Tech  / Felieton

Deezer na trzy miesiące kosztuje 99 groszy, ale serwisy streamingowe kuszą nas też na inne sposoby

Przemek wczoraj pisał, że Polacy pokochali serwisy streamingowe. Jako aktywny użytkownik Deezera absolutnie rozumiem to zjawisko. Jednocześnie jestem świadom, że ludzie boją się nowości i często nie chcą z nich korzystać, a tym bardziej za nie płacić. Jednak mimo to największe serwisy streamingowe znajdują różne sposoby, by przekonać do siebie Polaków. Należą do nich przede wszystkim różnego rodzaju promocje.

Jestem przekonany, że bez nich nie byłoby możliwe osiągnięcie w ciągu roku aż 61,3-procentowego wzrostu z tytułu subskrypcji, o którym wczoraj pisał Przemek. Z jednej z takich promocji można skorzystać nawet teraz. Deezer tydzień temu postanowił odświeżyć swoją promocję, w której za zapłacenie PayPalem otrzymujemy abonament w najwyższej wersji Premium+ na trzy miesiące za jedyne 0,99 zł.

Tym razem jednak, by skorzystać z promocji, należy zapłacić za Deezera za pomocą PayPala. Oczywiście znalazł się tu pewien haczyk. Otóż po kwartale konto zostanie przedłużone za kwotę 19,99 zł miesięcznie, podczas gdy normalnie cena tej usługi jest dwa razy niższa. Da się to jednak łatwo obejść ustawiając powiadomienia na kilka dni przed końcem abonamentu.

Jednak zdecydowanie największą promocją są… regularne ceny abonamentów Spotify i Deezer

Te za granicą wynoszą około 10 Dolarów/Euro/Funtów miesięcznie, podczas gdy u nas wszystkie najpopularniejsze usługi tego typu kosztują maksymalnie 19,99 zł za miesiąc. Jeszcze dalej posunął się Deezer, który od ponad roku oferuje promocję, w której za pełną wersję serwisu płaci się zaledwie 9,99 zł miesięcznie. Jest to cena bardziej niż zadowalająca i w pełni pasująca do naszego rynku. W końcu nieco mniej kosztuje jedno piwo w barze. A jeśli pijecie dobre piwa, to nawet nieco więcej.

deezer promocja

Główną przyczyną sukcesu serwisów streamingowych jest właśnie niska cena dostępu. Gwarantuję Wam, że gdyby ktoś miał płacić za Spotify 40 zł miesięcznie, prawie nikt w naszym kraju by z niego nie korzystał. A że to tylko trochę więcej niż jedna płyta kupiona w Empiku? Nikogo to nie obchodzi. W końcu piraci wrzucający płyty na torrenty i fora nie chcą od nas pieniędzy.

Ktoś po prostu miałby możliwość uznania, że go na to nie stać. Przy cenie wynoszącej kilka do kilkunastu złotych miesięcznie nie jest to możliwe. Jeśli pomimo tak niskich kosztów pobierasz muzykę i masz jakiekolwiek źródło utrzymania, po prostu nie da się wytłumaczyć. Oczywiście pomijam tu przykład małoletnich osób bez własnego źródła utrzymania. One niekiedy muszą sobie na różne sposoby pomagać, niestety. Ale my nie o tym, przynajmniej nie dziś.

Oczywiście to nie wszystko, a wszystkie serwisy używają najróżniejszych chwytów, by dotrzeć do ewentualnych klientów

Najczęstszym tego typu zabiegiem jest współpraca z różnego rodzaju markami. Oczywiście największą popularność wśród serwisów streamingowych zdobyła współpraca z operatorami komórkowymi. Deezer współpracuje z Orange, WiMP z Play i T-Mobile, Spotify jak na razie pozostaje samotne. Jednak roczne konto Spotify jeszcze kilka dni temu można było otrzymać zakładając konto w mBanku, zaś WiMP organizuje wiele konkursów z różnymi firmami (ostatnio był to Asus).

asuswimp

Dodatkowo półroczny abonament na Deezera możemy otrzymać, jeśli kupimy topowy telefon Samsunga - Galaxy S5, a Google Play po podaniu swoich danych płatniczych umożliwia korzystanie z Muzyki Play w wersji All Access przez trzy miesiące. Dodatkowo przy każdej możliwej okazji wszystkie firmy rozdają dziesiątki swoich abonamentów w różnego rodzaju konkursach – w telewizji, radiu, prasie, social mediach.

Czasami odnoszę wrażenie, że trzeba się zamknąć w szafie i odłączyć Internet, by przypadkiem nie natknąć się na miesiąc darmowej muzyki. Ja jestem w jeszcze bardziej komfortowej sytuacji, bo abonament Deezera czy Spotify jest najczęstszym prezentem dla dziennikarzy uczestniczących w konferencjach prasowych. Sam, mimo że korzystam z Deezera od roku, zapłaciłem za niego dwa, może trzy razy.

Spotify mbank

Nie oznacza to jednak, że wszystkie serwisy streamingowe zostawiają pieniądze na ulicy

Stwierdziłbym raczej, że zastawiają na nas pułapkę, bardzo przyjemną pułapkę, gwoli ścisłości. Wszystkie te serwisy (poza Muzyka Play) są tak naprawdę startupami, które jeszcze nie muszą zarabiać kokosów i zamiast tego wolą pozyskiwać użytkowników. Muszą zainwestować, byśmy później sami chcieli im płacić.

Nie jest to trudne zadanie, bo kto raz skosztował dobrodziejstwa, jakim jest nielimitowany dostęp do muzyki, chętnie za niego zapłaci. Jednak z drugiej strony muszą to robić szybko i skutecznie. Konkurencja bowiem nie śpi i też czyha na nowych klientów.  W dodatku kto raz skorzysta z danej usługi, nieprędko ją zmieni. W końcu przeniesienie wszystkich zapisanych albumów, playlist oraz zmiana przyzwyczajeń nie jest taka łatwa, jak mogłoby się wydawać.

---

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst