Gry  / News

Nowość, czy może jednak odgrzany kotlet? Kozacy 3 trafiają na sklepowe półki

Jakoś tak mam, że od znanych serii strategii bardziej lubiłem ich klony. I tak oto, choć Settlers 2/3 byli super, najbardziej kochałem się w ponoć (choć ja tego nie dostrzegałem) inspirujących się nimi Knights & Merchants. Podobnie miałem z Age of Empires. Rewelacja, ale - do diaska - Cossacks mieli husarię! 

Cossacks wyszło mniej więcej w czasach, gdy najznamienitszym dorobkiem polskiej branży gier było Gorky 17. Wszyscy wiedzieliśmy, że Gorky jest "w sumie spoko", ale było "w sumie spoko" tak mniej więcej jak Legia jest "w sumie spoko" - no niby grało w tej Lidze Mistrzów, no niby jak na lokalne warunki potęga, ale nawet Ukraina wymachiwała nam swoim Szachtarem Donieck. Bo Kozacy prezentowali się wówczas jak produkt klasy światowej i nic dziwnego, że ta gra dała twórcom kopa do stworzenia potem wyczekiwanego na całym globie Stalkera.

Dziś sytuacja zmieniła się dość diametralnie. Polskie studio CD Projekt jest przez wiele osób uważanych (może trochę przesadnie, ale to miłe, że tak mówią) za twórców najlepszej gry w historii. Polskie studio Techland to już w swojej karierze zrobiło chyba z 10 gier, które na zachodzie okrzyknięto mniejszymi lub większymi hitami. I jeszcze mógłbym do tego grona dorzucić kilka innych (np. 11bit studios) historii. Tymczasem ukraińskiemu GSC Game World już się nie wiedzie.

Co więcej, nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że w gronie twórców gry Kozacy 3 znajdują się osoby, które walczyły na froncie rzeczywistej wojny.

Przypomnijmy, bo warto nazywać rzeczy po imieniu - w marcu 2014 roku Rosjanie bezprawnie zaanektowali będący częścią Ukrainy Krym, a od tego czasu prowadzą też zmasowaną agresję zbrojną na wschodnim terytorium naszego wschodniego sąsiada.

Piszę o tym nie bez powodu, gdyż z pierwszych recenzji wynika, że Kozacy 3 są trochę w takiej kondycji, jak współczesna Ukraina.

To już nie jest ta sama urokliwa strategia, co jeszcze piętnaście lat temu. A raczej wręcz odwrotnie - uroku akurat jej nie brakuje, dzięki daleko idącemu liftingowi oprawy graficznej. Jednakże zmianom ponoć prawie w zupełności nie uległa mechanika rozgrywki, nie pozbyto się nawet błędów pierwowzoru. Niby bardzo to zaskakuje i tłumaczenie, iż Kozacy 3 to tak naprawdę próba stworzenia remake'u jedynki, jakoś nie przekonują.

A pamiętam jak dziś, jak z sąsiadem moim Marcinem godzinami graliśmy w pierwowzór. To była idealna strategia do grania w zespole, ponieważ ekonomia, dyplomacja, detale zostały tutaj ograniczone do minimum.

Każda forma budowania, każda forma rozwoju, miały nas doprowadzić tylko do jednego celu - służenia armii. Twórcy nastawili się na gigantyczne bitwy lądowe i morskie, oferując cała gamę różnorodnych jednostek. Oczywiście najbardziej niesamowitą grupą wydawali się mimo wszystko tytułowi kozacy, na swoich jasnoszarych koniach.

Przyznam jednak szczerze, że GOG-owy powrót do Kozaków nie był zbyt udany.

Gra się bardzo przeciętnie postarzała i miałem problemy z zaangażowanym przebrnięciem przez dwie czy trzy misje. Kompletnie nie spodobała mi się też druga część Kozaków, wydana gdzieś w 2005 roku. Tym samym z pewną dozą niepewności podchodzę do Cossacks 3. Nie przekreślam jednak tego tytułu jednoznacznie, ponieważ na screenach gra wygląda oszałamiająco.

Jeśli już ją macie, koniecznie dajcie znać, co sądzicie.

Czytaj również: Ależ się cieszę. Kultowa strategia, w której można grać Polską, powróci w 3D

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst