Biały Dom ma aplikację. Można wysłać donos, ale konfidenta też wyśledzą
Nowa aplikacja Białego Domu łączy w sobie ekscentryczną komunikację obecnego prezydenta USA z opcją zgłaszania nielegalnych imigrantów i złośliwym oprogramowaniem śledzącym użytkownika.

Dożyliśmy ciekawych czasów, gdzie każdy aspekt życia ma własną aplikację. Chcesz zamówić jedzenie na wynos? Jest na to aplikacja. Chcesz kupić bilet na pociąg? Jest na to aplikacja. Gdzie jest najbliższy butelkomat? Jest na to aplikacja. W najnowszym epizodzie aplikacjowania naszego życia, własną aplikację zyskał właśnie amerykański Biały Dom.
Aplikacja Białego Domu jest równie bezużyteczna, jak i kuriozalna
Administracja Donalda Trumpa oficjalnie ogłosiła wydanie oficjalnej aplikacji mobilnej, która ma zapewnić "bezprecedensowy dostęp" do działań prezydenta i jego zespołu. Aplikacja stanowi kolejny - po własnym serwisie społecznościowym Donalda Trumpa - kanał dystrybucji treści, który omija tradycyjne media i stawia na bezpośrednią komunikację z obywatelami. Jednak gdyby aplikacja była jedynie cyfrową wersją ulotki agitacyjnej, to ten artykuł by nie powstał.
Aplikacja "The White House" oferuje powiadomienia o najważniejszych decyzjach administracji, transmisje na żywo z wystąpień, skróty do mediów społecznościowych czy galerię zdjęć prezydenta i jego najbliższych współpracowników. W dużej mierze "The White House" przypomina stronę internetową Białego Domu, którą ktoś z jakiegoś powodu wcisnął do aplikacji.

Jednak jak zauważył serwis Engadget, sekcja newsów w aplikacji prezentuje treści wyraźnie selekcjonowane pod kątem korzystnego wizerunku administracji. Dane dotyczące gospodarki czy cen produktów spożywczych są pokazywane wybiórczo, pomijając mniej wygodne wskaźniki.
W zakładce "Wiadomości" aplikacji Białego Domu znajduje się karuzela zawierająca około 35 artykułów, które wydają się podejrzanie dobrane tak, by faworyzować administrację Trumpa. W sekcji
"Przystępność cenowa" aplikacja wskazuje na spadek cen w ujęciu rok do roku w przypadku takich produktów jak jajka, mleko i chleb, ale wygodnie pomija ostatni wzrost cen benzyny.
Jeszcze bardziej osobliwie robi się w zakładce społecznościowej. Znajdziemy tam m.in. przycisk "Napisz do prezydenta Trumpa", który automatycznie generuje wiadomość o treści "Najlepszy prezydent w historii!" i zachęca użytkownika do zapisania się do newslettera. A to z kolei niezbyt realizuje obietnicę z opisu aplikacji w Google Play i App Store, który bezpośrednio wspomina o możliwości "przesyłania pytań, opinii lub wiadomości bezpośrednio do prezydenta Trumpa".

Najwięcej kontrowersji wzbudza jednak obecność opcji przekazywania informacji do amerykańskiego urzędu celno-imigracyjnego (U.S. Immigration and Customs Enforcement, ICE). ICE to agencja federalna odpowiedzialna za realizowanie polityki migracyjnej administracji Trumpa - przede wszystkim masowej deportacji imigrantów, oraz brutalnego tłumienia protestów wyrażającego sprzeciw wobec działaniom agencji. W sekcji kontaktowej użytkownik może przesłać zgłoszenie dotyczące osób podejrzewanych o naruszenia przepisów imigracyjnych.
Czytaj też: Zainstalowałam nową aplikację PiS-u. Nie róbcie tego, bo umrzecie z nudów
Zainstalowałabym aplikację Białego Domu, ale to nieironicznie złośliwe oprogramowanie
Wisienką na torcie są uprawnienia, jakich domaga się aplikacja. Zgodnie z przekazem serwisu Mashable, po instalacji aplikacja prosi użytkownika o zgodę na dostęp do dokładnych danych dotyczących lokalizacji, połączeń sieciowych, odcisków palców i danych biometrycznych, a także na możliwość uniemożliwienia przejścia urządzenia w stan uśpienia, a nawet modyfikowania lub usuwania zawartości pamięci współdzielonej.
Informacje te potwierdził użytkownik serwisu X @Thereallo1026, który zajrzał do kodu aplikacji The White House i odkrył, że co 4,5 minuty udostępnia ona dokładne dane dotyczące lokalizacji użytkowników oraz przesyła te informacje na serwer zewnętrzny.
Oprócz tego poważnego problemu związanego z bezpieczeństwem, wbudowana przeglądarka internetowa w aplikacji Białego Domu wstawia kod CSS i JavaScript, który usuwa prośbę o zgodę na pliki cookie, banery dotyczące RODO, formularze logowania oraz paywalle ze stron internetowych podmiotów zewnętrznych.
Istnieją też normalne i przydatne aplikacje:
Zdjęcie główne: Joey Sussman / Shutterstock



















