REKLAMA

Dron sam wybiera cele i omija zagłuszarki. "Pokazali potwora"

Baykar K2 to nie kolejny dron kamikadze. To element trójwarstwowego systemu uderzeniowego, który lata autonomicznie, atakuje w skoordynowanych rojach i omija zagłuszarki.

Turcja pokazała drona, który nie potrzebuje GPS-a
REKLAMA

Irański Shahed-136 – tani, masowo produkowany dron kamikadze, który od 2022 r. stał się symbolem rosyjskiej wojny dronowej przeciwko ukraińskiej infrastrukturze – ma następcę, którego się nie spodziewał. I nie pochodzi z Iranu. Turecka firma Baykar, twórca Bayraktarów TB2 i Akıncı, zaprezentowała na targach SAHA 2026 w Stambule drona K2 – maszynę, która w każdym parametrze przewyższa Shaheda wielokrotnie: leci dalej, niesie więcej, dłużej wytrzymuje w powietrzu, nawiguje bez GPS-a i co najważniejsze potrafi atakować w skoordynowanym roju sterowanym przez sztuczną inteligencję. To nie jest ewolucja drona kamikadze. To przeskok generacyjny.

REKLAMA

Zasięg jak z Ankary do Moskwy

K2 to maszyna o maksymalnej masie startowej 800 kg. To czterokrotnie więcej niż Shahed-136. Ładowność bojowa przekracza 200 kg, co oznacza, że K2 może nieść głowicę porównywalną z małą bombą lotniczą, nie z amunicją moździerzową. Zasięg przekracza 2000 km. To więcej niż dystans z Ankary do Moskwy. Wytrzymałość w powietrzu to ponad 13 godz., co pozwala na wielogodzinne krążenie nad celem w oczekiwaniu na rozkaz ataku, zamiast prostoliniowego lotu na jedną stronę.

Rozpiętość skrzydeł wynosi tu aż 10 m, długość kadłuba 5,1 m. Napęd stanowi z kolei silnik spalinowy o mocy około 100 KM. Prędkość przelotowa wynosi około 130 km/h (70 węzłów), a maksymalna to około 200 km/h (110 węzłów). To nie jest maszyna zaprojektowana do penetracji z dużą prędkością. To konstruktor, który postawił na wytrzymałość i zasięg kosztem szybkości, co w logice drona kamikadze ma sens: ważniejsze jest dotrzeć na miejsce i czekać, niż lecieć szybko i nie mieć czasu na zmianę planu.

Pułap operacyjny drona K2 to 2400 m (8000 stóp), a maksymalny to 3000 m (10 000 stóp). K2 leci pod parasolem większości systemów obrony powietrznej średniego i dużego zasięgu, wymuszając na obrońcy użycie droższych i trudniejszych do koordynacji systemów krótkiego zasięgu.

Gdy satelity milkną, K2 zaczyna myśleć oczami

Najbardziej zaawansowaną cechą K2 jest tak naprawdę architektura nawigacyjna, zaprojektowana od podstaw do pracy bez sygnału GPS. To odpowiedź na konkretny problem, który Shahedy ujawniły na Ukrainie, a mianowicie na zagłuszanie i spoofowanie GPS, które stało się standardową taktyką obrony, a drony polegające wyłącznie na nawigacji satelitarnej są w takim środowisku bezradne.

K2 nawiguje za pomocą wizualnego dopasowywania terenu opartego na algorytmach. System wykorzystuje kamery elektrooptyczne i podczerwone zamontowane pod kadłubem, które nieustannie porównują obraz terenu pod dronem z zapisanymi wcześniej mapami i modelami. Algorytm AI estymuje pozycję maszyny na podstawie korelacji obrazów nawet wtedy, gdy żaden sygnał satelitarny nie dociera do odbiornika.

Podczas testów w Centrum Szkolenia i Testów Lotniczych w Keşan K2 utrzymywał stabilną nawigację w warunkach symulowanego zagłuszania i spoofingu GPS. To fundamentalna różnica w porównaniu z Shahedem, bo K2 nie traci orientacji, gdy przeciwnik włącza zagłuszarki. Leci dalej, koryguje kurs i trafia w cel – niezależnie od tego, co robi walka elektroniczna po drugiej stronie.

Najpierw tanie drony wyczerpują obronę, potem K2 uderza w to, co naprawdę ważne

K2 nie jest zaprojektowany do działania w pojedynkę. Baykar umieścił go w trójwarstwowym systemie uderzeniowym, w którym każdy element pełni inną funkcję:

  • Warstwa pierwsza to Sivrisinek – lekka, tania amunicja krążąca, odpowiednik Shaheda po tureckiej stronie. Jej zadaniem jest nasycenie obrony powietrznej: lecieć w dużych ilościach, absorbować ogień systemów przeciwlotniczych i wyczerpywać ich magazyny.
  • Warstwa druga to K2 – ciężki dron uderzeniowy, który nadchodzi za falą Sivrisinków, gdy obrona jest już osłabiona. Niesie znacznie cięższy ładunek, nawiguje autonomicznie i uderza w cele o dużej wartości, czyli centra dowodzenia, magazyny amunicji, węzły logistyczne, instalacje radarowe.
  • Warstwa trzecia to platformy nadzoru i koordynacji – Bayraktar TB i TB3, które krążą na bezpiecznej wysokości, dostarczają dronowi obraz sytuacyjny, pełnią funkcję retranslatorów łączności i pozwalają operatorom na kontrolę nad całym rojem.

Jak czytamy na łamach Army Recongnition, test tej architektury odbył się 17 kwietnia w Keşan. Kilka K2 wystartowało w sekwencji w ciągu około pięciu minut. Do formacji dołączyło 10 Sivrisinków na niższym pułapie. Nad nimi krążyły TB2, TB3 i Akıncı jako oczy i uszy roju. Łącznie 18 maszyn w skoordynowanej formacji, utrzymujących pozycje za pomocą algorytmów pozycjonowania względnego, wykonujących manewry w szykach liniowych, klinowych, schodkowych i w tzw. formacji Turan.

Końcowa faza testu obejmowała zsynchronizowane przejście całej formacji z patrolu do ataku: przydzielenie celów, zmiana geometrii roju i symulowane uderzenie terminalne K2 w pikowanie na cel. Decyzje o zaangażowaniu mogły być wykonywane autonomicznie w ramach zdefiniowanych reguł, z operatorami utrzymującymi jedynie nadzór przez zdalne platformy.

Ten dron to istny potwór. Sam decyduje, kogo zabić

Co ciekawe i dosyć kontrowersyjne, K2 jest zdolny do wykonywania pełnych profili misji bez ciągłego sterowania przez operatora. Po załadowaniu parametrów misji dron startuje, wznosi się, integruje z formacją, patroluje, otrzymuje przydział celu i wykonuje uderzenie terminalne – wszystko automatycznie, w ramach wcześniej zaprogramowanych reguł zaangażowania. Operator ma możliwość interwencji, ale system nie wymaga jej do realizacji misji.

W trakcie lotu K2 potrafi generować korekty trasy na podstawie warunków środowiskowych (ukształtowania terenu, potencjalnych stref zagrożeń) co wskazuje na zdolność do podejmowania decyzji na pokładzie. Funkcje awaryjne obejmują automatyczne reakcje na anomalie napędowe: jeśli silnik traci moc, dron samodzielnie decyduje, czy kontynuować misję, czy przejść na trasę awaryjną.

Przeczytaj także:

REKLAMA

To poziom autonomii, który jeszcze kilka lat temu istniał wyłącznie w prototypach. K2 przenosi go na platformę gotową do produkcji seryjnej i to w kraju, który ma udokumentowane doświadczenie w eksportowaniu dronów na całym świecie. Bayraktary TB2 walczyły na Ukrainie, Libii, Syrii, Azerbejdżanie i Etiopii. K2 jest kolejnym produktem firmy, która buduje drony na wojny.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-10T08:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T08:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T07:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T07:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:40:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:10:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA