Tech

Start-up nie równa się sukces

Atmosfera wokół start-upów jest gorąca od długiego czasu i wcale nie stygnie. Wręcz przeciwnie – pojawia się ich coraz więcej, zbierają coraz większe fundusze na start a o niektórych już na samym początku robi się głośno (często niezasłużenie). Falstarty, niedopracowane projekty i dziesiątki milionów dolarów każdego dnia przewijają się przez rynek start-upów. Ostatnio w modzie są projekty, które wykorzystują zdjęcia. Instagram, Camera+ i dziesiątki odpowiedników na różne platformy. Na ten moment filtry i sieci społecznościowe to jednak już za mało. Powstają więc kolejne start-upy, które udowadniają jedno – możesz zebrać na start miliony, możesz uruchomić projekt z wielkim szumem, ale jeśli pomysł i wykonanie jest do kitu, to nic tu nie pomoże.

Wszystko zweryfikuje użytkownik. Tak, jak w przypadku Color – aplikacja na iPhone’y i Androida, która niecały miesiąc weszła z wielkim hukiem. Pomogło temu na pewno 41 milionów dolarów zebrane od inwestorów. Nieprawdopodobna kwota? Trzeba dodać to tego, że uzyska jeszcze przed startem aplikacji, gdy kompletnie nikt z niej nie korzystał. A czym jest Color?

Color pozwala na dzielenie się właśnie zrobionymi zdjęciami z osobami przebywającymi w promieniu 100 stóp i przeglądać zdjęcia zrobione przez innych. Ma jeszcze dziesiątki innych funkcji, podobno jest bardzo zaawansowana technicznie i przy robieniu zdjęć wykorzystuje nie tylko geotagging, ale mikrofon, czujnik światła itp. I wszystko byłoby super, gdyby Color został przyjęty przez użytkowników tak samo, jak przez inwestorów. Gorączka szybo przerodziła się w rozczarowanie – po premierze okazało się, że dla większości osób interfejs Color jest skomplikowany i nieprzejrzysty, a poza tym aplikacja jest na tyle niedopracowana, że potrafi wysypać się już na starcie. Tak, jak szybko zrobiło się o Color głośno, tak szybko nagle wszystko ucichło. Z pewnością Color wróci (41 milionów dolarów w końcu do czegoś przecież zobowiązuje), ale niesmak pozostał.

Przykład Color pokazuje jedno – pieniądze na rozruch to w przypadku start-upu nie wszystko. Można nazbierać miliony, można przekonać poważnych inwestorów ale bez rynkowej intuicji nic się nie uda. A tworzenie coraz wymyślniejszych, skomplikowanych projektów jeszcze pogarsza sprawę.

Instagram odniósł sukces, bo jest prosty. Jest też szybki, intuicyjny i we właściwym momencie odpowiedział na społecznościowe potrzeby. Bez zbędnej filozofii, bez wymyślania funkcji, o które nikt nie prosił. Tu leży klucz do sukcesu. Zamiast kombinować trzeba uważnie się przypatrywać i po prostu uprościć życie użytkownikom. To dlatego agregatory aktywności w sieciach społecznościowych biją rekordy popularności. Z tego samego powodu nawet wszystkie, dosłownie wszystkie systemy operacyjne (mobilne i nawet desktopowe) coraz mocniej ukierunkowane są na prostotę i przejrzystość.

Obserwując nowe pomysły i start-upy ma się czasem ochotę powiedzieć twórcom “ale po co, dlaczego, co to wnosi?”. Bo dziś praktycznie każdy może założyć swój start-up. Kilka słynnych przykładów jak polskie FilesTube, które zarobiło miliony pokazuje, że da się na tym zarobić. Tylko trzeba to najpierw pożądnie przemyśleć, a nie próbować szczęścia na oślep.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst