Sprzęt  / Recenzja

Ten monitor nas otoczył – sprawdziliśmy zakrzywionego Samsunga S27D590C

Samsung stara się nas przekonać, że zakrzywione wyświetlacze sprawdzają się nie tylko w przypadku dużych sal kinowych czy telewizorów, ale i również na naszych biurkach. Linia urządzeń Curved Monitor ma być na to dowodem.

Zakrzywione ekrany to novum, które na nasze biurka i do naszych salonów trafiło wprost z sal kinowych. W kinach zaczęto stosować by osiągnąć jeden cel – móc wyświetlać filmy na coraz większej powierzchni, nie tracąc przy tym jakości obrazu. Zakrzywienie ekranu skutecznie niwelowało zniekształcenia powodowane coraz większymi przekątnymi ekranów. Powstają one w momencie, gdy na dużej płaskiej powierzchni chcemy dokonać wyświetlić obraz pochodzący z jednego punktu przestrzeni.

Zakrzywiony ekran, jak się okazuje, daje złudzenie pewnej głębi obrazu, co skrzętnie wykorzystały kina IMAX, stosując u siebie specjalnie zakrzywione ekrany. Te same zalety krzywizny ekranu zauważyli inżynierowie Samsunga. Efektem ich prac są stosowane od zeszłego roku w telewizorach Curved zakrzywione ekrany, które znalazły teraz także swoje zastosowanie w monitorach tego producenta.

Krzywy monitor dziwi już po wyjęciu z pudełka

S27D590C-2

Otrzymaliśmy od Samsunga 27-calowy zakrzywiony monitor oznaczony jako model S27D590C. Według zapewnień producenta, dzięki swoim krzywiznom ma zapewniać zwiększenie postrzeganej przestrzeni roboczej dzięki dopasowaniu owej krzywizny do pola widzenia typowego obserwatora.

Owa krzywizna jest jednak dużo mniejsza, niż ktoś mógłby sobie to wyobrazić. Zakrzywienie jest wręcz nieznaczne i widoczne dopiero, jak spojrzymy na monitor pod większym kątem. O co więc całe zamieszanie? Samsung słusznie zauważa, że typowy użytkownik monitora znajduje się w znacznie bliższej odległości od ekranu od typowego telewidza, a więc i stopień zakrzywienia wyświetlacza jest inny.

S27D590C-5

Całość, estetycznie, prezentuje się bardzo dobrze, wręcz elegancko. Czarna, błyszcząca obudowa, cienka ramka wokół wyświetlacza, delikatne krzywizny, prosta i minimalistyczna podstawa oraz sam „krzywy” ekran pięknie się razem komponują. Monitor jest przy tym zgodny z mocowaniami VESA 100 x 100 mm.

Nie samą krzywizną człowiek żyje

S27D590C, co oczywiste, ma do zaoferowania znacznie więcej wyróżniających go cech od samego zakrzywionego ekranu. 27-calowy monitor wykorzystuje panel VA i wyświetla obraz zapewniany mu przez złącza analogowe, HDMI i DisplayPort w rozdzielczości Full HD. Kąty patrzenia są rewelacyjne, nie ma żadnego odczuwalnego pogorszenia jakości postrzeganego obrazu niezależnie od miejsca, w którym byśmy nie siedzieli.

Reszta parametrów? Również na wysokim poziomie. S27D590C pracując w trybie 1920 x 1080 pikseli przy odświeżaniu 60 Hz cechuje się kontrastem statycznym 3000:1, podświetleniem W-LED oraz pokryciem palety sRGB. Czas reakcji G2G to 5 ms. Co to oznacza w praktyce?

S27D590C-7

To bardzo dobry monitor. Niezależnie od tego, czy naszym głównym zastosowaniem jest praca z dokumentami biurowymi, gry wideo czy multimedia, obraz prezentowany na monitorze jest dokładnie taki, jaki powinien. Ostry, z naturalnymi barwami, z bardzo dobrym odwzorowaniem czerni i nie męczący oczu. Wszystko to udało się osiągnąć przy zastosowaniu matowej powłoki, która choć chroni nas przed refleksami świetlnymi, zazwyczaj też wpływa na ostrość i barwność obrazu. Tu, bez testów za pomocą specjalistycznej aparatury pomiarowej, nie byliśmy w stanie się do niczego przyczepić, choć nie zaryzykowalibyśmy rekomendowania go najbardziej wymagającym grafikom.

Nawet wbudowane w monitor głośniki brzmią naturalnie, i choć nie zastąpią porządnych zewnętrznych kolumn czy markowych słuchawek, nie będą irytować płaskim, mało klarownym dźwiękiem.

To teraz wróćmy do tego zakrzywienia….

Wiemy już, że S27D590C to porządny monitor niezależnie od tego, czy jest zakrzywiony, czy też nie. To jak owe zakrzywienie się sprawuje? Czy jest to kolejny „bzik”, który uzasadnia wymianę twojego klasycznego monitora na zakrzywiony?

S27D590C-1

Na to pytanie nie mamy łatwej odpowiedzi. Nie jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób zbadać tego obiektywnie. Pozostają więc wrażenia subiektywne. Jeżeli się spodziewacie, że na skutek owego zakrzywienia obraz na ekranie ożyje, zyska niesamowitą głębię i spowoduje, że wyrzucicie do kosza swój telewizor 3D i okulary, to jesteście w błędzie. Wpływ zakrzywienia ekranu, jeżeli istnieje jakikolwiek, jest bardzo subtelny.

S27D590C-8

Zakrzywienie jednak miało osiągnąć pewne konkretne rezultaty. Miało redukować zmęczenie oczu, refleksy świetlne oraz wzmacniać subiektywne postrzeganie głębi obrazu. By móc to ocenić, musielibyśmy równolegle pracować na identycznej, ale niezakrzywionej matrycy, co oczywiście nie jest możliwe.

Możemy jednak z całą pewnością stwierdzić, że monitor ten faktycznie nie cierpi z powodu uciążliwych refleksów, nie powoduje zmęczenia nawet po wielogodzinnej pracy oraz oferuje bardzo dobrą jakość obrazu. A to oznacza, że niezależnie od tego, czy krzywizna miała na to wpływ (z uwagi na teorię związaną z optyką, wierzymy że tak), czy też nie, możemy ów monitor śmiało wam polecić. Cena 1500 złotych, w jakiej jest oferowany, jest co najmniej adekwatna do jego jakości, jeżeli nie… zaniżona.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst