Czy Apple ma prawo wyśmiewać wartość kampanii Visty?
Bloggerka portalu bnet Lindsey Bakley przyjrzała się niezwykle dokładnie dokumentowi 10-K Form, które Apple złożyło w zeszłym miesiącu przed Amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd. Znalazła w nim niezwykle ciekawą adnotację – Apple dysponowało budżetem reklamowym w wysokości 486 milionów dolarów w roku fiskalnym 2008 roku. To 13% budżetu SG&A (koszty ogólne, sprzedaży i administracji), czyli o 3 punkty procentowe więcej niż tyle, ile podają podręczniki do ekonomii jako optymalną wartość budżetu reklamowego. W 2007 roku Apple wydało o 9 milionów dolarów mniej – 467 milionów. Dwa lata temu, w 2006 roku, budżet reklamowy wynosił 338 milionów dolarów.
Na przestrzeni kilku ostatnich dni pojawiło się kilka ciekawych informacji na temat Apple i jej produktów. Część z nich to potwierdzone informacje, część zapewne tylko plotki. Warto jednak obserwować bieg wydarzeń z nimi związany, gdyż na pewno jeszcze dużo będzie się pisać i spekulować na ich temat. Mac OS X 10.5.6
To co się dzieje wokół sprawy Marka Papermastera już dawno wymknęło się poza ramy zwykłej walki o pracownika. Przy okazji doniesień na temat kolejnych ruchów zainteresowanych stron wychodzą na jaw bardzo intrygujące fakty, które zapewne nie były przeznaczone dla oczu i uszu opinii publicznej.Przypomnijmy – Mark Papermaster to były pracownik firmy IBM, który zapragnął zmiany pracodawcy na firmę Apple, gdzie miał objąć miejsce zwolnione przez „ojca iPoda” Tony’ego Fadella. Co więcej, w randze starszego wiceprezesa miał mieć większe kompetencje niż Fadell i raportować jedynie do Steve’a Jobsa. Tyle, że IBM się uwzięło i za nic w świecie nie chce polubownie puścić Papermastera do Apple.
Rozpoznawanie głosowe od Google, czyli jak rodzi się histeria
Czasami nie da się odeprzeć wrażenia, że pewne tematy zyskują miano nieuzasadnionej histerii. Jak inaczej bowiem ocenić to, co dzieje się wokół planowanego updatu do aplikacji Google Mobile na iPhone’a, dzięki której za pomocą komend głosowych wyszukamy nie tylko kontakty, ale także, między innymi, repertuar kin w naszym sąsiedztwie, czy zdjęcia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.Analiza dokonana przez Fortune przynosi dość niezwykłe dane – zamieszanie z nową aplikacją Google wywołało większy odzew bloggerów zajmujących się zagadnieniami technologicznymi niż zwycięstwo Barracka Obamy w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Takie wyniki przynosi analiza agregatu newsowego z blogów technologicznych TechMeme.
"Web Office" od Microsoftu ma być obsługiwane przez mobilną wersję Safari
Wiadomości płynące z Redmond na temat internetowej wersji Office’a śledzę z dużym zainteresowaniem od początku: od niedowierzania i szyderstwa do analizy możliwych zdarzeń. Kiedy na jaw wychodzą kolejne doniesienia na temat tego projektu wydaje się, że może to być strzał w dziesiątkę, który zaboli zarówno Google, jak i Apple.Po tym jak pod koniec października Microsoft informował, że internetowa wersja pakietu biurowego Office będzie również obsługiwana przez dwie najpopularniejsze przeglądarki internetowe wśród użytkowników systemu Mac OS X – Safari oraz Firefox – wydawało się, że to przemyślana strategia w stylu „nie możesz go pokonać, dołącz do niego”. Po informacji podanej na oficjalnym blogu Microsoftu Channel-10 dziesiątego listopada, że internetowa wersja Office’a będzie również obsługiwana przez mobilną wersję Safari w iPhone, nikt nie może mieć już chyba wątpliwości co jest stawką w tej grze.
W sukurs firmie IBM walczącej o zakaz pracy Marka Papermastera w Apple przyszedł właśnie sąd. Nowy wiceprezes Apple dostał sądowy zakaz wykonywania swoich obowiązków. Wyrok ogłosił sąd w White Plains w stanie Nowy Jork. Na jaw wychodzą także nowe fakty związane ze sporem personalnym pomiędzy Apple a IBM. Ponoć (za Fortune) wydarzenia układały się w poniższą historyjkę:
Jest coś w reklamach telewizyjnych iPhone’a, co zdecydowanie przyciąga wzrok i nie pozwala go od nich oderwać. Trudno w marketingowych terminach zamknąć ten fenomen, ale faktem jest, że Apple przygotowuje niezwykle oszczędne i pozbawione marketingowych tricków spoty, które jednocześnie są naprawdę jakościowe.W branży marketingowej, szczególnie w przypadku dóbr szybkozbywalnych, istnieje przekonanie, że podstawą udanej reklamy produktowej są tzw. „beauty shoty”, czyli specjalnie wygenerowane hiper-ujęcia najlepszych cech danego produktu. Jeśli to jogurt owocowy, to w beauty shotach widzimy wielkie kawały owoców, jeśli to mieszanka przypraw, to po ekranie latają wielkie warzywa wpadając do aromatycznej zupy, a jeśli to przypadkiem oprocentowanie depozytu, to dwucyfrowa liczba ledwo mieści się na ekranie naszych telewizorów. Ponoć mądre głowy marketingowe udowodniły, że przeciętny konsument zapamięta z reklam tylko te beauty shoty, mimo iż 99,9% z nich wie doskonale, że reklamowany produkt w rzeczywistości tak nie wygląda i tego nie oferuje. To z kolei przekłada się na pozytywne skojarzenia z daną marką. A współczesnym reklamom właśnie o to chodzi. Nie o to, aby zmusić konsumenta do pójścia do sklepu zaraz po bloku reklamowym, ale o to, żeby zakonotował on pozytywne skojarzenia z daną marką. Później, gdy przypadkiem znajdzie się przy półce sklepowej i spojrzy na rząd konkurencyjnych produktów, to dziwnym trafem dana marka wyda mu się na tyle bliska, że wyląduje w jego koszyku. Reklamy iPhone’a nie mają żadnych beauty shotów. Ich koncepcja jest niezwykle prosta – każdy kolejny spot prezentuje normalne, zwykłe funkcje oferowane przez iPhone’a. Bez upiększaczy, bez nachalnej hiper-realności, bez marketingowych tricków. Po prostu iPhone w ręce i prezentacja jednej funkcjonalności, a w tle voice-over tłumaczący zdarzenia na ekranie. Bez jaskrawych kolorów emanujących niepotrzebnym patosem. Bez tekstowych sloganów mających za zadanie uwiarygodnienie prezentowych rzeczy (standard w normalnych reklamach). Bez uśmiechniętych i szczęśliwych ludzi „takich jak my”. Bez gagu słowno-wizualnego. Tylko białe tło oraz iPhone. To wystarczy, żeby przytrzymać wzrok konsumenta przez pełne 30 sekund skupionym na ekranie telewizora lub komputera.
Z analizami sprzedaży iPhone’a i ich wpływu na firmę Apple staram się walczyć od początku istnienia iPhone’a 3G. Próbuję torpedować również niedowierzanie, że iPhone jest tym, czy na początku XXI wieku był iPod. Jestem przekonany, że czeka nas powtórka (oczywiście z zachowaniem odpowiednim relacji na różnice rynku przenośnych odtwarzaczy mp3 oraz telefonów komórkowych) gigantycznego sukcesu produktu Apple .Śledzę także wszystkie doniesienia firm analitycznych obserwujących zachowanie rynku mobilnego. Niezbicie dowodzą one, że iPhone szturmem zdobywa kolejne połacie rynku. Coraz większe znaczenie ma iPhone także dla samej firmy Apple stanowiąc coraz większy udział w przychodach ze sprzedaży .
Apple traci jedną ze swoich gwiazd, prawdziwych gwiazd – Tony’ego Fadella . Tony’ego co? A no właśnie? Mniej osób zadawałoby dzisiaj to pytanie gdyby Steve Jobs nie zawłaszczał całkowitej atencji mediów poświęconym przedstawicielom Apple przez ostatnie lata.Fadell odchodzi z „powodów osobistych” i najprawdopodobniej zastąpiony będzie przez renegata z IBM, Marka Papermastera, którego problemy z rozwiązaniem umowy o pracę z poprzednim pracodawcą rozgrzały łącza internetowe fanów produktów z logotypem w kształcie jabłka.
Apple i iPhone w polskiej prasie w październiku 2008
W październiku ukazało się 195 wzmianek o iPhone w prasie drukowanej w Polsce. To o 41 więcej niż we wrześniu i tylko o 11 mniej niż w rekordowym sierpniu. O Apple w kontekście korporacyjnym pisano 89 razy w październiku. To o 28 więcej niż we wrześniu. iPhone
Androida G1 firm Google i HTC wystrzelona została 22 października. Po tygodniu od jej startu warto pokusić się o pierwsze analizy skuteczności przedsięwzięcia. Przed premierą system operacyjny Android firmy Google był wręcz mitologizowany. Media prześcigały się w spekulacjach co może oferować i co może znaczyć zarówno dla rozwoju nowych technologii, jak i walki na froncie Google – Microsoft. Po premierze okazało się, że Android przypomina w wielu przypadkach iPhone OS, który Apple pokazało światu rok wcześniej. Niemniej jednak rynek przyjął system operacyjny Android bardzo pozytywnie i roztoczył nad nim pieczę w postaci bardzo szczegółowego raportowania na temat stanu rozwoju projektu.
Bartek Milewski przesyła swój nowy tekst. Tym razem o gorączce netbookowej, której – według Bartka – Apple nie ulega. Ciekawi mnie Wasza opinia na temat netbooków. Jeśli je macie, to jak ich używacie? Czy jako drugi notebook, czy jako ten główny? Czy kupilibyście netbooka Apple? Ile według Was netbook od Apple powinien kosztować mając na uwadze ceny MacBooków?
Microsoft vs Apple - porównanie wyników finansowych
Microsoft i Apple to dwaj główni gracze na rynku systemów operacyjnych na świecie. Wprawdzie menedżerowie Microsoftu lubią nazywać Apple niezbyt ważnym konkurentem z 5% udziałem w rynku, ale to producent Maka ma teraz więcej pieniędzy do dyspozycji. Obaj giganci branży komputerowej ogłosili w ostatnich dniach wyniki kwartalne, przy czym dla Apple były to wyniki czwartego kwartału fiskalnego 2008 roku, a dla Microsoftu już pierwszego kwartału fiskalnego 2009 roku. Patrząc jednak na rok kalendarzowy chodzi o te same trzy miesiące między lipcem a wrześniem 2008 roku.
Już wkrótce wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych i gorączka przedwyborcza w pełni. Obaj kandydaci do fotela prezydenckiego: Barrack Obama i John McCain wytaczają ostatnie przedwyborcze armaty. Być może jedna z nich będzie fakt, że pracownicy Apple i generalnie Dolina Krzemowa popierają Barracka Obamę. To kolejne „polityczne” doniesienie z obozu Apple w ostatnim dniach. Tym razem jednak news wygenerowali sami pracownicy Apple (a nie korporacja), którzy oddali blisko 100 tysięcy dolarów wspierając kampanię prezydencką Barracka Obamy (McCain zdobył od Apple – 16 tysięcy). Blisko 500 tysięcy dolarów wpłacili na konta Obamy pracownicy Google. Licząc wpłaty od 20 największych firm Doliny Krzemowej okazuje się, że Demokrata Obama cieszy się pięciokrotnie wyższym poparciem (finansowym) niż kandydat Republikanów John McCain.
W zadziwiający sposób Apple bierze czasami czynny udział w życiu politycznym stanu, w którym znajduje się siedziba firmy. W dniu wczorajszym Apple poinformowało opinię publiczną o tym, że zdecydowało się wesprzeć kampanię „Nie dla Inicjatywy 8” dotacją w wysokości 100 tysięcy dolarów. Inicjatywa 8 (ang.: Proposition 8) ma na celu zakazanie małżeństw homoseksualistów w Kalifornii. Siły PR Apple poinformowały w oficjalnej notce wydanej za pomocą swojego kanału Hot News, że „Apple było jedną z pierwszych firm w Kalifornii, która oferowała równe prawa i profity dla partnerów tej samej płci swoich pracowników. Popieramy w pełni fundamentalne prawa człowieka – włącznie z prawem do zawierania małżeństwa – które nie powinny zależeć od orientacji seksualnej. Apple traktuje tą sprawę bardziej jako kwestię praw obywatelskich niż polityczny dyskurs i dlatego zdecydowaliśmy się publicznie wypowiedzieć się przeciwko Inicjatywie 8”.
11 lat temu – 7 października 1997 roku – Michael Dell, prezes firmy Dell, ukłuł stwierdzenie, które dzisiaj musi odbijać się czkawką w jego gardle. Zapytany co zrobiłby będąc prezesem Apple odpowiedział: „Co bym zrobił? A zamknąłbym to wszystko i oddał pieniądze udziałowcom”.To stwierdzenie szczególnie zabolało Steve’a Jobsa. 10 listopada 1997 roku Jobs odpowiedział w otwartym liście: „Już po was idziemy. Już was mamy w zasięgu wzroku”. 9 lat później Jobs przypomniał sobie o wypowiedzi Michaela Della. Akurat nadarzyła się świetna okazja – wartość rynkowa Apple przekroczyła wartość Della. Prezes Apple poinformował o tym pracowników w specjalnym e-mailu:
Najwięcej spekulacji po ostatniej konferencji Apple „Spotlight turns into notebooks” wywołały słowa Steve’a Jobsa „it’s a bag of hurt” (w wolnym tłumaczeniu: jest z tym mnóstwo problemów), które padły w odpowiedzi na pytanie o obsługę blu-ray w komputerach Macintosh. Media oraz fani fenomenu Apple gremialnie odebrali to jako stwierdzenie, że Maki nie będą obsługiwały technologii blu-ray. Czy słusznie?Steve Jobs znany jest z tego, że mówi prawdę i tylko prawdę, nawet jeśli ta prawda nie jest po myśli sztabu PRowego Apple (od lat PRowcy Apple drżą przed wystąpieniami Jobsa nie wiedząc dokładnie co i kiedy powie). To cecha niezbyt popularna w świecie wielkiego biznesu, którego główni gracze przyzwyczajeni są do mówienia „prawdy inaczej”. Instruowani przez PRowców, że nie można odpowiadać negatywnie na jakiekolwiek pytanie, mówią często bez ogródek o dalekosiężnych planach projektów, które są w niemowlęcym stadium rozwoju. Dlatego też obserwatorzy wystąpień Jobsa często wyciągają zbyt daleko idące wnioski z jego słów analizując je w ten sam sposób, w jaki omawialiby słowa np. Steve’a Ballmera.Nie tak wcale dawno Jobs zapytany o możliwość dodania odtwarzania plików video do funkcjonalności iPoda mówił: „iPod jest do słuchania muzyki, nie został stworzony do video”. Niedługo później iPod (piątej generacji) obsługiwał video. Czy Jobs kłamał? Nie, produkt, który był na rynku wtedy, kiedy Jobs o nim opowiadał, nie był stworzony do obsługi video. Co więcej, cały fokus korporacyjny Apple był położony właśnie na muzykę. W odpowiedzi na uszczypliwe pytania dziennikarzy Jobs odpowiadał: „jednym z powiedzonek, które mamy w Apple jest parafraza słów Billa Clintona z kampanii prezydenckiej w 1992 roku – tu chodzi o muzykę, głupcze”. Taka nieprzejednana postawa szefa Apple uwiarygodniała najważniejszy kierunek rozwoju firmy, między innymi dla samych pracowników producenta iPoda. Dzięki temu, najważniejsze zespoły programistów i marketingowców Apple koncentrowały się nad rozwojem portfolio muzycznego w sprzęcie i oprogramowaniu. Dzięki temu dzisiaj iPod kontroluje ponad 80 rynku, a iTunes jest największym detalicznym sprzedawcą muzyki.
Ceną sukcesu i masowej popularności na całym świecie jest rosnąca liczba procesów sądowych. Taką właśnie drogą kroczy ostatnio Apple, które zmagać się musi z oskarżeniami o działania monopolistyczne.Co kilka dni media donoszą o kolejnych procesach wytaczanych Apple. Podczas kilku ostatnich tygodni Apple oskarżone zostało przez: tajwańskiego producenta odtwarzaczy mp3 za monopolizację rynku odtwarzaczy medialnych oraz sprzedaży muzyki w Internecie, dwie osoby ze stanów Waszyngton oraz Kalifornia za niedopuszczanie do obrotu w AppStore aplikacji, które nie przynoszą dochodu Apple i sieci AT&T (nie byłoby w tym procesie nic groźnego dla Apple, gdyby nie fakt, że wniosek Apple o odrzucenie tego pozwu zbiorowego nie został odrzucony przez sąd), pojedynczych użytkowników iPhone’a za niezgodne z prawdą informacje zawarte w reklamach iPhone’a 3G.
W najbliższy wtorek Apple przedstawi nową linię swoich przenośnych komputerów. Notebooki mają już prawie 20 lat w Apple. Wszystko zaczęło się od „Macintosh Portable”, komputera, który magazyn PC World nazwał siedemnastym najgorszym produktem technologicznym w historii świata.Notebooki Apple przeszły długą drogę od 1989 roku. Teraz sprzedają się znacznie lepiej niż komputery stacjonarne (o 65%). W trzecim kwartale tego roku fiskalnego odpowiadały za 29% przychodów ze sprzedaży Apple.
We wrześniu ukazały się 154 wzmianki o iPhone w polskiej prasie wobec 206 publikacji w sierpniu. O korporacyjnym wymiarze Apple ukazało się 61 publikacji.iPhone
Nowe notebooki Apple 14 października za mniej niż 1000 dolarów
Apple rozesłało zaproszenia na konferencję poświęconą nowym notebookom, która odbędzie się 14 października o godzinie 19:00 polskiego czasu.Gene Munster, analityk Piper Jaffray, który jeszcze kilka dni temu pisał, że Apple bardzo potrzebuje nowych notebooków, aby odwrócić bardzo niekorzystną sytuację kursu swoich akcji na giełdzie amerykańskiej, ma dla swoich klientów garść informacji na ich temat:
Po poniedziałkowej burzy na giełdach w Stanach Zjednoczonych, Wall Street zanotowało wysokie wzrosty. Apple, którego kurs spadł w poniedziałek o prawie 18%, na zamknięciu wtorkowej sesji podrożało o 8%.W poniedziałek na rynku tąpnęło po tym jak Kongres nie przyjął formy planu ratunkowego dla branży finansowej. Na ostatniej sesji września amerykańscy inwestorzy zdecydowali się jednak kupować przecenione dzień wcześniej akcje. Jeśli więc ktoś zdołał kupić walory Apple za nieco ponad 100 dolarów w poniedziałek, wczoraj mógł sprzedać je za około 13 dolarów drożej.
Wartość rynkowa Apple spadła o 18 miliardów dolarów w ciągu godziny
Czarny poniedziałek na giełdach amerykańskich spowodowany reakcją rynków na odrzucenie przez Kongres Planu Paulsena rzucił na kolana także i prężną do tej pory firmę Apple. W poniedziałkowy ranek ceny walorów Apple zanotowały najwyższy spadek od ośmiu lat.W nieco ponad godzinę po otwarciu giełd ceny akcji Apple spadły 16%. Oznacza to, że z Apple wyparowało 18 miliardów dolarów. Na koniec sesji cena akcji Apple wynosiła 105,26 dolarów – 18% mniej niż dzień wcześniej i najniżej od maja 2007 roku. Dow Jones Industrial spadł w tym czasie o 777 punktów (7%) do najniższej wartości w historii.
Za górami, za lasami, w dalekiej krainie wieść niosła o tajemniczej cegle. Ktoś, dokładnie niewiadomo kto, na blogu 9to5Mac ogłosił, że ktoś, ponoć z kręgów samego Wielkiego Jabłka, wyjawił, że w połowie października pojawić się ma nowa linia. Ceglana linia nowych MacBooków.Przez okrąglutki miesiąc setki wiadomości, tysiące wpisów na blogach i co najmniej kilka internetowych ankiet na całym świecie tchnęły życie w internetową cegłę prawie codziennie pokazując jej nowy odcień. Aż do tego weekendu, kiedy to Nieoficjalny Jabłkowy Weblog TUAW doniósł o pewnym e-mailu wysłanym przez Wielkie Jabłko do swoich lokalnych przedstawicieli sprzedaży z instrukcjami usunięcia oraz zniszczenia wszystkich materiałów promocyjnych Apple TV przed godziną 17, 30 września, kiedy to Wielkie Jabłko przedstawić ma odsłonę numer 3 Apple TV w specjalnie zaplanowanej relacji video w Internecie.
Steve Ballmer: iPhone padnie w najbliższych pięciu latach
Szef firmy Microsoft, Steve Ballmer, odwiedził Churchill Club w Dolinie Krzemowej, gdzie uczestniczył w dyskusji na temat „nowej gospodarki oprogramowania Microsoftu”. Ballmer jak zwykle dość ochoczo mówił o konkurentach. Wypowiedział się także o iPhone firmy Apple. Według niego, iPhone’a nie będzie na rynku w ciągu najbliższych pięciu latach.Ballmer uważa również, że Nokia i Research In Motion (producent smartfonów Blackberry) nie mają świetlanej przyszłości w nadchodzących latach, ponieważ sami produkują sprzęt, do którego przyklejają później oprogramowanie. Według szefa Microsoftu, jedyną szansę na utrzymanie się na rynku ma? Windows Mobile.
Na stronach iPhone’owych w serwisie Apple na liście „wkrótce dostępny” jest 29 kolorowych ikonek – to oficjalna lista państw, na których iPhone 3G ma zadebiutować do końca tego roku. Wśród nich są rynki, na których iPhone oficjalnie pojawi się w piątek 26 września.W piątek iPhone pojawi się u naszych wschodnich sąsiadów – Litwie i Łotwie. To oficjalna informacja podana przez sieć największą sieć mobilną w tym regionie, TeliaSoneria. iPhone 3G zadebiutuje także na rynku tureckim w największej sieci komórkowej w tym kraju, Turkcell. Według doniesień serwisu AppleInsider, iPhone trafi także w piątek do Brazylii i Republiki Południowej Afryki (chociaż Vodacom oficjalnie potwierdziło, że w RPA iPhone będzie do końca września).
Trzy lata zajęło inżynierom z Google i High Tech Computer (HTC) przygotowanie pierwszego telefonu komórkowego pracującego na systemie operacyjnym Android. Wczoraj obie firmy zaprezentowały model G1. Reakcje świata mediów i analityków finansowych są umiarkowane. – To było dość miękkie lądowanie – pisze firma analityczna Piper Jaffray w notce do swoich klientów.Gdyby G1 było pierwszym smartfonem z ekranem dotykowym i intuicyjnym systemem operacyjnym czyniącym pracę na telefonie maksymalnie podobną do obsługi komputera, zapewne jego debiut byłby większym wydarzeniem. Przekleństwem G1 jest jednak iPhone, który wyprzedził go o ponad rok. G1 nie może uniknąć porównań do starszego kolegi od firmy Apple, gdyż celuje w dokładnie tę samą część rynku – ultra mobilną część społeczeństwa, dla której ważny jest szybki i intuicyjny dostęp do mobilnego Internetu oraz rozrywka prosto z kieszeni. G1 nie przynosi żadnych nowych istotnych funkcjonalności, których nie byłoby w iPhone. Oczywiście, można się spierać, że funkcja „kopiuj/wklej”, czy możliwość wysyłania MMS stawiają funkcjonalność G1 wyżej od iPhone’a, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że jest to dość karkołomna retoryka.
To może być poważne zagrożenie dla sukcesu iTunes firmy Apple. SanDisk i wytwórnie muzyczne mają bowiem nowy pomysł na sprzedaż muzyki – na karcie pamięci mniejszej od pocztowego znaczka.Przedstawiciele największego na świecie producenta kart pamięci przechwalają się, że projekt slotMusic jest „pomysłem na miarę XXI wieku”. SanDisk dogadał się już z najważniejszymi wytwórniami muzycznymi: Universalem, EMI, SonyBMG oraz Warnerem i chce sprzedawać płyty artystów na kartach pamięci flash.
Analitycy prognozują wyższą sprzedaż Apple i mówią kupuj
Analityk Piper Jaffray i jeden z najważniejszych specjalistów (z kilkunastu) analizujących działania firmy Apple Inc, Gene Munster, przedstawił szacunki sprzedaży Apple w czwartym kwartale fiskalnym, który kończy się w następny wtorek, 30 września.Na podstawie danych sprzedaży detalicznej uzyskanych z NPG Group, Munster jest „więcej niż przekonany”, że we wszystkich trzech głównych liniach produktowych Apple sprzeda więcej niż wcześniej oczekiwano: