Steve Jobs radykalnie o Google'u

Steve Jobs przychodzi na konferencje finansowe Apple'a, kiedy sytuacja finansowa jest w jakimś stopniu nadzwyczajna, albo gdy ma coś niezwykle ważnego do powiedzenia, coś, co nie może czekać. Po co był wczoraj? By wygłosić bezprecedensowy atak na Google'a? Mógł przecież napisać kolejny otwarty list, jak wcześniej o DRM, czy Flashu. Steve był wczoraj z tematem zastępczym, bo iPad nie sprzedał się aż tak dobrze jak oczekiwano.
Warto przeczytać (pełen tekst wypowiedzi Steve'a poniżej) i posłuchać Jobsa - to było jedno z lepszych oświadczeń szefa Apple'a w ostatnim czasie, które będzie teraz dyskutowane, analizowane i przetwarzane na wszystkie możliwe sposoby. Jobs nakreślił bowiem bardzo ciekawą opozycję na rynku medialnym, przy okazji wprowadzając do słownika nowy termin "zintegrowany" (w odniesieniu do iOS). W ogóle szef Apple'a był wczoraj w bojowym nastroju i emanował bystrością, szczególnie kiedy odpowiadał na pytania analityków: ganił, strofował, ironizował i rzucał świetnymi kontrami.
Jobs wyszedł wczoraj i bezpardonowo zaatakował Google'a i jego system oraz filozofię działania przy rozwijaniu Androida. Ponowił zarzut, że Google manipuluje liczbami pod kątem aktywacji smartfonów z Androidem i przy okazji zażądał od producentów smartfonów publikacji danych sprzedażowych smartfonów z Androidem w celu dowiedzenia kalkulacji Erica Schmidta.
Najciężej dostało się polityce otwartości Androida. Jobs przedstawił mocne argumenty: według danych Twitter Deck (przyp. red., a kto to?) jest ponad 100 wersji systemu Androida, które zainstalowane są na 224 smartfonach, naliczył też 4 różne sklepy z aplikacjami na Androida, co powoduje straszny bałagan, trudny do ogarnięcia nie tylko przez deweloperów, ale przede wszystkim klientów, którzy nie wiedzą jakie aplikacje będą dostępne na zakupiony przez nich smartfon z Androidem.
Dowodził też, że Android nie jest taki otwarty jakim go malują. Przedstawiał przykład Windowsa, który przecież ma dokładnie ten sam interfejs użytkownika na większości pecetów, z którymi jest sprzedawany. Tymczasem Android jest niezwykle sfragmentaryzowany w takim ujęciu, że interfejsy użytkownika na HTC, czy Motoroli różnią się od siebie. Na koniec dowodził, że otwarte systemy nie zawsze wygrywają na rynku.
Jobs wprowadził też nowy termin opisujący strategię Apple'a na rynku mobilnych systemów operacyjnych. iOS nie jest "zamknięty" - jest "zintegrowany", co ma wg. Jobsa być wielką przewagą na Androidem. "Zintegrowany" oznacza dla deweloperów możliwość testowania nowych pomysłów na jednej platformie, a dla klientów dostaniem od iPhone'a dokładnie tego, co jest im obiecane.
Jobs poprowadził także tyradę przeciwko androidowym tabletom, głównie tym 7-calowym. Dowodził, że 7-calowy tablet jest w gruncie rzeczy o? 45% mniejszy od 10-calowego ekranu iPada. Ma to mieć niezwykle niekorzystne wrażenie dla zarządzania dotykiem na ekranie przez użytkowników. Wyśmiewał także fakt, że sam Google nie rekomenduje instalacji najnowszej wersji Androida na tabletach. Zadawał retoryczne pytania co to znaczy dla urządzenia, kiedy dostawca oprogramowania nie rekomenduje go do użycia na danym hardwarze.
Na koniec Steve Jobs rzucił niezwykle mocnym tekstem nazywając wysyp 7-calowych tabletów z Androidem DOA (dead on arrival), czyli martwymi przy narodzinach?
Podczas sesji pytanie/odpowiedź Jobs był równie w buńczucznym nastroju. O sprzedaży iPada - analitycy szybko wychwycili, gdzie leży czuły punkt wyników kwartalnych Apple'a - powiedział, że uważa, że złapali właśnie tygrysa za ogon. O Apple TV mówił, że pomysł na ten produkt opiera się na streamingu, w domyśle dystansując go od pomysłu Google'a na Google TV. O tanich telefonach Jobs mówił, że nie wie jak Nokia może robić smartfony za 50 dolarów (przyp. red. niektórzy zapewne pamiętają, że to samo mówił o komputerach za 500 dol., na rok przed debiutem iPada?) a Toni'ego Sacconaghi z Bernstein strofował, że myśli jak "producent hardware'u na sfragmentaryzowanym rynku", czym walił lewym prostym w HTC, Motorolę i Samsunga.
Postawa Steve'a Jobsa na wczorajszej konferencji finansowej Apple'a zaskoczyła nawet najbardziej wnikliwych obserwatorów rynku technologicznego. Można było odczuć wrażenie, że Jobs jest wyraźnie poddenerwowany i jednocześnie włączył drugi bieg w "bystrości swojego umysłu". Czy to postępująca dominacja Androida na rynku systemów mobilnych, czy też gorsza niż oczekiwano sprzedaż iPada, tym ruchem Jobs rzucił niejako media do analizy tego, co w tak ostrych słowach powiedział.
Transkrypcja oświadczenia Steve'a Jobsa w języku angielskim. (za Fortune):
As most of you know, I don't usually participate in Apple's earnings calls since you are all in such capable hands with Peter and Tim. But I just couldn't help dropping by for our first $20 billion quarter. I would like to chat about a few things and then stay for the rest of the Q&A if that's alright.
Zapis audio oświadczenia Steve'a Jobsa. (za TechCrunch)