REKLAMA

To muzeum pozwala dotknąć historii komputerów. Bez biletu i bez wychodzenia z domu

Ponad 600 systemów operacyjnych, przeszło 1700 gotowych instalacji i historia sięgająca 1948 roku - wszystko zamknięte w jednym pliku do pobrania. Projekt Virtual OS Museum jest w stanie zamienić twój komputer w interaktywne archiwum cyfrowej historii.

The Virtual OS Museum to muzeum systemów operacyjnych
REKLAMA

Na świecie istnieje wiele muzeów poświęconych komputerom i elektronice, w których możemy prześledzić historię informatyki. Jednak w każdym z nich w dużej mierze wchodzimy w interakcję jedynie ze sprzętem, pomijając szalenie ważny aspekt, jakim jest oprogramowanie. Dzięki wysiłkom pewnego programisty, twoje doświadczenie z historią komputerów może dziś wyglądać zupełnie inaczej - i odbywać się bez wychodzenia z domu, na ekranie własnego laptopa.

REKLAMA

Virtual OS Museum oddaje użytkownikom dostęp do ogromnej kolekcji systemów operacyjnych

Kanadyjski deweloper Andrew Warkentin udostępnił właśnie projekt o nazwie The Virtual OS Museum. To ogromne archiwum historycznych systemów operacyjnych uruchamianych poprzez emulatory, zamknięte w maszynie wirtualnej działającej na macOS, Windowsie i Linuksie. Kolekcja obejmuje ponad 1700 gotowych instalacji, reprezentujących przeszło 250 platform sprzętowych i około 600 różnych systemów operacyjnych - od roku 1948 aż po współczesność.

W katalogu znalazły się zarówno systemy dobrze znane, jak i takie, z którymi większość użytkowników nigdy nie miała kontaktu. Można uruchomić między innymi historyczne wersje Mac OS, Windows, NeXTSTEP czy A/UX. Obok nich znajdziemy również CTSS, Multics, BeOS, PalmOS, OS/2, wczesne wydania Androida, Newton OS, a także dziesiątki mniej znanych środowisk badawczych i eksperymentalnych.

REKLAMA
Kilka z setek systemów operacyjnych zgromadzonych w zbiorach Virtual OS Museum

Sama idea nie sprowadza się do przeglądania zrzutów ekranu lub oglądania nagrań na YouTubie. Warkentin przygotował gotowe środowisko, w którym każdy system jest już zainstalowany i skonfigurowany. Użytkownik wybiera pozycję z katalogu, uruchamia ją i może zobaczyć interfejs dokładnie takim, jakim widzieli go użytkownicy dekady temu. W wielu przypadkach dostępne są również aplikacje, narzędzia programistyczne, gry i dodatki, które były używane razem z danym systemem.

REKLAMA

Projekt występuje w dwóch wersjach. Pełna edycja waży 121 GB, a po rozpakowaniu zajmuje 174 GB przestrzeni dyskowej. Zawiera komplet danych potrzebnych do działania offline. Dla osób dysponujących mniejszą ilością miejsca przygotowano wersję Lite - 14 GB po pobraniu i około 21 GB po instalacji. W tym wariancie obrazy dysków i taśm pobierane są dopiero przy pierwszym uruchomieniu konkretnego systemu.

Według twórcy projekt jest efektem ponad 20 lat kolekcjonowania obrazów systemów, dokumentacji i emulatorów. Jego prace rozpoczęły się już w 2003 roku, kiedy internetowe archiwa historycznego oprogramowania były jeszcze niewielkie i trudno dostępne. Część systemów została pobrana jako gotowe obrazy, inne wymagały samodzielnej instalacji z oryginalnych nośników. Niektóre działały po kilkudziesięciu minutach konfiguracji, inne wymagały kilku dni pracy.

"Jeśli gdzieś istnieje działająca wersja systemu operacyjnego, moim celem jest udostępnienie jej tutaj w formie, którą każdy będzie mógł uruchomić na stosunkowo nowoczesnym laptopie"

REKLAMA

Virtual OS Museum jest wciąż rozwijane. Autor zaznacza, że nie wszystkie instalacje zostały jeszcze dokładnie przetestowane, a część systemów działa wyłącznie w określonych wersjach emulatorów. W przygotowanej maszynie wirtualnej znalazła się jednak funkcja szybkiego przywracania snapshotów, dzięki której uszkodzoną instalację można jednym kliknięciem cofnąć do działającego stanu.

Virtual OS Museum to zdecydowanie gratka dla pasjonatów retrokomputerów, ale wartość projektu zdecydowanie wykracza poza środowisko entuzjastów. Projekt jest prawdopodobnie pierwszą w historii próbą skompletowania pełnej historii systemów operacyjnych - i to w sposób, który umożliwia przeciętnemu zjadaczowi chleba interakcję z wybranym systemem, jakkolwiek niszowy i stary by on nie był. Całkowicie szczerze chylę czoła Andrewowi Warkentinowi i liczę, że projekt będzie nie tylko rozwijany, ale przede wszystkim utrzymywany w sieci dla przyszłych pokoleń.

Czytaj też:

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-31T08:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T07:46:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T07:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T09:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T08:45:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA