Najlepszy bombowiec wygląda dziwnie. Amerykanie coś kombinują
Nowe fotografie bombowców B-2 pokazują nietypowe elementy na skrzydłach. W grze są różne scenariusze. To sensory, walka elektroniczna czy zmiany powłoki stealth?

Fotografie opublikowane przez U.S. Central Command pokazują B-2 przygotowywane do lotu w ramach operacji Epic Fury. Mowa tu o bombowcach gotowych do startu z nieujawnionej lokalizacji, ale sam materiał wizualny jest oficjalny i to właśnie na nim widać nietypowe prostokąty po obu stronach skrzydeł. Podobne elementy pojawiły się na dwóch oddzielnych bombowcach, więc trudno mówić o przypadkowej naprawie polowej jednego egzemplarza.
Bombowiec B-2 należy do najbardziej wrażliwych na zmiany powierzchni samolotów świata. Siły Powietrzne USA same podkreślają, że jego przewaga bierze się z połączenia obniżonej sygnatury radarowej, podczerwonej, akustycznej i wizualnej oraz specjalnych materiałów i powłok stealth. Jeśli więc na skrzydle pojawia się coś nowego i widocznego gołym okiem, od razu uruchamia to lawinę pytań.
Co to? Nie wiemy, choć możemy się domyślać
Na dziś nie ma oficjalnego komunikatu USAF ani CENTCOM, który tłumaczyłby, czym są te prostokąty. Po prostu nie wiemy, na co patrzymy, a sama obecność takich elementów na dwóch bombowcach lecących na misję bojową jest zaskakująca. To tak naprawdę oznacza, że każda odpowiedź wykracza na razie poza twarde potwierdzone fakty i wchodzi w strefę bardziej lub mniej sensownych hipotez.
Pierwszy trop jest dość logiczny. Mogą to być elementy związane z nowymi sensorami albo walką elektroniczną. Pod tymi prostokątami mogłyby kryć się po prostu apertury dla nowego wyposażenia pomagającego wykrywać zagrożenia, reagować na nie w locie, zakłócać przeciwnika albo poprawiać łączność przy zachowaniu jak najniższej wykrywalności. Taki kierunek dobrze pasowałby do tego, że B-2 jest stale modernizowany pod kątem działania w coraz bardziej nasyconym sensorami środowisku walki.
Druga hipoteza jest mniej efektowna, ale bardzo prawdopodobna
Równie sensowny scenariusz dotyczy samej powłoki stealth. Materiały i warstwy pochłaniające fale radarowe są absolutnie krytyczne dla sukcesu B-2, a jednocześnie należą do głównych powodów jego wysokich kosztów eksploatacji. Przez lata USAF stale poprawiały skład tych powłok i techniki ich nakładania, a technologie z programu B-21 Raider są już przenoszone także na B-2. Prostokąty mogłyby być więc skutkiem prac przy nowych materiałach, testach albo zmianach sposobu aplikacji powłok.
To wyjaśnienie ma sens również dlatego, że B-2 od dawna przechodzi kolejne modernizacje nie tylko w obszarze twardego uzbrojenia, lecz także systemów pokładowych i utrzymania. W lutym Sierra Nevada Corporation ogłosiła pierwszy udany lot B-2 z nowym pakietem łączności ACS 4.0, opracowanym z Northrop Grumman.
Firma podkreślała, że chodzi o bezpieczne, otwarte środowisko systemów misji, lepszą integrację z innymi platformami i dalszą modernizację całej floty. To nie dowodzi oczywiście, że tajemnicze prostokąty mają związek właśnie z tym pakietem, ale dobrze pokazuje, że B-2 jest dziś w samym środku głębszych zmian technicznych.
A może USA celowo zmieniają sygnaturę samolotu?
Jest jeszcze jedna hipoteza, bardziej intrygująca i dużo trudniejsza do zweryfikowania. The War Zone zwraca uwagę, że takie nakładki mogłyby w jakiś sposób modyfikować albo maskować radarową sygnaturę B-2. Teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację, w której USA chcą utrudnić przeciwnikowi zbieranie wartościowych danych o czystej konfiguracji stealth albo osiągnąć jakiś efekt taktyczny w przestrzeni uznawanej za względnie przyjazną. Sam portal zaznacza jednak, że B-2 ma inne sposoby działania w takich warunkach i nie ma mocnych dowodów, by właśnie to było celem.
To zresztą dobrze pokazuje, dlaczego temat tak rozpala naszą wyobraźnię. B-2 nie jest zwykłym bombowcem z podwieszonym nowym zasobnikiem, który da się od razu rozpoznać. To platforma, której sens operacyjny od początku opiera się na tajemnicy, ograniczaniu wykrywalności i kontrolowaniu informacji o tym, jak naprawdę działa. Właśnie dlatego każda widoczna zmiana na jego powierzchni natychmiast uruchamia spekulacje znacznie większe niż przy innych samolotach bojowych.
Sam moment pojawienia się tych elementów też nie jest przypadkowy
Warto pamiętać, że B-2 to wciąż jeden z najcenniejszych bombowców USA. Według oficjalnych danych Sił Powietrznych samolot ma zasięg międzykontynentalny wynoszący około 6000 mil morskich bez tankowania, dwuosobową załogę i pozostaje zdolny do przenoszenia zarówno uzbrojenia konwencjonalnego, jak i jądrowego. USAF ma 19 aktywnych egzemplarzy oraz 1 testowy. To nie jest więc maszyna, na której wykonuje się przypadkowe eksperymenty w środku kampanii bez ważnego powodu.
Przeczytaj także:
Do tego dochodzi sam kontekst samej operacji. Oficjalny fact sheet CENTCOM dotyczący Epic Fury wymienia wśród użytych zasobów m.in. B-2 Spirit, a zdjęcia z 17 marca potwierdzają, że te bombowce nadal biorą udział w misjach przeciwko Iranowi. Skoro więc dziwne elementy pojawiły się akurat teraz, na maszynach lecących na lot bojowy, to bardzo możliwe, że nie chodzi o czysto laboratoryjny test, tylko o coś, co ma znaczenie praktyczne już teraz.



















