REKLAMA

Kosmiczna skała ma 100 m i przeleci koło Ziemi. Podano dokładną godzinę

Planetoida 2026 HN1 minie Ziemię za kilka dni, na szczęście w bezpiecznej odległości. Jednak przy jej rozmiarach, ewentualne uderzenie w naszą planetę mogłoby mieć katastrofalne skutki.

Planetoida 2026 HN1 minie Ziemię za kilka dni, na szczęście w bezpiecznej odległości. Jednak przy jej rozmiarach, ewentualne uderzenie w naszą planetę mogłoby mieć katastrofalne skutki.
REKLAMA

Kosmos pełen jest niebezpiecznych planetoid, które przemierzają pustkę, a my nie mamy pojęcia o ich istnieniu. Najnowszy przykład dotyczy planetoidy 2026 HN1, która wyłoniła się z mroków 18 kwietnia 2026 r. i jak wykazały obliczenie, minie Ziemię w stosunkowo niewielkiej odległości.

REKLAMA

Jak podaje zarządzanie przez NASA Center for Near Earth Object Studies (cetrum badań nad obiektami w pobliżu Ziemi) planetoida ma od 50 do 110 m. Ta kosmiczna skała pędzi przez Układ Słoneczny z niewielką prędkością 14 m/s. Gdyby jednak uderzyła w Ziemię, mogłaby zniszczyć całe miasto.

Nie ma jednak powodów do obaw. Panetoida 2026 HN1 minie naszą planetę w odległości dziewięc razy większej niż odległość pomiędzy Ziemią i Ksieżycem.

REKLAMA

Astronomowie wyliczyli dokładną datę i godzinę tego kosmicznego spotkania. Planetoida znajdzie się najbliżej Ziemi w nocy w środę 6 maja o godzinie 2:55 czasu polskiego.

Niebezpieczne skały

Choć możemy spać spokojnie, zdarzenie przypomina nam jak niebezpieczne i trudne do wykrycia są planetoidy. 2026 HN1 zauważono zaledwie 12 dni temu i gdyby faktycznie znajdowała się ona na kursie kolizyjnym z naszą planetą, czas na reakcję byłby minimalny. Szanse na jakąkolwiek reakcje, np. na zniszczenie obiektu, byłyby zerowe. Pozostałoby nam zaledwie kilka dni na ewakuowanie zagrożonego obszaru.

REKLAMA

Innym podobnym i świeżym przykładem jest planetoida 2026 HJ1, która ma około 7 m szerokości. Rozmiary zbliżone są do małego autobusu. Należy ona do kategorii obiektów bliskich Ziemi, czyli skalistych pozostałości z wczesnego okresu Układu Słonecznego. Fragmenty te nadal krążą wokół Słońca, czasami przecinając się z orbitą Ziemi.

Wiele takich małych planetoid regularnie przelatuje w pobliżu Ziemi. Większość jest zbyt mała, by budzić jakiekolwiek obawy, a nawet by można je było łatwo wykryć bez zaawansowanych instrumentów.

REKLAMA

Planetoida ta przeleciała obok Ziemi 21 kwietnia 2026 r. w odległości zaledwie 600 tys. km i też została wykryta w ostatniej chwili, bo 18 kwietnia.

Więcej na Spider's Web:

REKLAMA

Kolejny przykład to słynna kometa 3I/Atlas, którą wykryto zaledwie cztery miesiące przed jej największym zbliżeniem do Ziemi. Wprawdzie minęła ona nasz dom w bezpiecznej odległości, to jednak gdyby jej trajektoria była inna, to biorąc pod uwagę jej rozmiar i prędkość, uderzenie w Ziemię zakończyłoby się apokalipsą.

Zbliżenia planetoid do Ziemi nie są rzadkim zjawiskiem. Średnio co miesiąc mija nas jakaś kosmiczna skała. Większość z nich jest niewielka i wiele z nich pozostaje niezauważonych. Te obiekty przemieszczają się w kosmosie bez przerwy. Te fragmenty to pozostałości z wczesnego okresu formowania się planet, wciąż krążące wokół Słońca po różnych torach i z różnymi prędkościami.

Testy obrony planetarnej

Obecne inicjatywy w zakresie obrony planetarnej koncentrują się na wczesnym wykrywaniu, śledzeniu i charakteryzowaniu obiektów bliskich Ziemi (NEO – Near-Earth Objects). Wiodącą rolę odgrywa tu Biuro Koordynacji Obrony Planetarnej NASA (PDCO), które współpracuje z międzynarodowymi agencjami oraz globalnymi sieciami teleskopów naziemnych, takimi jak Pan-STARRS czy Catalina Sky Survey.

REKLAMA

Przyszłość tego obszaru to zaawansowane projekty kosmiczne, w tym planowany przez NASA teleskop NEO Surveyor, który będzie poszukiwał potencjalnie niebezpiecznych planetoid w paśmie podczerwieni.

Najważniejszym testem aktywnej obrony planetarnej, który zakończył się spektakularnym sukcesem, była misja DART (Double Asteroid Redirection Test) przeprowadzona przez NASA.

REKLAMA

We wrześniu 2022 r. sonda DART celowo uderzyła w Dimorphosa, niewielki księżyc krążący wokół większej planetoidy Didymos, z prędkością około 22 500 km/h. Eksperyment ten miał na celu sprawdzenie w praktyce techniki kinetycznej, czyli zmiany trajektorii lotu ciała niebieskiego poprzez celowe, fizyczne uderzenie.

Uderzenie to skróciło czas obiegu Dimorphosa wokół Didymosa o 32 minuty, co znacznie przerosło początkowe oczekiwania naukowców. Ten historyczny test udowodnił, że ludzkość dysponuje technologią zdolną do zmiany kursu potencjalnie niebezpiecznej planetoidy, pod warunkiem że zostanie ona wykryta z odpowiednio dużym wyprzedzeniem.

REKLAMA
Obserwuj nas w Google Discover
Bogdan Stech
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA