Tech  / Artykuł

Oto kolejny powód, by skierować nasz wzrok ku chińskiemu rynkowi smartfonów

Zapiszcie sobie 20 maja w kalendarzach, ale nie ze względu na rocznicę otwarcia Soboru nicejskiego i zawiązania Konfederacji sandomierskiej. Tego dnia chińska firma Oppo zaprezentuje swojego nowego smartfona, Oppo R7. Warto się przyjrzeć bliżej nie tylko nadchodzącemu urządzeniu, ale i całej firmie, bo ta kroczy naprawdę ciekawą drogą.

O samym R7 wiadomo jak na razie niewiele, a wszelkie informacje zawdzięczamy rozchodzącym się po Internecie z prędkością japońskiego super pociągu plotkom. Podobno pewni możemy być tylko jednego - ten smartfon ma nie posiadać bocznych ramek. Wielu producentów obiecywało takie rozwiązania, a jak dotąd najbliżej jego realizacji był Sharp ze swoim modelem Aquos, niemniej jednak przecieki pozwalają sądzić, że Oppo sprosta swoim własnym ambicjom.

Wbrew pogoni za coraz większymi ekranami

Brak ramek to nie jedyny powód, dla którego warto spojrzeć w kierunku nowego Chińczyka. Jeśli wierzyć plotkom, będziemy mieli do czynienia z urządzeniem napędzanym procesorem MediaTek 64-bit MT6795 i posiadającym aparat Sony o rozdzielczości 20,7 MP, prawdopodobnie ten sam, który rezyduje w Xperii Z3. Najbardziej interesująco zapowiadają się jednak dwie rzeczy - design oraz wielkość urządzenia.

Zacznę od tej drugiej kwestii, gdyż to ona jest dla mnie najistotniejsza - zapowiadane urządzenie podobno wyposażone będzie w pokryty szkłem 2,5 d ekran o przekątnej 4,7" i rozdzielczości FullHD. Jest to o tyle zaskakujące, iż w zeszłorocznym portfolio firmy nie znalazł się ani jeden smartfon o ekranie poniżej 5", a i ten najmniejszy był po prostu wersją mini kolosalnego flagowca N1. Tutaj widzimy odbicie piłeczki w stronę bardziej "jednoręcznego" urządzenia, co w połączeniu z zapowiadanym bezramkowym desingem, może zaowocować naprawdę smukłym, poręcznym sprzętem, o ekranie, który nie będzie się wydawał za mały.

Najnowsze plotki donoszą również o możliwej wersji "plus" urządzenia, z większym ekranem i czytnikiem linii papilarnych, co nie byłoby wcale nielogicznym posunięciem.

oppo-r7

Być może zastanawiacie się, dlaczego piszę o jakimś chińskim smartfonie, którego nie ma nawet u nas w oficjalnej dystrybucji. Powód jest bardzo prosty - firmie udało się przykuć moją uwagę już w zeszłym roku i od tamtego czasu bacznie śledzę jej poczynania. Oppo pokazało bowiem, że potrafi tworzyć innowacyjne i ciekawe produkty, a R7 może być tegoroczną formą przypieczętowania zeszłorocznych starań.

W ubiegłym roku rozminąłem się dosłownie o włos z zakupem modelu Find 7a, nieco uboższej wersji flagowego Find 7. W przeciwieństwie do większego brata, Find 7a posiadał tylko 2 GB pamięci RAM (zamiast 3 GB) i ekran "jedynie" w rozdzielczości FullHD (podczas gdy w Find 7 obecny był ekran QHD). Było to jednak urządzenie, które niemal wszystko robiło dobrze. Na potwierdzenie tych słów wystarczy zerknąć na hit ostatniego roku, OnePlus One, którego konstrukcja oparta była właśnie o model Find 7.

Oprócz naprawdę solidnego w każdym aspekcie flagowca, Oppo zaprezentowało w zeszłym roku dwa prawdziwie wyróżniające się z tłumu smartfony - N3 oraz R5.

Ten pierwszy posiadał udoskonalony patent ze starszego modelu N1 - obrotową kamerą u szczytu urządzenia, która w wersji N3 doczekała się motorycznego mechanizmu sterowania za pomocą dołączonego pilota.

Na tle poprzednika N3 był również nieco bardziej... poręczny. Choć 5,5" to wciąż sporo, nie jest to jednak poziom przytłoczenia jaki zapewniał użytkownikom potężny, 5,9" ekran modelu N1. Zmniejszenie rozmiaru nie przeszkodziło w pozostawieniu jednego z ciekawszych rozwiązań interakcji z urządzeniem, czyli panelu dotykowego na pleckach telefonu, który umożliwiał np. przewijanie stron internetowych.

Dodajmy do tego przepiękną diodę powiadomień w przeźroczystym "podbródku" urządzenia i otrzymamy coś naprawdę... unikalnego.

Drugim z urządzeń, które w zeszłym roku przykuły uwagę technologicznego świata był model R5. Jego największym atutem nie była specyfikacja (choć ta nie była zła, ze Snapdragonem 615, 2 GB RAM i aparatem Sony 13MP, takim jak w modelu Find 7), lecz najcieńsza na rynku obudowa.

6,7 mm w iPhonie? 6,4 mm grubości najnowszego Huawei'a? Pff - Oppo pobiło to w zeszłym roku, tworząc smartfon o grubości... 4,85 mm. Moja podkładka pod kubek z kawą jest grubsza niż on

Co więcej, niebywale smukła konstrukcja nie odbiła się na jakości wykonania. W przypadku R5 nie było mowy o żadnym "bendgate", czy innych, łamliwych wyrażeniach. Zamiast tego Oppo R5 może śmiało służyć w awaryjnych sytuacjach jako broń obuchowa lub lodołamacz:

Oczywiście konstrukcja o tak niewielkiej grubości wymogła pewne kompromisy w postaci zastosowania głośnika do rozmów telefonicznych jako jedynego odtwarzacza dźwięku (co absolutnie nie zaszkodziło jego jakości) oraz konieczność używania adaptera micro-USB w celu podłączenia słuchawek, gdyż R5 był po prostu zbyt cienki, by zmieścić gniazdo 3,5mm. Mimo niewielkiej baterii, podobnie jak jego "grubsi" bracia został wyposażony w technologię VOOC Rapid Charge, która swoją drogą pojawiła się w Oppo Find 7 na kilka miesięcy przed tym, jak inne firmy pokazały swoje rozwiązania szybkiego ładowania.

Jak to się stało, że wieści o takich urządzeniach raczej nie obijają się echem po naszym kraju? Powód jest prosty - dostępność. Właśnie ten aspekt stanął mi na drodze przy zakupie Oppo Find 7. Może nie tyle sam problem z zakupem, bo tego możemy bez przeszkód dokonać poprzez brytyjskiego dystrybutora, oppostyle.com, lecz widmo ewentualnych napraw gwarancyjnych realizowanych w Chinach za pośrednictwem Wielkiej Brytanii skutecznie odstraszyło mnie od nabycia smartfona Oppo.

O ile nie jest to dla mnie problemem, o tyle nie byłem do końca przekonany odnośnie Color OS, autorskiej nakładki Oppo, która w tamtym czasie nie była dostępna w naszym języku. Od tamtej pory minęło jednak sporo czasu, a firma zdążyła zatrudnić ambasadorów, w tym z Polski, którzy pracują nad przetłumaczeniem interfejsu na nowe języki. Wybrane urządzenia firmy już pracują pod kontrolą polskiej wersji oprogramowania.

Jest to niewątpliwie preludium przed ekspansją Chińczyków do kolejnych krajów naszego kontynentu, co powinno nas tylko cieszyć, gdyż Polacy bardzo lubią urządzenia łączące w sobie świetną jakość z dobrą ceną. A to właśnie dostarcza Oppo.

AH-OppoN3-7

Oppo R7 to jeszcze jeden powód, dla którego warto spojrzeć na rynek smartfonów w Chinach

Nad Wisłą marka kojarzy się głównie z wysokiej jakości sprzętem audio/video, lecz poza granicami naszego kraju zyskuje coraz większą rozpoznawalność, a zeszłorocznym portfolio urządzeń zjednała sobie spore grono zagranicznych tech-youtuberów, którzy przysporzyli firmie sporej popularności wśród swojej widowni.

Osobiście czekam z niecierpliwością na to, co Chińczycy zaprezentują 20 maja i czy nadchodzący R7 wniesie na rynek powiew świeżości czymś innym, niż tylko bezramkowym designem.

Jeśli o mnie chodzi, to wszystkie działania Oppo są tylko kolejnym dowodem na to, że powinniśmy zwracać coraz bardziej baczną uwagę na Państwo Środka, bo smartfony, które ostatnio się tam rodzą, to już nie plastikowa tandeta czy bezczelne klony innych, mainstreamowych urządzeń.

To realna alternatywa i coraz ciekawsza propozycja, zwłaszcza dla ludzi, którzy tak jak ja na sam widok ceny najnowszych flagowców "dużych" producentów pukają się w czoło.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst