Pożar pożera Puszczę Solską. Samolot gaśniczy spadł podczas akcji
Podczas gaszenia pożaru w Puszczy Solskiej doszło do tragedii - spadł samolot gaśniczy. Walka z żywiołem trwa.

Szacunkowa powierzchnia pożaru w w Nadleśnictwie Józefów na Lubelszczyźnie to 250 hektarów - informują Lasy Państwowe. Jak przekazał Jan Kowal, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, alarm został ogłoszony we wtorek między 15 a 16 godz.
- Od tamtej pory trwa akcja gaśnicza. Pożar został zaobserwowany z naszej wieży, z której prowadzony jest monitoring lasów – relacjonował Kowal.
W akcji gaszenia pożaru we wtorek brały udział samoloty i śmigłowiec z jednostek regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Warszawie, Łodzi oraz Radomiu.
Niestety podczas wtorkowej akcji gaśniczej doszło do tragicznego zdarzenia. Samolot gaśniczy Dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie uległ wypadkowi i spadł na ziemię. Pilot maszyny zginął.
- Spodziewamy się udziału Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratury, które będą ustalać potencjalne przyczyny tej tragicznej katastrofy. Pilot, który zginął, był doświadczony i miał duże kwalifikacje - przekazał Marcin Kierwiński, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Rano szef resortu zaznaczył, że pożar "nadal jest poważny, a najbliższe godziny pokażą, w jakim kierunku będzie się rozwijał".
- Wprowadzenie śmigłowców od wczesnych godzin rannych ma pomóc powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Monitorujemy również prognozę pogody – niewielka zmiana kierunku wiatru może utrudniać działania służb - dodał Kierwiński.
Do działań zadysponowany został policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk.
Na pokładzie maszyny oprócz policyjnych lotników znajdują się funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, którzy z wykorzystaniem specjalistycznego zbiornika na wodę tzw. Bambi Bucket o pojemności 3000 litrów będą wspierać akcję na ziemi, szczególnie w rejonach, gdzie ograniczony dostęp do wielu miejsc sprawia, że działania gaśnicze są wyjątkowo wymagające - opisała działania policja.
W związku z pożarem mieszkańcy powiatu biłgorajskiego otrzymali Alert RCB
"Uwaga! Pożar lasu i duże zadymienie w powiecie biłgorajskim (gminy: Łukowa, Józefów, Aleksandrów). Nie otwieraj okien. Słuchaj poleceń służb" - zaznaczono w komunikacie.
Ostrzeżeni mieszkańcy powinni zamykać okna, drzwi i wyłączyć wentylację nawiewną, ograniczyć przebywanie na otwartym powietrzu, a przede wszystkim nie zbliżać się do miejsca pożaru i nie utrudniać działań służb. Mają również przygotować dokumenty, leki i "najpotrzebniejsze rzeczy" na wypadek ewakuacji. Minister Kierwiński na antenie Radia Zet uspokoił jednak, że na tym etapie "nie ma mowy o ewakuacji mieszkańców".
- Ogniska pożaru znajdują się w odległości co najmniej 4–5 km od najbliższych zabudowań, więc sytuacja jest pod kontrolą - poinformował szef resortu.
Jak poinformowały Lasy Państwowe w porannym komunikacie, ogień nie rozprzestrzenia się już tak bardzo, lecz sytuacja "nadal jest bardzo trudna".
W ostatnich dniach w wielu regionach Polski odnotowane zostało ekstremalne zagrożenie pożarowe w lasach. W rozmowie przeprowadzonej na antenie TVN 24 rzecznik rządu Adam Szłapka zaznaczył, że "jest początek maja i już susza jest przyczyną pożaru lasu". Ocenił, że sytuacja jest bardzo poważna, dodając, że od 1 do 3 maja w Polsce było około trzech tysięcy pożarów.
- Wszystkie służby, szczególnie Straż Pożarna, w tej sytuacji są w gotowości. Ministerstwo spraw wewnętrznych monitoruje sytuację. Ale to są żywioły. Nie zawsze się uda zapobiec wszystkim - przyznał Szłapka.
Zdjęcie główne: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie



















