REKLAMA

Recenzja Huawei FreeBuds Pro 5. Samsung i Apple nienawidzą tych słuchawek

Huawei FreeBuds Pro 5 to jedne z najtańszych sztandarowych słuchawek TWS dostępnych na rynku. Nowy model Chińczyków naprawia fundamentalny błąd poprzedniego modelu, a także dociska możliwości ANC.

Recenzja Huawei FreeBuds Pro 5. Samsung i Apple nienawidzą tych słuchawek
REKLAMA

Na dobrych słuchawkach TWS z ANC nie ma co oszczędzać, bo zawsze się przydają. Huawei robi jednak coś, co musi piekielnie irytować innych producentów audio: sprzedaje sztandarowy model kilka stówek taniej od konkurencji, zapewniając podobny poziom doświadczenia.

REKLAMA

Biorąc pod uwagę, jak działają Huawei FreeBuds Pro 5, po prostu nie opłaca się dopłacać do większości innych budsów.

Słuchawki kosztują 699 zł. Są więc około 400 złotych tańsze od najnowszych AirPodów Pro oraz Galaxy Buds Pro. To wielka, niemal dwukrotna różnica. Jednocześnie model Huawei nie działa dwukrotnie gorzej. Przeciwnie: Chińczycy nadrobili dystans tam, gdzie dostali wcześniej baty. Mowa o ANC oraz Trybie Kontaktu.

Świetna cena, połączona z poprawą na kilku odcinkach frontu, uderza w Samsunga i Apple. Jeśli jesteśmy bowiem słuchaczem średnio-zaawansowanym, dopłata do drożnych modeli konkurencji przestaje mieć sens. Po co wydawać ponad tysiaka, jak można połowę tego? Ekonomiczny bilans sprawia, że Huawei FreeBuds Pro 5 wyląduje w wielu polskich kieszeniach.

Zacznijmy od brzmienia. Tutaj Huawei wsiada do autobusu z najpopularniejszym trendem TWS na 2026 rok.

Czas zanurzyć się w bebechach. Huawei bierze aktywny udział w największym trendzie TWS w 2026 roku – systemie dwóch przetworników w każdej słuchawce. Nie jest to żadna nowość, już kilka lat temu mieliśmy na rynku słuchawki z takim rozwiązaniem (także od Huawei). Jednak teraz technologia została znacząco ulepszona.

Na czym polega ewolucja? Przetwornik planarny został powiększony do 6 mm, mogąc śmielej poczynać sobie z wysokimi tonami, dzięki szybszemu czasowi reakcji uzyskanemu dodatkową liczbą kanałów na impulsy. Natomiast przetwornik dynamiczny ma 11 mm, jak przed rokiem, ale ulepszono jego magnesy. Przez to wychyla się w szerszych zakresach, pozwalając basowi schodzić niżej i głębiej. Zaczyna być ziemiście, w ten przyjemny koncertowy sposób.

Na układzie scalonym są teraz dwa przetworniki cyfrowo-analogowe (DAC), osobny dla niskich i wysokich częstotliwości. Sterują nimi dwa niezależne procesory (DSP). W teorii daje to lepszą reprodukcje dźwięku oraz wyraźne góry, przy jednoczesnym mocnym basie, z zachowaniem separacji tonów. Ten potencjał mają wykorzystywać lepsze kodeki i bezstratne formaty.

W praktyce różnice brzmienia nie są tak wielkie, jak mogłoby się wydawać, zaglądając w trzewia.

FreeBudsy już generację temu brzmiały naprawdę nieźle. Zapewne dlatego inżynierowie nie czuli, że potrzebne są drastyczne roszady. Bo chociaż od środka zmieniło się sporo, tak w uchu urządzenie sparowane ze smartfonem na Androidzie brzmi podobnie jak popularne czwóreczki.

Główne różnice podczas odsłuchu na smartfonie z Androidem, na platformie TIDAL, tyczą się bardzo niskich basów. Idą szerzej, do tego wałkują całą scenę zamiast ją zagarniać. Jednocześnie nie uważam, aby wysokie tony stały się nagle turbo-klarowne. Mają swoją przestrzeń, mogą wybrzmieć, ale już generację temu nie było z tym problemu.

Mocno zyskały za to instrumenty ze środka stawki. Trąbki, puzony, smyczki, pianina, gitary – mam wrażenie, że ich brzmienie jest nieco bardziej naturalnie. Nie tylko na tle poprzednika, ale również najnowszych AirPodów Pro. Co ciekawe, takiej poprawy nie czuję na wokalu. Alty czy barytony, tutaj jest po staremu. Nikt nie śpiewa ze studni, ale nie poczujemy się też jak w operze.

W ogólnym rozrachunku Huawei FreeBuds Pro 5 brzmią na solidną czwórkę. Biorąc pod uwagę świetną cenę, dodaję do niej sporego plusa. Trudniejsze gatunki, jak rock i jazz, nie są tak wynaturzane jak na słuchawkach Apple, do tego brzmią nieco lepiej niż w poprzednim modelu Huawei. Progres istnieje, lecz jest delikatny i wyczuwalny tylko na Androidzie. iPhone morduje te słuchawki brzmieniowo, jak zresztą masę innych.

Największa zmiana na plus to nowy Tryb Kontaktu. W końcu nadaje się do komfortowego korzystania.

Jeszcze do niedawna wyłącznie Apple oferował rozsądny Tryb Kontaktu, automatycznie zwiększający głośność rozmówcy przy jednoczesnym wyciszaniu szumu otoczenia. Jednak nawet rozwiązanie w AirPodach jest dalekie od ideału. To kwestia mnogości ludzkich scenariuszy, których nie da się wyuczyć maszynowo. Życie jest zbyt barwne i zmienne.

Zeszłoroczny Huawei FreeBuds Pro 4 często wykładał się na Trybie Kontaktu. Osoba na siłowni mówiła coś do mnie, a ja słyszałem go od połowy zdania. Albo nie słyszałem wcale. Rozwiązanie lagowało, miało problem z listą priorytetów i nie było przesadnie wyczulone na moich rozmówców.

Teraz jest lepiej. W naturalnym środowisku testowym dla Trybu Kontaktu – siłowni – w końcu przestałem czuć dyskomfort. Nie towarzyszy mi to dziwne uczucie, że ktoś może do mnie mówić, a ja tego nie usłyszę, bo zagłuszam tandetną muzykę w strefie wolnych ciężarów. - Dużo masz jeszcze serii? – słyszę za plecami, wzmocnione przez słuchawki. Odpowiadam bez zdejmowania.

Lepiej działa też wyciąganie ważnych dźwięków z otoczenia. Na przykład karetki na sygnale. Słyszę, że jedzie, przerzucając żelastwo. Algorytm działa, Huawei ewidentnie wcisnęło w układ scalony masę nowych danych. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko wyciągania dźwięku kół/silnika pobliskiego samochodu. Kapitalna i praktyczna funkcja, którą ma u siebie Apple.

ANC także jest mocniejsze, chociaż nie dajcie sobie wmówić, że mamy torpedę zostawiającą konkurencję w tyle.

Siłę ANC słuchawek Huawei FreeBuds Pro 5 sprawdziłem w porównaniu do najnowszych Galaxy Budsów Pro oraz AirPodów Pro. Testy wykonałem w trzech scenariuszach o różnym natężeniu hałasu: spacer (niski), siłowania (średni) oraz samolot (wysoki). Jakie są rezultaty?

Huawei FreeBuds Pro 5 ma najsłabsze ANC z trzech modeli. Tylko teraz bardzo ważna kwestia: najsłabsze wcale nie oznacza złe. Skuteczność aktywnej redukcji szumu na słuchawkach TWS nieustannie się zwiększa, a rezultaty oferowane przez Huawei FreeBuds Pro 5 są bardziej niż zadowalające. Zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę.

Słuchawki Huawei z palcem w… uchu wyciszą takie szumy jak osoba krzątająca się po mieszkaniu, samochody jadące niedaleko czy gwar wycieczki szkolnej. Wchodząc do centrum handlowego, jesteśmy w stanie kompletnie odciąć się od ludzi, reklam z głośników oraz szumu dziesiątek sklepów. Nawet na siłowni, z głośnikiem dudniącym muzyką elektroniczną zaraz pod głową, szum był niemal całkowicie niwelowany.

Dopiero w ekstremalnych sytuacjach, jak lot samolotem, słuchawki nie są w stanie usunąć całego spektrum hałasu. Ale hej – budsy Apple i Samsunga też sobie z tym nie radzą. Po prostu maskują większą porcję szumu. Dlatego bez cienia wątpliwości mogę napisać, że ANC w Huawei FreeBuds Pro 5 jest bardzo dobre.

Huawei FreeBuds Pro 5 to słuchawki TWS z ANC skazane na sukces. Bo po prostu nie opłaca się dopłacać do konkurencji.

Budsy Apple mają lepsze ANC, a te Samsunga lepiej grają. Różnice są jednak na tyle nieznaczne, że dla typowego użytkownika rozglądającego się za topowymi słuchawkami TWS po prostu nie opłaca się płacić prawie dwa razy tyle. Uzysk – choć wymierny – nie przystaje do zainwestowanych środków. Huawei oferuje bardzo dobrą cenę za bardzo dobry produkt. Dla większości to wystarczy.

Kluczowe jest to, że chociaż tańsze od konkurencji, słuchawki Huawei nie sprawiają wrażenia budżetowych. Przeciwnie, na tle moich AirPodów FreeBudsy to cud miniaturyzacji. Są mniejsze, lżejsze i poręczniejsze, do tego wyglądają naprawdę nieźle. Leżą też w uchu lepiej niż model sprzed roku, dzięki czemu bez problemu można w nich uprawiać stretching. Szkoda tylko, że moduł Znajdź/Find My nie jest tak precyzyjny jak u Apple. Tu mamy przepaść.

Największe zalety:

  • Świetna cena za flagowy model TWS z dobrym ANC (699 zł)
  • Znacząco ulepszony Tryb Kontaktu. W końcu działa
  • Krok w kierunku naturalnego brzmienia i mocnego środka
  • Topowe kodeki (LDAC, L2HC)
  • Lepszy design niż przed rokiem
  • Bardzo lekkie, bardzo małe, bardzo poręczne
  • Dla typowego użytkownika drożej się nie opłaca
  • Zaskakująco dobre do filmów i seriali

Największe wady:

  • Wysokie tony pozostają nieco w tyle
  • Rozczarowujący jednostkowy czas pracy z ANC (2,5 godz)
  • Tryb Find My/Znajdź działa w kratkę, niska precyzja
  • Brak ładowania bezprzewodowego
  • Bezstratnie grają tylko z telefonami/tabletami Huawei
REKLAMA

Jestem pozytywnie zaskoczony. Gesty głową, system podwójnych przetworników, ulepszony Tryb Kontaktu, wsparcie topowych kodeków, mocarne ANC – Huawei FreeBuds Pro 5 ma wszystko, czego oczekuje się od sztandarowych budsów. Tyle tylko, że za połowę ceny. Będzie bestseller jak nic.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-07T09:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T21:22:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T21:17:56+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T19:32:59+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T19:18:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T18:45:03+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T18:39:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T18:34:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T17:39:15+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T17:15:21+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA