Zbudowałam klawiaturę od zera. Powiem ci, dlaczego ty też powinieneś
Budowanie własnej klawiatury to nie jedynie hobby „komputerowców”, a zdecydowanie warta uwagi alternatywa dla gotowych klawiatur popularnych marek.

Jeżeli zastanawiasz się nad zakupem klawiatury lub wzbogaceniem swojego stanowiska komputerowego, powiem ci dlaczego twoim następnym krokiem powinna być właśnie budowa własnej klawiatury.
Większość z nas korzysta z klawiatury przez kilka godzin dziennie, a mimo to rzadko traktuje ją jak coś więcej niż konieczny zakup towarzyszący komputerowi. Wybieramy ją przy okazji, wymieniamy raz na kilka lat – zwykle dopiero wtedy, gdy stara po prostu przestaje działać. Sama decyzja zakupowa bywa przy tym podszyta sporą dozą oszczędności i powściągliwości: cena ma być jak najniższa, a wymagania samego użytkownika najczęściej sprowadzają się do typu połączenia z komputerem i podświetlenia. Często wynika to z ograniczonego budżetu, ale też z przekonania, że urządzenia wejścia, takie jak klawiatura, nie muszą wyróżniać się niczym szczególnym.
Jest jednak niemała grupa osób, które z chęci posiadania sprzętu faktycznie odpowiadającego a ich potrzebom są gotowe wydać na klawiaturę. I to właśnie te osoby powinny poważnie rozważyć budowę własnej klawiatury, niezależnie od tego, czy punktem wyjścia będzie gotowy hot-swap, czy pełnoprawny zestaw do samodzielnego montażu. Bo powodów ku temu jest znacznie więcej niż aspekty wizualne.
Aczkolwiek nie ukrywam, że wygląd zdecydowanie jest solidnym argumentem „za”.
Budowa własnej klawiatury to najlepsza odpowiedź na monotonię i niemrawość sklepowych gotowców
Klawiatury dostępne w sklepach – popularne „gotowce” – projektuje się z myślą o „przeciętnym użytkowniku”. Na podstawie danych sprzedażowych i badań rynkowych producenci wiedzą, które układy sprzedają się najlepiej, jakie kolory dominują i jakie cechy są akurat modne. Z tej mieszanki powstaje produkt uśredniony – teoretycznie idealny dla każdego, kto chce pisać, grać i nie zadawać zbyt wielu pytań.
Problem w tym, że nikt z nas nie jest uśredniony. Każdy ma swoje, mniejsze lub większe, preferencje dotyczące klawiatury: jedni zwracają uwagę na opór klawiszy, inni na dźwięk, jeszcze inni na wygląd czy liczbę klawiszy. Zawsze znajdzie się coś, co można by poprawić, dopracować albo chociaż delikatnie przypudrować, żeby urządzenie lepiej odpowiadało temu, jak faktycznie z niego korzystasz.
I właśnie w tym miejscu na scenę wchodzą klawiatury składane samodzielnie. Ich fundamentem od zawsze była personalizacja – możliwość dopasowania każdego elementu do własnego widzimisię. Nie chcesz długiego Backspace’a? Klawisz Windows jest ci zbędny? Marzy ci się efektowna gałka do regulacji głośności? A może pełnowymiarowa klawiatura, ale bez zbędnych multimedialnych dodatków? Być może masz dość dźwięku, jaki wydaje twoja obecna klawiatura podczas pisania. Albo po prostu chcesz, żeby kolejny element twojego biurka był wyrazem osobowości – był w kotki albo w kolorze mleka i czekolady. Odpowiedzią na wszystkie te potrzeby i fanaberie jest budowa własnej klawiatury.

Szczególnie ta ostatnia kwestia – wyraz osobowości – jest (nie)widoczna w przypadku gotowych modeli. Wystarczy zajrzeć do oferty dowolnej platformy sprzedażowej, sklepu internetowego czy elektromarketu: krajobraz jest niemal monochromatyczny. Długie rzędy czarnych i białych klawiatur przerywają pojedyncze modele popularnych marek oraz coraz popularniejsze chińskie hotswapy – czyli klawiatury mechaniczne, w których można wymieniać przełączniki i nakładki na klawisze. To jednak wciąż nisza. Rynek jest tak bardzo nasycony czernią i bielą, że próba znalezienia czegoś bardziej wyrazistego szybko kończy się znudzeniem przy około 150 produkcie na liście wyświetlanych.

Dlatego budowa własnej klawiatury bywa kluczem do wyrwania się z tego estetycznego marazmu. Oczywiście pragmatycy mogą wdać się w dyskusję, że klawiatura to przede wszystkim narzędzie, a jej wygląd ma znaczenie drugo-, a może nawet trzeciorzędne. Tyle że z klawiaturą spędzamy po kilka godzin dziennie. Osoby pracujące z domu albo mające „typowo komputerowe” hobby bez problemu mogą mówić o całych dniach przed ekranem. W takich warunkach na klawiaturę patrzy się wystarczająco długo, by jej nijakość i schematyczność zaczęły wpływać na odbiór całego stanowiska pracy.
Kwestią całkowicie odrębną od percepcji swojego stanowiska pracy i gustu jest fakt, że własnoręcznie budowane klawiatury to jeden z ostatnich bastionów wolnej, otwartej elektroniki. Obecnie większość urządzeń z którymi mamy do czynienia na co dzień jest tworzona według filozofii, którą Steve Jobs zaszczepił w Dolinie Krzemowej jeszcze w latach 80.: ludzie są głupi, nie wiedzą czego chcą, powinni nie musieć grzebać w płytkach drukowanych i kablach by móc skorzystać ze swojej elektroniki. Ta przeniesiona na grunt współczesnych gadżetów dała nam plejadę urządzeń nie tylko nienaprawialnych, ale wręcz nieotwieralnych. Próba zajrzenia do środka często kończy się utratą gwarancji, a nierzadko również uszkodzeniem sprzętu – bo projektanci nigdy nie zakładali, że ktoś będzie chciał go rozkręcać.
Czytaj też: Chciałam idealnej klawiatury. Skończyłam, budując ją sama
Dlatego budowanie własnej klawiatury daje poczucie sprawczości
To ty wybierasz części, ty decydujesz o ich ułożeniu w obudowie. Możesz zmienić kolejność warstw wygłuszenia, dorobić własną, ręcznie wyciętą piankę, pieczołowicie osadzić każdy przełącznik i każdy klawisz. Na końcu dostajesz jeszcze możliwość zaprogramowania działania przycisków dokładnie tak, jak chcesz. Sprawczość objawia się nie tylko w możliwości wyboru i modyfikacji, ale także w stałej obecności w całym procesie konstrukcji – od pierwszego odkręcenia śrubki po zamknięcie obudowy.

Co więcej, producenci części do samodzielnie budowanych klawiatur wychodzą z założenia, że klient nie jest głupi i sobie poradzi. Że z pomocą ogólnodostępnych narzędzi złoży sprzęt, a w razie potrzeby będzie w stanie go także naprawić - dokładnie tak, jak było w przypadku mojego QK80 Mk2. Gdy zgłosiłam problem z ekranem wbudowanym w obudowę klawiatury, nie dostałam prośby o zwrot zestawu czy jej obudowy, tylko szybki komunikat: wysyłamy zamiennik ekranu. Choć proces wymiany ekranu nie był opisany w oficjalnych materiałach instruktażowych, spokojnie przeprowadzono mnie przez niego poprzez czat. Podobne podejście jest obecne również u pozostałych producentów części do klawiatur – „Dajemy wam niezbędne elementy, wy składacie”. To doświadczenie dało mi poczucie, że mam pełną kontrolę nad urządzeniem - poczucie, które miałam wcześniej tylko raz w życiu. Budując komputer
Budowa własnej klawiatury to nauka własnych preferencji
Bardzo niedocenianym aspektem budowy klawiatury jest też nauka własnych preferencji. Kupując gotowy model – albo wybierając laptopa „z dobrą klawiaturą” – zwykle opieramy się na rekomendacjach osób, które w życiu pisały na kilku klawiaturach, często dobranych losowo albo według suchej specyfikacji. Budując własną, po raz pierwszy zderzamy się z pytaniami w rodzaju: „Czy wolę wyraźny moment zadziałania, czy płynny ruch?”, „Których klawiszy faktycznie używam?”, „Czy dźwięk pisania pomaga mi się skupić, czy wręcz przeciwnie?”. Odpowiedzi nie przychodzą od razu, ale samo ich szukanie uświadamia, jak bogatym w bodźce doświadczeniem jest pisanie na klawiaturze. A wraz z tą świadomością otwiera się zupełnie nowy świat.
Nie można zignorować także niskiego progu wejścia – zwłaszcza jeżeli zraziłeś się do budowania w przeszłości
Samo budowanie klawiatur w czasie pandemii, za sprawą lockdownów i konieczności budowania home office – a w przypadku influencerów także estetycznie atrakcyjnych home office, przeszło ogromną transformację od bardzo niszowego hobby do czynności, którą może wykonać laik. Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z samą możliwością budowania klawiatur mechanicznych, był to świat z lekka tajemniczy, nie posiadający wielu twórców internetowych i poradników. Chlebem powszednim była konieczność zapoznania się z lutownicą oraz zagranicznymi sklepami, a istniejące poradniki były trudne w odbiorze bo były od hobbystów-ekspertów dla innych hobbystów-ekspertów.
Dziś jest zupełnie inaczej – obecnie spersonalizowaną klawiaturę można stworzyć wyłącznie z części kupionych na Allegro, OLX, Aliexpress czy Media Expert, a po wpisaniu odpowiedniej frazy z ekranu smartfona lub komputera będą wylewać się poradniki dotyczące budowy i dalszych modyfikacji.

Nie byłoby jednak uczciwie pominąć argumentów przeciwko budowaniu klawiatury. Pierwszym z nich jest czas. Kupno gotowej klawiatury to kwestia kilku godzin przeczesywania internetu i kilku dni oczekiwania na przesyłkę. Co bardziej pragmatyczni mogą zamknąć zakup w kilka godzin. Budowa własnej to proces rozciągnięty w czasie: poznawanie preferencji, dopasowywanie ich do budżetu, zamawianie części, czekanie, a na końcu kilkugodzinne składanie. W moim przypadku całość trwała niemal dwa miesiące, a i tak zakończyła się dodatkowym oczekiwaniem na wymianę uszkodzonego elementu. To doświadczenie fascynujące, ale zdecydowanie nie dla funkcjonalnych minimalistów, którzy chcą po prostu mieć działającą klawiaturę jak najmniejszym kosztem – również tym niematerialnym, jakim są czas i energia.
Materialne środki… okej, nazwę rzeczy po imieniu. Pieniądze. Również stanowią argument przeciwko budowie własnej klawiatury. Wchodząc do dowolnego sklepu internetowego i sortując od „Najpopuiarniejszych”, ukaże się lista produktów w większości zawierająca urządzenia w przedziale cenowym od 100 do 300 złotych. Z kolei na Allegro dominują klawiatury poniżej 100 złotych, co dość dobrze obrazuje oczekiwania przeciętnego konsumenta wobec ceny klawiatury. Takiej samej ceny ciężko oczekiwać od samodzielnie zbudowanej klawiatury, która w nawet najbardziej sprzyjających okolicznościach – czyli kupna wszystkich elementów z drugiej ręki – będzie kosztować przynajmniej 300 złotych. Choć tak zbudowana klawiatura zdecydowanie będzie spełniać kryteria personalizacji, to czy będzie tym wymarzonym ideałem – perfekcyjnym tak pod względem wrażeń dźwiękowych i dotykowych, jak i wizualnych? Dla szczęściarzy pewnie tak, a ci mniej szczęśliwi (lub zorientowani we własnych preferencjach) będą dokupywać i wymieniać kolejne elementy w poszukiwaniu idealnej klawiatury.
Budowa własnej klawiatury mechanicznej ma sens nie dlatego, że jest tańsza, szybsza albo prostsza - bo nie jest, lecz dlatego, że jako jedna z nielicznych technologicznych decyzji wciąż pozwala w pełni spersonalizować, z którego korzystasz codziennie. Proces budowy świadomy wybór pomiędzy „wystarczająco dobrą” masówką a sprzętem, który faktycznie stanowi odpowiedź na twoje potrzeby, nawyki i gust.
Tak, kosztuje więcej niż gotowiec z półki. Tak, wymaga czasu, cierpliwości i kilku momentów zwątpienia, gdy wygniesz piny kolejnego przełącznika próbując usadowić go w gnieździe. Ale w zamian daje coś, czego nie da się dopisać do specyfikacji: poczucie sprawczości, lepsze zrozumienie własnych preferencji i klawiaturę, która sprawia, że aż chce się wrócić do komputera.
Więcej o klawiaturach na Spider's Web:







































