Wielkie jezioro zniknie. Po 50 latach spuszczą wodę
Zapora w Pilchowicach to jedna z większych atrakcji Dolnego Śląska, ale w najbliższym czasie widoki będą bardziej spektakularne niż zwykle. Jezioro odsłoni swoje dno.

Jezioro Pilchowickie na Dolnym Śląsku wkrótce na pewien czas zniknie z mapy regionu – donosi serwis polskieradio24.pl. Wszystko w związku z remontem zapory, który potrwa 24 miesiące.
Zbiornik już jest opróżniany i jak informuje portal jeleniagora.naszemiasto.pl, pierwsza faza potrwa do 15 marca. Do czerwca woda z jeziora będzie spuszczana stopniowo. W zbiorniku pozostanie woda na głębokości ok. 21 metrów.
Bardziej spektakularne widoki czekają nas latem
Od 15 czerwca do 15 lipca dojdzie do całkowitego opróżnienia jeziora. Odsłonięte zostanie dno – ostatni raz takie widoki podziwiane były ok. 50 lat temu. Woda zapełni akwen na początku 2028 r.
- Remont zapory w Pilchowicach to bardzo ważna dla regionu inwestycja, która przełoży się na długoterminowe zwiększenie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i zapewnienie stabilności infrastruktury hydrotechnicznej - mówił Grzegorz Lot, Prezes Zarządu Tauron Polska Energia.
Spuścimy stąd wodę, odkryjemy fundamenty, sprawdzimy, czy są szczelne, czy są kompletne, ubytki uzupełnimy, pokryjemy to odpowiedzią masą uszczelniającą. Będziemy szli od dołu w górę, sprawdzając każdą fugę, każdą cegłę, każdy element konstrukcji, po jednej i po drugiej stronie – tak Lot opisywał proces w marcu 2025.
- Spuszczanie wody z takiego zbiornika jak Jezioro Pilchowickie to nie jest wyjęcie korka z wanny - wyjaśniał na antenie Radia Wrocław Sławomir Czuchrij, prezes Tauron Ekoenergia.
Spółka zapewniała, że bezpieczeństwo mieszkańców jest absolutnym priorytetem, a cały proces ma być przeprowadzany "z najwyższą starannością, by zminimalizować uciążliwość prac dla mieszkańców", jak pisano w odpowiedzi na pytania "Gazety Wrocławskiej".
Remont ma jednak swoje konsekwencje dla regionu. To nie tylko większa liczba pojazdów krążąca po okolicy i zmiany w krajobrazie, ale też... "naturalne zapachy związane z odsłonięciem dna zbiornika". Mówiąc wprost, trzeba będzie zatykać nos.
Prace wymagają zamknięcia drogi na koronie zapory. Od najbliższej środy 11 marca zostanie zamknięta do momentu zakończenia remontu, czyli do stycznia 2028 r.
- Droga jest częścią placu budowy i niestety nie ma innej możliwości, musi zostać całkowicie wyłączona z ruchu – wyjaśnia spółka.
Zbiornik Pilchowice to obiekt o "ogromnym znaczeniu"
Jak tłumaczył Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, zapora znacząco ogranicza ryzyko powodzi, ale nie eliminuje go całkowicie. Wyjaśniano, że modernizacja układu odprowadzania wód wezbraniowych poprzez stworzenie dodatkowej, kontrolowanej drogi zrzutu, poprawi zdolność zbiornika do redukcji fal powodziowych i zmniejszy ryzyko wystąpienia niekontrolowanych przepływów poniżej zapory. Zapora Pilchowice to "jeden z najważniejszych elementów systemu ochrony przeciwpowodziowej w dolinie Bobru", a jej rola jest "fundamentalna dla bezpieczeństwa miejscowości, takich jak Pilchowice, Wleń czy Lwówek Śląski".
- To jedna z najważniejszych budowli hydrotechnicznych w naszym regionie, mająca kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców oraz funkcjonowania systemu ochrony przeciwpowodziowej w powiecie - zaznaczał Powiat Lwówecki, dodając, że to inwestycja, na którą czekano od lat.
Celem inwestycji jest wzmocnienie obiektu, zwiększenie jego niezawodności oraz dostosowanie do aktualnych wymogów technicznych i bezpieczeństwa. Usprawnione zostaną także systemy monitoringu i reagowania w sytuacjach podwyższonego stanu wód. (...) Jej realizacja to kolejny ważny krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i stabilności całego systemu ochrony w naszym powiecie - podkreślono.
Wielki egzamin konstrukcja przeszła w 2024 r. podczas powodzi. "Gdyby nie ten zbiornik to nie byłoby nas, tama wytrzymała" - mówiła w Polskim Radiu 24 sołtyska gminy Pilchowice Amelia Żygadło.
Prace związane z budową rozpoczęto w 1903 r. 16 listopada 1912 roku nastąpiło oficjalne otwarcie zapory przez Cesarza Wilhelma II. Pierwszy test przyszedł bardzo szybko, a była nim powódź w sierpniu 1915 r.



















