosłownie przestawiał lądy - wiadomo o wytworzeniu się co najmniej trzech dużych wysp w jego wyniku. Słynny obraz Edvarda Muncha Krzyk, stworzony w 1893 roku, może według astronomów pokazywać przerażenie na widok czerwonego nieba w latach po wybuchu Krakatau.

Istnieje skala eksplozywności wulkanów, określająca siłę takiej erupcji. Krakatau ma tam współczynnik 6, skala zaś sięga do ósemki. Oznacza to, że nasza planeta przeżyła o wiele gorsze wybuchy.

Jeden z wybuchów tzw. superwulkanu o stopniu w skali eksplozywności równym 8 o mało nie zmiótł ludzkości z powierzchni Ziemi.

Ten wulkan to Toba, znajdujący się na Sumatrze. W tej chwili znajduje się tam jezioro o tej samej nazwie. Kaldera wulkanu Toba, teraz zalana wodą, ma długość około 100 kilometrów, a szerokość 30 kilometrów. Wybuch Toby około 75 tysięcy lat temu na zawsze zmienił losy świata.

Erupcja wyrzuciła do atmosfery 2800 km3 magmy, z czego 800 km3 w postaci popiołu, który potem opadł na ogromnej powierzchni. Dość powiedzieć, że cała Azja Południowa została pokryta piętnastocentymetrową warstwą produktów wulkanicznych. Najnowsze doniesienia z badań dna Morza Południowochińskiego zresztą pokazują, że 2800 kilometrów sześciennych magmy może być sporo niedoszacowane...

Wybuch spowodował globalną „wulkaniczną zimę". Do powierzchni Ziemi przestała docierać większość promieni słonecznych. Temperatura na Ziemi obniżyła się prawdopodobnie na co najmniej 1000 lat. Wszystko to, w połączeniu z toksycznymi gazami uwolnionymi do atmosfery spowodowało największą katastrofę istot żywych jaką znamy.

Populacja wielu gatunków znacząco się zmniejszyła. Badania genetyczne wielu z nich wskazują wąskie gardło około 75 tysięcy lat temu - gdy populacja musiała odtworzyć się z niewielu osobników. Zubożyło to materiał genetyczny wielu istot żywych - w tym człowieka i innych hominidów.

Dzisiejsze jezioro Toba (By Visions of Domino - https://www.flickr.com/photos/99092496@N00/26224127503/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=57465672)

Po wybuchu wulkanu Toba warunki życia na Ziemi tak się zmieniły , że w pewnym momencie zostało nas być może jedynie 3000 osobników. Pośród nich mogło być maksymalnie 1000 płodnych par. Wszyscy jesteśmy ich potomkami. Hipotezę tę potwierdzają badania genetyczne. Zmiana warunków życia również zmusiła nasz gatunek do migracji i - prawdopodobnie - do wynalezienia nowych strategii na przetrwanie. Przetrwaliśmy.

Hipoteza ta ma swoich przeciwników

Choć wąskie gardło genetyczne jest prawie na pewno faktem, możliwe że spowodowało je inne wydarzenie, a nie wybuch Toby. Oba wydarzenia nie pozostawiają wiele wątpliwości, jednak istotny jest tutaj ciąg przyczynowo-skutkowy. Możliwe, że te wydarzenia były niezależne, a zagadka zmniejszenia się różnorodności genetycznej człowieka około 70 tysięcy lat temu jest wciąż nierozwiązana.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst