Polacy masowo zgłaszają fake newsy. Big techy mają to w nosie
Choć Polacy są coraz bardziej świadomi różnic pomiędzy fałszywą i prawdziwą informacją, to odbijają się od ściany próbując walczyć ze zjawiskiem fake newsów. Raport NASK pokazuje zatrważającą skalę ignorowanych zgłoszeń.

Polacy nie pozostają bierni wobec fałszywych informacji o wojnie, zdrowiu czy wyborach. Jednak bierne pozostają wobec nich big techy, które interesują się marginalną ilością zgłoszeń - tak wynika z najnowszego raportu Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK. Najbardziej rygorystycznym gigantem jest TikTok reagujący na aż 70 proc. zgłoszeń, a najbardziej opieszałym Meta, która na Facebooku odrzuca bez weryfikacji co drugie zgłoszenie - na Instagramie i Threads jest znacznie gorzej.
Fake newsy zgłaszane do platform społecznościowych w Polsce liczone są już w dziesiątkach tysięcy rocznie
Jak wynika z raportu, w 2025 r. do administracji platform społecznościowych trafiło łącznie 46 511 zgłoszeń dotyczących materiałów uznanych za dezinformację lub treści naruszające regulaminy serwisów. Analiza obejmuje zgłoszenia pochodzące zarówno z codziennego monitoringu prowadzonego przez analityków NASK, jak i materiały przesyłane przez obywateli, instytucje czy służby. Z danych wynika, że platformy zdecydowały się usunąć jedynie 12 proc. zgłoszonych treści, czyli 5572 materiały. W 68 proc. przypadków zastosowano różne formy moderacji, które nie zawsze oznaczają usunięcie wpisu, lecz często ograniczają się do oznaczenia materiału lub dodania informacji kontekstowej. Jednocześnie aż 20 proc. zgłoszeń zostało odrzuconych lub pozostało bez reakcji.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że problemem nie jest wyłącznie liczba odrzuconych zgłoszeń, ale także brak przejrzystości w procesie ich rozpatrywania. Platformy zwykle nie informują o czasie obsługi zgłoszeń, nie podają szczegółowych powodów odrzucenia, a podobne przypadki bywają oceniane w zupełnie różny sposób przez moderatorów. W praktyce oznacza to, że analitycy muszą śledzić każdy przypadek indywidualnie i wielokrotnie ponawiać zgłoszenia, jeśli nie pojawi się żadna reakcja.
Wspólny rynek, bardzo różne reakcje
Raport pokazuje również duże różnice w podejściu poszczególnych platform do zgłaszanych materiałów. Wśród analizowanych serwisów najbardziej zdecydowane działania podejmował TikTok, który usunął około 70 proc. zgłoszonych treści. W przypadku Facebooka usunięto 40 proc. materiałów, ale jednocześnie połowa zgłoszeń została odrzucona. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w innych serwisach należących do Mety. Instagram odrzucił ponad 71 proc. zgłoszeń, a Threads ponad 91 proc., reagując tylko w nielicznych przypadkach. Bardzo wysoki odsetek odrzuconych zgłoszeń odnotowano także w usługach Google, czyli w YouTube i Google Ads, gdzie odrzucono ponad 91 proc. materiałów przekazanych przez analityków NASK.
Są też platformy, które w praktyce nie reagują na zgłoszenia instytucjonalne. Telegram, LinkedIn, Discord i Bluesky odrzuciły wszystkie przesłane materiały, choć liczba zgłoszeń dotyczących tych serwisów była stosunkowo niewielka. Według autorów raportu pokazuje to, że skuteczność walki z dezinformacją w dużej mierze zależy od polityki konkretnej firmy technologicznej oraz dostępnych kanałów kontaktu z moderatorami.
Big tech ma gdzieś, że w Polsce były wybory
Raport opisuje również konkretne przykłady dezinformacji, które mimo zgłoszeń długo pozostawały dostępne w internecie. Jednym z nich była fala fałszywych informacji pojawiających się w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi w Polsce w 2025 r. W pierwszym kwartale roku zgłoszono 168 materiałów sugerujących m.in. ingerencję zagranicznych państw w proces wyborczy albo rozpowszechniających narrację o możliwym unieważnieniu wyborów. Zdecydowana większość tych zgłoszeń została odrzucona, a treści pozostały dostępne dla użytkowników.
Podobna sytuacja miała miejsce po incydencie z rosyjskimi dronami, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną we wrześniu 2025 r. W sieci zaczęły wówczas krążyć wpisy sugerujące, że w Polsce rozpoczęła się wojna lub że polskie wojsko przygotowuje się do agresji na sąsiednie państwa. Mimo zgłoszeń wielu takich materiałów nie usunięto, a część platform ograniczyła się jedynie do dodania niejasnych oznaczeń wskazujących, że publikowane zdjęcia lub informacje są "wyświetlane bez kontekstu".
Analitycy NASK zauważyli także zorganizowane działania dezinformacyjne prowadzone w sieci. W drugiej połowie 2025 r. wykryto między innymi sieci botów działające w ramach operacji określanych jako Overload i Undercut. Pierwsza z nich polegała na masowym publikowaniu fałszywych informacji, które miały odciągać uwagę instytucji od innych działań prowadzonych przez wrogie podmioty. Druga koncentrowała się na rozpowszechnianiu narracji przedstawiających pomoc dla Ukrainy jako działanie sprzeczne z interesem Polski. W części przypadków platformy usuwały konta powiązane z tymi operacjami, jednak często następowało to dopiero po czasie, gdy publikowane treści zdążyły już dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.
Autorzy raportu podkreślają, że choć liczba zgłoszeń stale rośnie, walka z dezinformacją w mediach społecznościowych pozostaje w dużej mierze zależna od decyzji samych platform technologicznych. Brak jednolitych standardów moderacji i ograniczona transparentność sprawiają, że nawet materiały uznane za szkodliwe mogą przez długi czas pozostawać dostępne w sieci i wpływać na debatę publiczną.
Może zainteresować cię także:
Zdjęcie główne: Bai_graphy / Shutterstock



















