REKLAMA

Apple sprzeda ci okulary z kamerką. Takie dla ludzi, nie dla nerdów

Apple ewidentnie wyciąga wnioski ze swoich porażek. Po potknięciu z drogimi i nieporęcznymi goglami, gigant z Cupertino szykuje rewolucję: cztery modele inteligentnych okularów napędzanych zaawansowaną sztuczną inteligencją.

Apple sprzeda ci okulary z kamerką. Za 2499 zł
REKLAMA

Ostatni ubieralny sprzęt, jaki z wielką pompą zaprezentował Apple - mowa tu oczywiście o goglach XAR Vision Pro - nie odniósł spodziewanego rynkowego sukcesu. Urządzenie okazało się po prostu zdecydowanie za drogie dla przeciętnego konsumenta, a jego spore gabaryty i odczuwalna waga skutecznie zniechęcały do dłuższego, codziennego użytkowania. Co gorsza, my jako polscy nabywcy zostaliśmy na starcie całkowicie pominięci, ponieważ sprzęt ten nigdy nie doczekał się oficjalnej dystrybucji w naszym kraju.

Czy to jednak oznacza definitywny finał eksperymentów z elektroniką noszoną? Według producenta z Cupertino - zdecydowanie nie. Apple potraktował dotychczasowe potknięcia jako niezwykle cenną lekcję i całkowicie zmienił swoje podejście do projektowania sprzętu na głowę. Zamiast zmuszać ludzi do noszenia dużych, ciężkich i izolujących od rzeczywistości hełmów, firma stawia teraz na rozwiązania maksymalnie dyskretne i przydatne każdego dnia. Nadchodzi zupełnie nowy model, który ma zredefiniować nasze interakcje ze sztuczną inteligencją poza domem.

REKLAMA

Cztery modele i luksusowe wykończenie

Amerykański gigant intensywnie rozwija inteligentne okulary, które mają stanowić bezpośrednią i potężną odpowiedź na rosnącą popularność udanego modelu Ray-Ban od firmy Meta. Według najnowszych doniesień całkiem niezawodnego Marka Gurmana z Bloomberga, Apple testuje obecnie aż cztery odmienne warianty oprawek, aby precyzyjnie trafić w zróżnicowane gusta i kształty twarzy swoich klientów.

Wśród rozwijanych prototypów znajdziemy:

  • dużą, prostokątną ramę nawiązującą mocno do klasycznych Wayfarerów,
  • smuklejszą, bardziej biznesową wersję zbliżoną do okularów noszonych na co dzień przez Tima Cooka,
  • dwa warianty o bardziej okrągłym lub owalnym profilu w różnych rozmiarach.

Taka strategia mocno przypomina rewelacyjny debiut inteligentnych zegarków Apple Watch, gdzie udostępnienie szerokiego wyboru rozmiarów i stylów okazało się kluczowym czynnikiem decydującym o powszechnej akceptacji produktu. Gigant jest w pełni świadomy, że w przypadku elementu garderoby noszonego na twarzy jeden, uniwersalny rozmiar po prostu nie ma racji bytu.

Co ciekawe, zamiast szukać głośnych partnerstw z zewnętrznymi markami optycznymi (jak zrobiła to Meta z Ray-Banem), Apple postanowił samodzielnie zaprojektować całą linię urządzeń, utrzymując stuprocentową, rygorystyczną kontrolę nad swoim sprzętem.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o okularach Mety, sprawdź koniecznie ten film:

Główny materiał, z którego powstaną oprawki, to octan celulozy, w branży optycznej znany szerzej jako acetat. Zamiast sięgać po wszechobecny, trzeszczący plastik, producent wybrał tworzywo trwałe, masywne i stosowane głównie przez producentów drogich, klasycznych okularów premium. Oprawki pojawią się w kilku wersjach, w tym w głębokiej czerni, oceanicznym błękicie oraz jasnym brązie.

Brak ekranów, potęga AI i nowy układ kamer

Ważnym i dla wielu pewnie szokującym elementem nowej strategii jest pełna rezygnacja z montowania wyświetlaczy. W przeciwieństwie do wcześniejszych gogli czy koncepcji z filmów sci-fi, testowane okulary opierają swoje działanie niemal w całości na wbudowanych kamerach, czułych mikrofonach oraz ukrytych głośnikach.

Brak ekranów to wbrew pozorom nie cięcie kosztów, a decyzja mająca zagwarantować całodniową wygodę oraz wysoką akceptację społeczną. Sprzęt pozbawiony ciężkich układów optycznych wyświetlających obraz jest znacznie lżejszy i z zewnątrz wygląda po prostu jak tradycyjne okulary korekcyjne lub przeciwsłoneczne. Apple ma wyjść z założenia, że ulepszony asystent głosowy obsłuży powiadomienia, muzykę i połączenia tak sprawnie, że wizualny interfejs nie będzie do tego w ogóle potrzebny.

Charakterystycznym elementem odróżniającym nadchodzące urządzenie od sprzętu rywali będzie unikalny układ kamer. Zastosowano tu pionowo zorientowane, owalne obiektywy otoczone diodami sygnalizacyjnymi, co wykreuje specyficzny i łatwy do rozpoznania na ulicy język wizualny. W kwestii wbudowanej optyki potwierdzają się informacje o zastosowaniu minimum dwóch wyspecjalizowanych kamer:

  1. Pierwsza z nich posłuży wyłącznie do łapania kadrów w wysokiej rozdzielczości oraz rejestrowania wideo.
  2. Druga zagra rolę techniczną, skupiając się na ciągłej, pasywnej analizie środowiska i dostarczaniu asystentowi głosowemu precyzyjnych danych na temat obiektów znajdujących się w polu widzenia użytkownika.

Największa siła nadchodzących okularów leży jednak w oprogramowaniu. Apple zamierza zaoferować głębokie powiązanie okularów z systemem telefonu oraz przypisanym do niego kontem. Urządzenie ma blisko współpracować z nową, usprawnioną generacją Apple Intelligence i asystenta Siri, dostarczając świadomość kontekstową, tłumaczenia na żywo w czasie rzeczywistym oraz błyskawiczną analizę obrazu widocznego przed naszymi oczami.

W ramionach oprawek umieszczono kierunkowe głośniki, które nie izolują od dźwięków otoczenia, oraz czułe mikrofony. Co ważne, większość skomplikowanych obliczeń przejmie bezprzewodowo połączony iPhone, dzięki czemu okulary nie będą wymagały instalowania dużych, rozgrzewających się procesorów na naszej skroni.

Cena, data premiery i polski problem

Projekt Apple, rozwijany obecnie w najgłębszej tajemnicy pod kryptonimami N50 oraz N401, ma wejść w fazę masowej produkcji w grudniu 2026 r. Spodziewana jest oficjalna prezentacja pod koniec bieżącego lub na początku przyszłego roku, podczas gdy właściwa premiera rynkowa nastąpi wiosną bądź latem 2027 r.

Wstępne rynkowe szacunki sugerują, że urządzenie zostanie wycenione na około 499 dolarów, czyli ok. 2500 zł (stosując prosty przelicznik 1 dol. = 5 zł, który obecnie działa). Taka kwota pozycjonuje nowy sprzęt w segmencie rozwiązań premium, celując jednocześnie w dotychczasowych odbiorców zaawansowanych urządzeń noszonych, którzy szukają naturalnego, wygodnego rozszerzenia możliwości swojego smartfona.

Sama perspektywa lekkich, niezwykle stylowych okularów ze wbudowaną sztuczną inteligencją od Apple wydaje się fascynująca. Dobra jakość wykonania (acetat!) oraz rezygnacja z nieporęcznych form mogą w końcu przynieść elektronikę noszoną, której używanie w kawiarni czy na spacerze nie będzie w żaden sposób krępujące.

REKLAMA

Cały ten genialny pomysł traci jednak całkowicie sens w naszych, polskich warunkach, jeśli kluczowe funkcje asystenta pozostaną niedostępne w języku polskim. Urządzenie oparte w stu procentach na ciągłej komunikacji głosowej musi bezbłędnie rozumieć polskie komendy i płynnie po polsku odpowiadać, aby było czymś więcej niż tylko modnym odtwarzaczem muzyki i bardzo drogim, podręcznym aparatem.

Równie palącą sprawą jest kwestia lokalnej dystrybucji - Apple musi zagwarantować, że nowe okulary pojawią się w Polsce równolegle z resztą europejskiego rynku. Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione, szykuje nam się prawdziwy rynkowy hit.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-13T06:18:50+02:00
Aktualizacja: 2026-04-13T06:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T07:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:20:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA