Windows 11 gubi zbędny balast. Oto co się zmieni
Windows 11 wreszcie przyspieszy tam, gdzie zamula w sposób aż kompromitujący. Start, Ustawienia, Eksplorator i… kończymy z Panelem sterowania.

Microsoft od kilku miesięcy obiecuje, że Windows 11 przestanie być "ładnym, ale ociężałym" systemem. Teraz przedstawiciele firmy zapowiadają całkiem konkretny zestaw zmian: poprawki w menu Start, Ustawieniach, Eksploratorze plików, a także kolejny krok w stronę uśmiercenia klasycznego Panelu sterowania. I to nie w jakiejś odległej przyszłości, tylko w aktualizacji planowanej już na kwiecień.
Partner Director of Design w Microsofcie, March Rogers, opublikował na X (dawniej Twitterze) serię zapowiedzi tego, co zaraz będą testować Insiderzy, a co w najbliższych miesiącach ma trafić do wszystkich użytkowników Windowsa 11. "Przeprojektowano strony Ustawień dla większej przejrzystości, zaktualizowano okna dialogowe kont w trybie ciemnym, Narrator współpracuje z Copilotem na wszystkich urządzeniach... poprawiono ustawienia pióra, zmieniono nazwę funkcji pisania głosowego w Eksploratorze plików. Nic nadzwyczajnego, tylko mnóstwo drobnych szczegółów, które sprawiają, że system Windows wydaje się bardziej dopracowany i spójny. Aktualizacja pojawi się w kwietniu."
Czytaj też:
Brzmi jak lista drobiazgów? I bardzo dobrze. To właśnie te "nudne" rzeczy najbardziej czuć na co dzień.
Ustawienia zamiast Panelu sterowania. Tym razem na serio?
Drugi duży wątek to kolejny etap migracji funkcji z klasycznego Panelu sterowania do nowoczesnej aplikacji Ustawienia. Rogers potwierdził, że docelowo "wszystkie stare elementy sterujące Panelu sterowania" mają trafić do Ustawień, a sam Panel sterowania stanie się zbędny.
To nie jest nowy plan - Microsoft próbuje tego od czasów Windowsa 8. Różnica polega na tym, że tym razem firma mówi o pełnej migracji, a nie tylko o "stopniowym przenoszeniu wybranych elementów". Jednocześnie Rogers przyznaje, że trzeba to robić ostrożnie, bo w grę wchodzą "wiele różnych urządzeń sieciowych i drukarek oraz sterowników", których nie można po prostu zepsuć jednym nieprzemyślanym refaktoringiem.
Dla zwykłego użytkownika to może być wreszcie koniec schizofrenii, w której część ustawień jest w Ustawieniach, część w Panelu sterowania, a część jeszcze w jakichś starożytnych okienkach dialogowych rodem z Windowsa XP. Dla power userów - potencjalny ból, jeśli Microsoft przy okazji uprości za bardzo to, co dziś da się precyzyjnie ustawić w starych apletach.
Kluczowe pytanie brzmi: czy Ustawienia dostaną pełną funkcjonalność, czy tylko ładniejszy wygląd? Na razie wiemy, że "strony ustawień zostały przeprojektowane w celu zwiększenia przejrzystości", czyli przebudowa ekranów pod kątem czytelności i spójności.
Eksplorator plików: mniej glitchy, szybsze wyszukiwanie, wygodniejsze zmiany nazw
Eksplorator plików to jeden z tych elementów Windowsa, które wszyscy kochają nienawidzić. Microsoft obiecuje, że w "najbliższych miesiącach" zobaczymy poprawki w "wydajności, niezawodności, błędach UX i wyszukiwaniu".
Po ludzku: ma być szybciej, stabilniej, z mniejszą liczbą graficznych i interfejsowych baboli oraz z lepszym wyszukiwaniem. To ostatnie jest szczególnie istotne, bo obecne wyszukiwanie w Eksploratorze potrafi być kapryśne, wolne i nieprzewidywalne - zwłaszcza przy większych wolumenach danych i sieciowych lokalizacjach. Ciekawym, choć drobnym dodatkiem jest "pisanie głosowe w Eksploratorze plików do zmian nazwy".
W tle tego wszystkiego jest też szersza przebudowa Eksploratora, która trwa od kilku wydań: przejście na WinUI, nowe panele, nowy pasek adresu, integracja z OneDrive’em i usługami chmurowymi. Teraz Microsoft najwyraźniej chce dopolerować to, co już jest, zamiast dorzucać kolejne warstwy funkcji.
Start, Wyszukiwanie i Szybkie ustawienia: mniej czekania, mniej frustracji
Rogers zapowiada również "stopniowe ulepszenia wydajności i niezawodności w ciągu najbliższych kilku miesięcy w celu skrócenia czasu ładowania menu Start, Wyszukiwania i Szybkich ustawień." Jeżeli kiedykolwiek po kliknięciu przycisku Start przez ułamek sekundy patrzyło się na pusty prostokąt zanim pojawiły się ikony - to zapewne czujecie o co chodzi. Windows 11 potrafi być wizualnie dopieszczony, ale czasem sprawia wrażenie, jakby UI doganiało resztę systemu z lekkim opóźnieniem.
Przyspieszenie ładowania Startu, wyszukiwarki i panelu szybkich ustawień to dokładnie ten rodzaj zmian, których nie da się dobrze sprzedać w reklamie, ale które robią różnicę w codziennym użyciu. Mniej mikro-lagów, mniej zamrożeni przy wywoływaniu podstawowych elementów interfejsu - to jest ten rodzaj poprawek, które Windows 11 potrzebuje bardziej niż kolejnego widżetu z pogodą. Wygląda na to, że się ich w końcu doczeka.



















