Polska armia ma nowego zwiadowcę. Jest bezszelestny i widzi wszystko
Do szerokiej gamy polskich dronów rozpoznawczych dołączył właśnie najmłodszy wiekiem dron Wizjer. To w całości dzieło polskich inżynierów.

Współczesne pole walki to przede wszystkim informacja. Kto widzi pierwszy, ten z reguły wygrywa, dlatego zdolności rozpoznawcze są dziś absolutnym fundamentem bezpieczeństwa.
Agencja Uzbrojenia potwierdziła oficjalnie przyjęcie na stan 19. zestawu bezzałogowego systemu rozpoznawczego Wizjer. Biorąc pod uwagę, że cały kontrakt zakłada dostarczenie 25 takich kompletów, proces wyposażania polskiej armii w te zaawansowane maszyny jest już na ostatniej prostej.
Rodzima myśl technologiczna
Bezzałogowe statki powietrzne klasy mini, operujące pod kryptonimem Bezzałogowy System Powietrzny Wizjer, to najnowsze dzieło naszej zbrojeniówki. Mówimy tu o w pełni polskiej konstrukcji, której projekt narodził się w głowach inżynierów z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Za produkcję tego sprzętu, w pełni zgodnego z rygorystycznymi standardami i normami obronnymi NATO, odpowiada natomiast konsorcjum, na którego czele stoi Polska Grupa Zbrojeniowa wraz z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi w Łodzi i Bydgoszczy.

Maszyny te projektowano głównie z myślą o Wojskach Lądowych oraz Specjalnych. Ich zadaniem jest prowadzenie zaawansowanego rozpoznania obrazowego (za pomocą kamery), wskazywanie celów dla naszej artylerii, a także ocena zniszczeń po przeprowadzonym uderzeniu. Co ciekawe, uniwersalność platformy sprawia, że może ona z powodzeniem wspierać również misje o charakterze czysto cywilnym.
Pod kątem technicznym mamy do czynienia z układem latającego skrzydła o rozpiętości 2,98 m, które dodatkowo wyposażono w winglety poprawiające aerodynamikę. Sercem napędu jest cichy silnik elektryczny z dwupłatowym śmigłem pchającym, co gwarantuje niezwykle niski współczynnik emisji hałasu, a na froncie to cecha na wagę złota.
Trzynastokilogramowy dron potrafi operować w powietrzu przez ponad 3 godz., latając w promieniu od 30 do 35 km od operatora. Dron rozpędza się do 120 km/h, a jego maksymalny pułap operacyjny wynosi 4000 m nad poziomem morza.
Pełna automatyzacja i bezpieczeństwo misji
Kluczem do przewagi taktycznej, jaką daje Wizjer, jest jego zaawansowana, dwusensorowa głowica optoelektroniczna. To właśnie ona pozwala na bezbłędne śledzenie i identyfikowanie celów zarówno w pełnym słońcu, jak i w środku nocy czy podczas załamania pogody.

Konstruktorzy zadbali o to, by system maksymalnie odciążał żołnierzy. Start odbywa się w pełni automatycznie z wykorzystaniem dedykowanej wyrzutni kompozytowej. Równie bezproblemowy jest powrót maszyny z misji. Dron samoczynnie schodzi na ziemię przy użyciu spadochronu oraz specjalnej poduszki powietrznej, która amortyzuje uderzenie i chroni cenną elektronikę. To sprawia, że eksploatacja jest nie tylko bezpieczna, ale też wyjątkowo prosta.
Od kieszonkowych zwiadowców po sprawdzony w boju polski hit
Drony wizjer dołączą do innych bezzałogowych latających systemów rozpoznawczych. A jest ich całkiem sporo przy czym znacznie różnią się one nie tylko możliwościami, ale i rozmiarami. Rozpiętość jest imponująca.
Mniejsze, ale równie fascynujące systemy, stanowią oczy i uszy żołnierzy na najniższym szczeblu taktycznym. Absolutnym fenomenem w tej kategorii jest norweski Black Hornet Nano, mikrodron przypominający miniaturowy helikopter, który waży zaledwie około 33 g. Mimo tak niepozornych gabarytów, ten bezzałogowiec potrafi utrzymać się w powietrzu przez blisko 25 minut i przesyłać obraz w wysokiej rozdzielczości, w tym z kamery termowizyjnej. Czyni go to idealnym narzędziem dla wojsk specjalnych podczas skomplikowanych walk w terenie zurbanizowanym.
Z kolei nieco wyżej na drabinie rozpoznania plasuje się dumny reprezentant polskiej zbrojeniówki - system FlyEye opracowany przez ożarowską Grupę WB. Wypuszczany z ręki, niemal bezgłośny płatowiec o masie 11 kg zyskał status legendy dzięki niesamowitej odporności na rosyjskie systemy walki elektronicznej (WRE) podczas wojny w Ukrainie. FlyEye może krążyć nad celem przez ponad 2,5 godz. w promieniu do 50 km, dostarczając bezcenne dane artylerii bez narażania operatora na wykrycie. W Ukrainie FlyEye naprowadza artylerię i wyrzutnie HIMARS na najcenniejsze cele. Wojsko Polskie wykorzystuje także inny rozpoznawczy system produkowany przez Grupę WB - FT-5 Łoś.
Więcej na Spider's Web:
Turecki miecz i tarcza
Wraz ze zwiększaniem odległości i skali operacji, polska armia sięga po maszyny klasy MALE (Medium Altitude Long Endurance), wśród których prym wiedzie doskonale znany na całym świecie turecki Bayraktar TB2. Polska zdecydowała się na zakup 24 takich płatowców, a ich dostawy znacząco podniosły nasze zdolności zarówno w zakresie głębokiego rozpoznania, jak i precyzyjnych uderzeń. Dron, mierzący 12 m rozpiętości skrzydeł, potrafi patrolować niebo bez przerwy przez 27 godz., wznosząc się na wysokość ponad 8 tys. m.
Wyposażony w nowoczesne głowice optoelektroniczne oraz dalmierze laserowe, Bayraktar potrafi z chirurgiczną precyzją namierzać obiekty wroga z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Udźwig wynoszący 150 kg pozwala na przenoszenie naprowadzanych laserowo bomb szybujących MAM-L i MAM-C. Dzięki temu maszyna w ułamku sekundy może zamienić się ze zwiadowcy w śmiercionośnego łowcę.
Amerykańscy giganci patrolują wschodnią flankę NATO
Na samym szczycie łańcucha pokarmowego wojskowych bezzałogowców znajdują się potężne maszyny ze Stanów Zjednoczonych, które gwarantują niespotykane dotąd możliwości. W odpowiedzi na pilną potrzebę operacyjną, Wojsko Polskie wyleasingowało systemy MQ-9A Reaper, które stacjonują w Mirosławcu, na bieżąco i niezwykle skrupulatnie monitorując sytuację za naszą wschodnią granicą. To prawdziwe kolosy o rozpiętości skrzydeł przekraczającej 20 m i masie startowej sięgającej blisko 5 t, zdolne do lotów z prędkością niemal 500 km/h na wysokości dochodzącej do 15 kn.
Amerykański Żniwiarz naszpikowany jest zaawansowanymi radarami z syntetyczną aperturą (SAR) oraz systemami rozpoznania elektronicznego (SIGINT), co pozwala mu na prześwietlanie terytorium wroga wzdłuż i wszerz niezależnie od warunków pogodowych.
Wojsko Polskie patrzy jednak w przyszłość i dlatego zdecydowało się na zakup jeszcze potężniejszej wersji - MQ-9B SkyGuardian. Ten najeżony nowinkami technologicznymi dron charakteryzuje się imponującym czasem lotu wydłużonym do ponad 40 godz. oraz integracją z łącznością satelitarną. Oznacza to, że w niedalekiej przyszłości polscy operatorzy będą mogli sterować maszyną i odbierać krytyczne dane rozpoznawcze, mając zasięg pokrywający praktycznie każdy zakątek globu.



















