Tech

New Star Soccer - komórkowa gra na 10/10

Mogę jednym tchem wyliczać jedenastki z różnych epok, a kolega Paweł Okopień może mi doradzać najlepsze abonamenty niezbędne do odbierania nSport, żebym mógł oglądać w akcji ukochany Inter, ale na murawie Giuseppe Meazza moja noga niestety nigdy nie postanie. Na szczęście mamy gry, a New Star Soccer jest pod tym względem szczególna. 

Choć kilka dni temu narzekałem, że granie na komórkach to niewypał, za punkt honoru postawiłem sobie wyszukiwanie wartych uwagi produkcji i od czasu do czasu polecanie ich na Spider’s Web. W nieco sentymentalnym uniesieniu parę dni temu polecałem Another World, a jeszcze wcześniej świetne tycoony od Kairosoft. Dziś czas na coś dla fanów piłki.

New Star Soccer od FIFY odróżnia jednak to, że nie kierujemy karierą całej drużyny czy nawet managera. Wcielamy się w pojedynczego zawodnika. I choć w czystej teorii takie rozwiązanie mogłoby się wydawać strasznie nudne, autorom aplikacji udało się stworzyć arcydzieło.

New Star Soccer, o ile mnie pamięć nie zawodzi, już jakoś dekadę temu ukazywał się na pecetach, niestety wersja próbna kończyła się dość szybko, cena w dolarach nie była adekwatna do możliwości polskiego nastolatka, poza tym nie brakowało bugów, a i sama gra z czasem robiła się dość trudna.

New Star Soccer (i jeśli chodzi o rozpoczynanie kolejnych akapitów własnie ustrzeliłem klasycznego hat-tricka) w wersji na Androida kosztuje dziesięć złotych (jest także wersja na iOS), co jest kwotą jak najbardziej adekwatną do poziomu oferowanej rozrywki. Zdaję sobie sprawę, że w App Store czy Google Play jest cała masa darmowych aplikacji, ale jeśli jesteś fanem piłki to warto zainwestować. Na moją odpowiedzialność. Jeśli się nie spodoba, to pozwalam się nawet zbluzgać w komentarzach (i tak to zrobicie, więc pozwólcie mi chociaż łudzić się, że mam nad tym kontrolę).

Zasady są proste – tworzymy własnego piłkarza, zaczynamy karierę na zapleczu jakiejś ligi (ja zaszarżowałem aż do trzeciej ligi polskiej i ekipy MKS Kluczbork). Następnie rozgrywamy wirtualne spotkania, zarabiamy pieniądze, inwestujemy je w trening, dobra doczesne i kilka innych parametrów – taka odrobina RPG-a w grze sportowej. Bardzo lubię oba gatunki, więc czułem się oczywiście wniebowzięty.

Jest to jednak przede wszystkim dlatego ważne, że dzięki temu odczuwamy rzeczywiste efekty poczynań na boisku. Na murawie piłkę mamy „od czasu do czasu” (o tym też decydują parametry typu relacja z kolegami z drużyny) i w telegraficznym skrócie chodzi o to, by dobrze podawać, strzelać, odbierać. Gameplay, choć dwuwymiarowy, przywodzi nieco na myśl masę gier w stylu „traf w bramkę”. Tylko tutaj, dzięki całej otoczce, ma to wszystko oczywiście sens i na długie godziny wciąga.

Gra może nie jest piękna, ale piękny nie był też Deluxe Ski Jump. I czy komuś to przeszkadzało? Pierwszego dnia z mobilnym New Star Soccer aplikację odpaliłem koło godziny 23.00, a o 6.00 rano przywitał mnie mój zaskoczony sublokator słowami „A ty już na nogach?!” Cóż… jeszcze. I niech to będzie najlepszą rekomendacją.

Ps. Grę sobie można „podejrzeć” na stronie producenta, choć ten flashowy wariant jest zdecydowanie wolniejszy od komórkowego oryginału i trochę wypacza (na minus) obraz całości.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst