Kingdom Come Deliverance Next Gen to nie pańszczyzna, a za darmo - recenzja
Kingdom Come Deliverance zachwycił mnie kilkukrotnie, a teraz robi to po raz kolejny. Nowy port nie jest typową chłopską pańszczyzną. Czuć napracowanie i aż dziwi, że producenci rozdają tak tłusty rarytas za darmo.

Pańszczyzna – przymusowa, bezpłatna praca chłopa na ziemi należącej do szlachcica. Bałem się, że właśnie ta definicja będzie opisywać aktualizację Next Gen, jaką dostało pierwsze Kingdom Come Deliverance. Na szczęście jest zgoła inaczej. Twórcy nie ograniczyli się do prostego podbicia rozdzielczości i płynności.
Kingdom Come Deliverance na nowe konsole to nie remake ani remaster. Mówimy jednak o bardzo ambitnym porcie.
Początkowo sądziłem, że aktualizacja Nest Gen wyłącznie podbija rozdzielczość oraz zwiększa płynność do poziomu 60 klatek na sekundę. Wystarczył jednak szybki spacer po rodzinnej wsi Henryka, aby odkryć masę pozytywnych zmian. Takich, które wymagały większego zaangażowania oraz drobiazgowego podejścia, metr po metrze średniowiecznych Czech.
Zacznijmy od wspomnianej rozdzielczości. Gra działa na PS5 w natywnym 1440p, podnoszonym do dynamicznego 4K. Różnica względem oryginału jest drastyczna. DRASTYCZNA! KCD to produkcja z masą drobnych detali dalszego planu i aktualizacja Next Gen wydobywa z nich należytą ostrość oraz klarowność.


Efekt? Dopiero teraz chaty, place oraz stodoły, do których się zbliżamy, wyglądają interesująco. Zamiast rozpikselowanej zupy widzimy specyfikę miejsca. Czy to wioska, czy warowania. Słomiane dachy, spękane mury, błotnista droga – dopiero teraz mamy te detale jako część szerokiego kadru. Dynamiczne 4K robi KCD lepiej niż podbicie rozdzielczości w wielu innych grach.
Rozdzielczość to jednak nie wszystko. Spójrzcie na wnętrze izby. Wpadające światło to zupełna nowość.
Częścią aktualizacji jest odświeżenie i rozszerzenie efektów świetlnych. Światło zyskało cechy przestrzenne, wlewając się do zamkniętych obiektów z otwartego świata. Jasne, już w bazowym KCD widzieliśmy pogodę przez okno, ale teraz mamy wolumetryczne efekty w środku pomieszczenia, nadające scenie klimatu oraz głębi.
Klimat jest budowany arsenałem ulepszonych środków, jak silniejsze odbicia zachodzącego światła na powierzchniach oraz mocniejsza gra kontrastem z cieniami. To wciąż nie ten sam poziom oprawy, co w kapitalnym KCD2 (nasza gra roku), ale fani od razu poczują różnicę. Nie trzeba nawet analizować zrzutów ekranu jeden obok drugiego.
Ulepszone oświetlenie ładnie uzupełnia tekstury wyższej rozdzielczości kielichów, pancerzy czy broni. Efekt jest sugestywniejszy niż w oryginale, ale pozostaje wiarygodny, dzięki większej szczegółowości rekwizytów 3D na planie.


Będąc przy świetle, otwarte obszary zyskały kałuże, balie oraz wiadra z naturalnymi odbiciami. Detal, ale po raz kolejny mamy do czynienia z klimatycznym dodatkiem, budującym wiarygodność sceny. Wcześniej tego typu smaczki były rezerwowane dla kilku niezwykle istotnych fabularnie obszarów. Teraz pojawiają się na każdym kroku, jakby moc obliczeniowa była z gumy.
Prawdziwym bohaterem portu pierwszego Kingdom Come Deliverance jest jednak cień.
Kolosalna różnica polega na tym, że cienie są nie tylko wyraźniejsze i lepiej reagują na pracę światła. Ich jest po prostu więcej, dzięki czemu kadry nabierają efektu dodatkowej głębi. Cienie tańczą na kamieniach posadzek oraz pod ławami, co skutecznie buduje klimat brudnego średniowiecza, którym ostatnio zachwycamy się w Rycerzu Siedmiu Królestw.
Nawet błotniste ślady na trakcie mają teraz własne cienie. Dostały je także rośliny w otartym świecie. Zarówno wielkie drzewa, jak i małe krzewy. Śmiem wręcz sądzić, że w pewnych sytuacjach bogactwo cieniowania znacząco przewyższa jakość tekstur, powodując drobny dysonans. Twórcy zaszaleli.


Świat Kingdom Come Deliverance stał się też gęstszy od obiektów oraz ludzi.
Producenci gry dodali sporo ozdobników, zwłaszcza do otwartego świata. Jest więcej sztachet, pojawiły się nowe krzewy, zwiększyła się liczba wiader oraz sznurów na pranie. Na stołach jest więcej przedmiotów, a za stołami siedzi więcej ludzi.
No właśnie, ludzie! Przyznaję, tego nie jestem w stanie do końca rozgryźć. Przełączając wersję na Switcha oraz PS5, ta druga ma znacznie więcej osób w kadrze. To interesujące o tyle, że w KCD każdy NPC ma swoją tożsamość oraz zaprogramowany cykl dnia. Nie ma tu anonimów jak w Cyberpunku czy trzecim Wiedźminie. To więc nie tak, że twórcy mogli magicznie wyczarować więcej ludzi. Skąd więc efekt mnogości?
Przypuszczam – ale to wyłącznie moje gdybanie – że odpowiadają za to dwa czynniki. Pierwszy to dalszy zasięg renderowania. Dzięki niemu już z daleka widzimy NPC i dlatego wydaje się nam, że jest ich więcej. Drugi to algorytmy. Tak jak dawniej twórcy chcieli chować część mieszkańców, oszczędzając pamięć, teraz chętniej wyciągają ich na ulice.

Aż dziw, że za darmo. Kingdom Come Deliverance Next Gen to naprawdę porządny port
Aktualizacja jest darmowa dla wszystkich posiadaczy bazowego KCD. Przykładowo, mając grę na PS4, natywną edycję PS5 pobieram bez opłat. Cieszy, bo twórcy zrobili znacznie więcej, niż tylko podbili rozdzielczość oraz płynność. Czesi przeanalizowani swój otwarty świat drzewo po drzewie, płot po płocie, szalejąc ze światłami, cieniami, odbiciami oraz obiektami 3D.
Firmy takie jak Nintendo kasowałyby za podobny projekt po 10 dolarów od głowy, jak nie więcej. Tymczasem Czesi włożyli masę pracy w coś, co oddają za darmo. Zapewne liczą, że świetne KCD2 napędzi sprzedaż poprzedniej odsłony, ale mam tu zgrzyt. Po przejściu Deliverance 2 czuć, że pierwsza część jest gorsza. Zarówno pod względem rozgrywki, jak i narracji. To wciąż dobra i nietuzinkowa produkcja, ale dwójeczka zjada ją pod każdym względem.
Największe zalety portu:
- Za darmo dla wszystkich posiadaczy KCD
- To więcej niż podbicie rozdzielczości i fps-ów
- Dodatkowe modele 3D, lepsze oświetlenie, lepsze cienie
- Odbicia w otwartym świetle dodają masę głębi
- Dalszy zasięg widzenia wpływa na odbiór świata
- W końcu można zapisać grę i szybko wyjść do menu
- Zazwyczaj 60 fps na PS5
Największe wady portu:
- Oświetlenie czasem wariuje
- Odczuwalne szarpnięcia w określonych sytuacjach
- Efekty takie jak dym przenikają przez ściany
- Czuć, że rozgrywka jest gorsza niż w KCD2
Ocena portu (nie mylić z oceną gry!): 8+/10



















