REKLAMA

Unia zakazuje ketchupu w saszetkach. Serio, tego potrzebujemy?

Po bohaterskim rozwiązaniu problemu nakrętek Unia Europejska wzięła się za kolejny palący temat. Już za 3 miesiące pożegnamy ketchup i sosy w saszetkach. Z jednej strony klaszczę, z drugiej pukam się w głowę.

Unia zakazuje ketchupu w saszetkach. Serio, tego potrzebujemy?
REKLAMA

Unia Europejska w ostatnim czasie zajmuje się różnymi problemami, które mają realny wpływ na nasze życie. Wprowadziła nakrętki przyczepiane na stałe do butelek, co spowodowało wysyp memów, w których pokazywano, że jesteśmy zacofani technologicznie, bo cały świat rozwija się, a my zajmujemy się błahymi sprawami. Po czasie okazało się, że to całkiem sensowne rozwiązanie, ale nie przetłumaczysz tego przeciwnikom UE. Później doszła kwestia ujednolicenia złącz ładowania na terenie UE, co było wielkim zwycięstwem nad Apple i jego dziwnym standardzie Lightning.

Jednak walka o ekologię nie obyła się bez ofiar. Z powodu regulacji unijnych nie znajdziemy w pudełku od telefonu (a za chwilę również w pudełkach z laptopami) ładowarek, bo te w imię ekologii możemy sobie zamówić oddzielnie. Z drugiej strony unijne regulacje wymuszą na producentach przedłużenie żywotności ich urządzeń oraz ułatwień napraw. Nie mogę jednak przeboleć zmiany słomek z plastikowych na papierowe, bo to znacząco utrudniło moje wizyty w restauracjach. Jeszcze się po tym nie otrząsnąłem, a Unia wprowadza kolejny zamach na nawyki żywieniowe. Zakazuje ketchupu w saszetkach.

REKLAMA

Unia Europejska zakazuje ketchupu w saszetkach. Zdziwisz się w restauracji

To efekt przepisów wprowadzonych rozporządzeniem w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych. Nowe regulacje wprowadzają obowiązkowe cele dotyczące ponownego wykorzystania opakowań. Zmiany są spore, np. do 2030 r. 10 proc. butelek na napoje alkoholowe i bezalkoholowe ma być recyklingowane, dekadę później ten wskaźnik ma wzrosnąć do 40 proc.

Unia określi również minimalny poziom zawartości materiałów z recyklingu, wprowadzi regulację pustej przestrzeni w opakowaniach, co może być druzgoczące dla producentów chipsów, ale to jeszcze nie koniec. Dojdzie do tego zakaz stosowania ciężkich opakowań, jeżeli istnieją lżejsze alternatywach, a także jednolity wzór etykiety zawierającej informacje o składzie produktu. To nas czeka od 2030 r., ale już w tym roku wejdzie inna zmiana.

Od 12 sierpnia 2026 r. restauracje, bary, kawiarnie itd. nie będą mogły podawać na miejscu ketchupu, sosów i przypraw (w tym sól i cukier) w jednorazowych plastikowych saszetkach. Zamiast tego lokale mają oferować dozowniki wielokrotnego użytku lub wspólne pojemniki. Czujecie to? Nie dostaniecie ketchupu w plastiku, który będziecie mogli zabrać i zanieść do domu na czarną godzinę, tylko będziecie musieli skorzystać z dozownika.

REKLAMA

Zamach na wolność. Eurokołchoz atakuje

Widzę to oburzenie w internecie, zaraz zobaczę prześmiewcze grafiki pokazujące rozwijające się Chiny i Europę zajmującą się głupotami. Tylko czy to naprawdę coś zmieni w moim życiu? Przez chwilę byłem oburzony, ale później przypomniałem sobie, że przecież od dekady korzystam z dozowników w Ikei i korona mi z głowy nie spadła i nawet nie zauważam niedogodności. Nikt mi tam niczego nie dosypuje ani nie pluje. Jedyne czego mogę się obawiać, to dotykanie tej samej rączki dozownika, co inni ludzie, ale przecież robię to już tyle lat, że na pewno miałem kontakt z niejedną bakterią.

Unia Europejska stopniowo pozbywa się plastiku z naszego życia. Słomki, sztućce, talerze, mieszadełka - to wszystko jest zastępowane przez wyroby z papieru lub drewna i nie ma to większego wpływu na nasze życie. Jeszcze nigdy podczas jedzenia z papierowego talerzyka nie uroniłem łzy, że z plastiku jedzenie smakowałoby lepiej. Jednak ta regulacja jest niebezpieczna, mimo że wpisuje się w spójną wizję. Od pewnego czasu narastają nastroje antyunijne, skutecznie podsycane przez różnych populistów. Unia zaczyna kojarzyć się z absurdalnymi regulacjami, z blokowaniem rynku, ze stagnacją i brakiem innowacji. I takie regulacje dolewają tylko paliwa.

Kiedyś mówiło się, że zanim prawda włoży buty, kłamstwo dwa razy obiegnie świat. W dzisiejszych czasach jest jeszcze gorzej. Wystarczy kilka rolek, trochę farm trolli i można promować najbardziej oderwany od rzeczywistości przekaz. Nie mam wątpliwości, że nie minie miesiąc, a nagle okaże się, że saszetki z ketchupem to dobro cywilizacyjne i należy go bronić za wszelką cenę, a Unia Europejska po raz kolejny ogranicza wolny rynek. Zobaczę na ten temat setki rolek i postów na ten temat. I to jest najgorsze, bo plastiku jest za dużo, więc wszelkie próby walki z nim są uzasadnione. Szkoda tylko, że spotka to się z oporem społecznym.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-18T13:28:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-18T08:44:27+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA