Chciał pokazać, jak wygląda kontrola na lotnisku. Czeka go surowa kara
Kiedy jedni drżą podczas lotniskowej kontroli, chociaż nie mają żadnych powodów do niepokoju, inni uważają, że to świetna okazja do płatania figli i czas na nietypowe aktywności. Tym razem numer zostanie przykładnie ukarany.

Nadwiślański Oddział Straży Granicznej poinformował o niecodziennym incydencie, do którego doszło pod koniec stycznia w Punkcie Kontroli Bezpieczeństwa Terminala AB na warszawskim lotnisku Okęcie. Okazało się, że mężczyzna, mieszkaniec Warszawy, filmował przebieg kontroli bezpieczeństwa pasażerów i bagażu. Wszystko dało się śledzić na żywo na jednej z platform.
Jak relacjonuje Straż Graniczna, mężczyzna posiadał kamerę nasobną, którą podczas kontroli włożył do kuwety przeznaczonej na przedmioty poddawane prześwietleniu. Urządzenie pozostało włączone również w trakcie przejazdu przez skaner RTG.
Nagranie zostało zauważone i zabezpieczone przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo portu lotniczego. Materiał następnie przekazano o dalszego procedowania funkcjonariuszom z Placówki Straży Granicznej Warszawa-Okęcie. Dzięki temu funkcjonariusze ustalili tożsamość autora transmisji i wezwali go do stawiennictwa w placówce - relacjonuje Straż Graniczna.
Mężczyzna przyznał się do popełnionego czynu. Jak sam tłumaczył, relację prowadził z myślą o… widzach.
Transmisję na żywo śledziło 600 osób
Pokazanie kontroli od środka może wydawać się atrakcyjną treścią, ale Straż Graniczna przypomina, że nagrywanie, fotografowanie, publikowanie w internecie materiałów ze stref objętych kontrolą bezpieczeństwa na lotniskach jest zabronione.
Platformy streamingowe i media społecznościowe są monitorowane przez odpowiednie służby, a osoby naruszające przepisy w obszarach infrastruktury krytycznej muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi – zaznacza SG.
Za popełnione wykroczenie na mieszkańca Warszawy nałożono karę grzywny w wysokości 3 tys. zł.
Lotnisko Chopina zaapelowało o odpowiedzialne zachowanie na lotnisku. Chociaż władze portu cieszą się z "materiałów edukacyjnych i popularyzujących podróżowanie", to muszą powstawać zgodnie z przepisami. Przypomniano, że na terenie lotniska nie wolno nagrywać i fotografować stref kontroli bezpieczeństwa, czynności rozpoznania minersko-pirotechnicznego i akcji ratowniczych oraz punktów kontroli bezpieczeństwa oraz stanowisk kontroli dokumentów.
Lotniska mają też problem z żartownisiami
Zdarza się, że podróżni mają zbyt dobry humor i podczas kontroli opowiadają o zakazanych przedmiotach, które rzekomo znajdują się w ich bagażu. Pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo nie mogą zlekceważyć takich sygnałów, nawet jeśli intencje nie są złe.
- Traktujemy wypowiadane groźby wyłącznie poważnie, a każdy sygnał o możliwości stworzenia zagrożenia jest natychmiast sprawdzany. Wiąże się to z wszczęciem odpowiednich procedur, a co za tym idzie może wpłynąć na zakłócenia pracy portu lotniczego, opóźnienia odlotów, jak również sankcjami w postaci nałożenia mandatu karnego i utraty biletu lotniczego – przypominała Straż Graniczna.
Dla jednych chwile przed podróżą to okres bardzo stresujący, a kontrola jest źródłem nerwów. I nie zmienia faktu, że pasażer nie ma czego się obawiać – nikt nie chce, żeby akurat przy nim coś zapiszczało. Nowoczesne skanery coraz częściej eliminują takie sytuacje, ale u niektórych proces i tak przyspiesza bicie serca.
A tymczasem inni gwiżdżą na bezpieczeństwo i albo głupio żartują, albo uznają, że to świetna okazja do przeprowadzenia transmisji na żywo.
Zdjęcie główne: Milosz Maslanka / Shutterstock



















