Nowy Galaxy Z Flip7 wbija w fotel. Jest przepiękny
Samsung zaprezentował limitowaną wersję Galaxy Z Flip7 na igrzyska w Mediolanie. Urządzenie trafi do sportowców, ale historia uczy, że zaraz wyląduje na portalach aukcyjnych.

Edycje specjalne elektroniki użytkowej zawsze budzą zainteresowanie, bo skutecznie przełamują rutynę standardowych modeli dostępnych w każdym sklepie. To nie tylko kwestia innego koloru obudowy czy grawerunku na pleckach, ale często poczucie przynależności do wąskiej grupy posiadaczy czegoś unikalnego. Limitowane serie działają na wyobraźnię kolekcjonerów i fanów technologii, oferując odskocznię od masowej produkcji, co producenci chętnie wykorzystują do budowania wizerunku marki.
W ostatnich latach rynek widział wiele fajnych kooperacji. realme potrafiło zaskoczyć edycjami w segmencie premium, gdzie współprace z gigantami motoryzacji, jak Aston Martin, nadają urządzeniom sznytu luksusu i sportowej elegancji.
Teraz do gry wchodzi Samsung ze swoją cykliczną, ale bardzo prestiżową tradycją, prezentując model, którego teoretycznie nie da się kupić w sklepie.
Specjalny telefon na zimowe igrzyska

Samsung oficjalnie odsłonił Galaxy Z Flip7 Olympic Edition, zaprojektowany z myślą o sportowcach biorących udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich i Paraolimpijskich Mediolan-Cortina 2026.
Limitowany smartfon trafi do rąk około 3800 olimpijczyków z 90 krajów. Urządzenie ma im towarzyszyć przez cały czas trwania imprezy, ułatwiając komunikację w wiosce olimpijskiej oraz dzielenie się momentami zwycięstwa. Koreański producent, będący wieloletnim partnerem igrzysk, kontynuuje tym samym tradycję zapoczątkowaną jeszcze przed Soczi w 2014 r.

Wyróżnikiem tej edycji jest wzornictwo - obudowa otrzymała kolor Italian azure, nawiązujący do kulturowej tożsamości Włoch i ducha gospodarzy igrzysk. Całość dopełnia złota, metalowa ramka oraz logo olimpijskie. W zestawie znajduje się również specjalne etui Flipsuit, wykonane przez weneckich rzemieślników, które czerpie inspiracje z faktury śniegu i lodu - tak mówi o tym Samsung. Telefon wyposażono w dedykowane tapety oraz animacje, które mają oddawać klimat zimowej rywalizacji.

Od strony technicznej to wciąż ten sam Galaxy Z Flip7, którego znamy z rynkowego debiutu, ale wzbogacony o funkcje przydatne podczas zawodów.

Smartfon oferuje 50-megapikslowy aparat szerokokątny i funkcje Galaxy AI, takie jak tłumacz na żywo, co ma niwelować bariery językowe między sportowcami. Nowością jest rozszerzona funkcja Victory Selfie, która pozwoli medalistom robić grupowe zdjęcia bezpośrednio na podium, także w sportach drużynowych, co wcześniej było ograniczone.
Usługi cyfrowe i darmowy internet

Jest tego więcej: Samsung zadbał też o pakiet usług cyfrowych. Na urządzeniu preinstalowano aplikacje takie jak Athlete365 czy PinQuest, a także zapewniono nielimitowany dostęp do napojów w automatach na terenie wioski olimpijskiej poprzez Samsung Wallet. Co miłe, każdy sportowiec otrzyma eSIM z pakietem 100 GB danych w sieci 5G, aby mógł swobodnie korzystać z internetu we Włoszech.
Dystrybucja urządzeń rozpocznie się pod koniec stycznia 2026 r. w wioskach olimpijskich. Samsung przygotował specjalne punkty serwisowe, gdzie sportowcy będą mogli odebrać sprzęt, skonfigurować go i uzyskać pomoc techniczną. I fakt, na pewno producent wyraźnie zaznacza, że edycja ta nie jest przeznaczona do sprzedaży. Ale czy do odsprzedaży?
Historia z pewnością zatoczy koło
Możemy być pewni na 99,99 proc., że unikalne Galaxy Z Flip7 Olympic Edition wkrótce zaleją portale aukcyjne takie jak eBay czy OLX. Scenariusz ten przerabialiśmy już, a najbardziej jaskrawym przykładem były letnie igrzyska w Paryżu.
Wówczas, niedługo po rozdaniu urządzeń sportowcom, sieć wypełniły oferty sprzedaży limitowanych Samsungów. Ceny początkowo szybowały w okolicach kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych, by z czasem spaść do poziomu nieco wyższego niż sklepowa cena standardowego modelu.
Mechanizm ten jest prosty i logiczny. Wydaje mi się, że dla wielu sportowców, zwłaszcza tych z krajów o słabszym finansowaniu sportu lub reprezentujących niszowe dyscypliny, taki telefon to po prostu zastrzyk gotówki. Szczególnie, gdy są głęboko w ekosystemie Apple'a. Sprzęt o wartości rynkowej przekraczającej 5 tys. zł jest atrakcyjnym bonusem, który łatwo spieniężyć. Nie każdy potrzebuje najnowszego składaka, a czynsz czy sprzęt treningowy kosztują. Dlatego rynek wtórny weryfikuje pojęcie edycji limitowanej niemal natychmiast po ceremonii otwarcia.
Dla kolekcjonerów i fanów marki to właściwie jedyna okazja, by zdobyć ten konkretny wariant kolorystyczny. Jeśli więc ktoś poluje na Z Flipa7 w błękicie i złocie, powinien zacząć monitorować serwisy ogłoszeniowe w okolicy lutego 2026 r. - podaż z pewnością będzie spora.
Przygarnąłbym
Wiem, że nie powinienem, ale szczerze mówiąc, sam chętnie przygarnąłbym taki telefon. I nie chodzi tu wcale o szpanowanie limitowaną edycją czy logo igrzysk na obudowie. Po prostu kombinacja kolorystyczna wygląda świeżo, wręcz ślicznie, a sam Z Flip7 to kawał solidnej elektroniki.
Przede wszystkim jednak chciałbym go dlatego, że Z Flip7 to w mojej ocenie najlepszy składak ubiegłego roku. Samsung w końcu dopracował zawias, ekrany i baterię do poziomu, gdzie składana konstrukcja nie jest kompromisem, a realną zaletą. Plus oprogramowanie prawie dogoniło składną wersję Androida od motoroli. Jeśli więc miałbym używać takiego smartfona na co dzień, to wolałbym, żeby była to właśnie ta dopieszczona, rzadsza wersja, która przypomina, że technologia może być też ładna.







































