Wielki problem ze Steam Machine. Ceny RAM-u zabiły plan podboju świata
Valve wstrzymuje ogłoszenie cennika Steam Machine, bo rynek podzespołów zwariował. Niedobory pamięci RAM i SSD wymuszają rewizję planów, a spekulacje o cenach w Polsce sięgają już 5000 złotych.

Listopadowa zapowiedź Steam Machine, Steam Frame i nowego kontrolera była bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem sprzętowym ostatnich lat. Valve wraca do koncepcji salonowego peceta, ale tym razem robi to mądrzej, mając za sobą gigantyczny sukces Steam Decka i gotowy ekosystem. Firma udowodniła, że potrafi robić hardware, dlatego oczekiwania wobec stacjonarnej konsoli i nowych gogli VR poszybowały w górę niemal natychmiast.
Przez ostatnie miesiące gracze i media zadawali sobie dwa kluczowe pytania: kiedy ten sprzęt trafi na półki i ile będzie kosztował. Valve w końcu przerwało milczenie, ale odpowiedź nie jest satysfakcjonująca. Zamiast konkretnego cennika i daty premiery, otrzymaliśmy informację o problemach logistycznych, które zmuszają giganta do rewizji swoich planów.
Valve ma problem z pamięcią w Steam Machine
Najważniejszą informacją z nowego komunikatu Valve jest potwierdzenie opóźnień w ustalaniu ostatecznych cen i dat premiery.
Jak teraz się dowiedzieliśmy, firma planowała podać te szczegóły na początku roku, ale gwałtowny wzrost cen i niedobory pamięci oraz nośników danych pokrzyżowały te plany. Choć cel wydania sprzętu w pierwszej połowie 2026 r. pozostaje aktualny, inżynierowie i księgowi muszą ponownie przeliczyć koszty produkcji, szczególnie w przypadku Steam Machine i Steam Frame.
Kiedy zapowiedzieliśmy nowe produkty w listopadzie, planowaliśmy, że do tej pory podzielimy się z wami konkretnym cennikiem i datami wydania. Jednak niedobory pamięci oraz nośników danych, o których zapewne słyszeliście w całej branży, od tamtego czasu gwałtownie się pogłębiły. Ograniczona dostępność i rosnące ceny tych kluczowych komponentów oznaczają, że jesteśmy zmuszeni przyjrzeć się po raz kolejny naszemu dokładnemu terminarzowi wydania oraz cenom (szczególnie jeśli chodzi o Steam Machine oraz Steam Frame).
Valve zaznacza, że sytuacja na rynku podzespołów jest dynamiczna i nie chce składać obietnic bez pokrycia. Niestety obecne braki komponentów oznaczają, że finalna cena urządzenia może być wyższa, niż początkowo zakładano. W kuluarach spekuluje się o kwotach rzędu 4000, a nawet 5000 złotych za Steam Machine, jeśli firma chce zachować wydajność zbliżoną do współczesnych pecetów.
Nasz cel, jakim jest wydanie wszystkich trzech produktów w pierwszej połowie roku, nie uległ zmianie. Musimy jednak popracować nad ustaleniem konkretnych cen i terminów wydania, które możemy ogłosić z dużą pewnością, mając świadomość, jak szybko mogą zmieniać się okoliczności wokół tych kwestii. Będziemy informować was na bieżąco, w miarę jak będziemy dopracowywać te plany najszybciej, jak to możliwe.
Gogle Steam Frame i specyfikacja konsoli
Poza kwestiami logistycznymi Valve podzieliło się szczegółami technicznymi dotyczącymi gogli Steam Frame. Urządzenie stawia na modułowość i nie będzie korzystać z bazowych stacji Lighthouse, co jest ukłonem w stronę łatwości obsługi. Ciekawą nowością jest strumieniowanie z wyostrzaniem środkowym - w przeciwieństwie do tradycyjnego renderowania, tutaj to komputer przesyła wysokiej jakości obraz tylko tam, gdzie patrzy użytkownik, co oszczędza przepustowość łącza bezprzewodowego.
W kwestii samej konsoli Steam Machine producent celuje w rozgrywkę w 4K przy 60 klatkach na sekundę, choć w wielu przypadkach będzie to możliwe dzięki technologii skalowania obrazu FSR. Valve uczciwie przyznaje, że najbardziej wymagające tytuły mogą wymagać zejścia z detalami lub wykorzystania zmiennej częstotliwości odświeżania (VRR) przy niższym klatkażu, aby utrzymać płynność. Trwają też prace nad optymalizacją ray tracingu.
Przeczytaj więcej o Steam Machine:
Rozbudowa Steam Machine i ukłon w stronę społeczności
Dobrą wiadomością dla entuzjastów sprzętu jest potwierdzenie możliwości rozbudowy. Użytkownicy będą mogli samodzielnie wymienić dysk SSD (format NVMe 2230 lub 2280) oraz pamięć RAM (DDR5 SODIMM). Co więcej, Valve planuje udostępnić pliki CAD przedniego panelu obudowy, co pozwoli społeczności na drukowanie własnych frontów i modyfikowanie wyglądu urządzenia.
Wspomniano również o nowym Steam Controllerze i starszym sprzęcie. Nowy pad będzie działał z każdą grą obsługującą nakładkę Steam, także tymi spoza sklepu Valve. Z kolei posiadacze gogli Valve Index mogą spać spokojnie, ponieważ mimo zakończenia produkcji tej linii wsparcie techniczne dla obecnych użytkowników zostanie utrzymane.
Szkoda, że start nowej generacji sprzętu Valve zalicza falstart komunikacyjny, ale decyzja o wstrzymaniu się z ogłoszeniem cen jest w pełni zrozumiała. Wypuszczenie cennika, który za miesiąc stałby się nieaktualny przez szalejący rynek półprzewodników, byłoby wizerunkowym strzałem w stopę.
Valve, nauczone doświadczeniem z premiery Steam Decka, woli prawdopodobnie uniknąć sytuacji, w której składa obietnice bez pokrycia w magazynach. Sytuacja ta rzuca też światło na kondycję całej branży technologicznej w 2026 r. Skoro nawet taki gigant jak Valve, dysponujący ogromnym zapleczem finansowym, musi pauzować przez ceny pamięci RAM i SSD, to sygnał, że kryzys podzespołów wciąż realnie wpływa na rynek elektroniki użytkowej. Pozostaje mieć nadzieję, że pierwsza połowa roku nie zmieni się wkrótce w okres świąteczny.







































