REKLAMA

"Populizm" mówi minister o odcięciu social mediów młodym. Ja mówię "cykor"

No tak – najlepiej wzruszyć ramionami i powiedzieć: "co my możemy?".

dzieci
REKLAMA

Jak zapowiedziała szefowa MEN Barbara Nowacka, klub Koalicji Obywatelskiej do końca lutego przygotuje poselski projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do ukończenia 15. roku życia. Szefowa resortu zdradziła, że będzie wzorowany na australijskich przepisach, choć w nieco zmienionej formie. Tam granicą jest 16. rok życia.

- Widzimy, co się dzieje z młodym pokoleniem przez media społecznościowe, gdzie - począwszy od alienacji, depresji, zagrożenia hejtem - po treści samobójcze, które [młodzi] tam widzą – powiedziała cytowana przez PAP ministra.

REKLAMA

W Australii przepisy weszły w życie na początku grudnia. I działają: 4,7 mln nieletnich zostało odciętych od mediów społecznościowych. Platformom, które nie dostosują się do nowego prawa, grozi kara w wysokości 49,5 mln dolarów australijskich (ok. 33 mln USD).

Za podobnymi przepisami jest prezydent Francji (granicą miałby być 15 r.ż.). Z kolei Duńczycy przewidują zakaz, ale z uchyloną furtką: nieletni w wieku 13-15 lat mogliby używać aplikacji za zgodą rodziców.

Co na to wszystko minister cyfryzacji? Krzysztof Gawkowski w rozmowie z Radiem Zet stwierdził, że jest "zirytowany ustawą dot. 15-latków" i jest "bardziej na nie, niż na tak".

Dla mnie dziś opowieść o tym, że podniesiemy granicę wieku i to wszystko naprawi, to jest dość populistyczne myślenie i mówienie. (…) Ustawa, która powstanie powinna pewnie według nich zawierać kary. Trzeba byłoby karać kogoś za to, że social media będą, bo inaczej nie będzie egzekucji.

No tak – i co z tego?

Kto, jak nie rząd, mógłby (i powinien!) się tym zajmować?

Według ministra cyfryzacji w Polsce "mamy problem z kompetencjami cyfrowymi rodziców, opiekunów i dzieciaków". Teoretycznie młodzi poniżej 13 r.ż. nie mogą zakładać kont w mediach społecznościowych, a jednak tak się dzieje – i to pewnie nierzadko za zgodą rodziców.

Skoro mamy problem tam, gdzie jest 9, 10, 11 lat, a od 13 lat można mieć social media, to czy podniesienie wieku z 13 na 15 lat rozwiąże problem? Jako minister cyfryzacji muszę powiedzieć: hola, hola, rozsądku trochę w tym wszystkim! Albo zrobimy coś dobrego dla obywateli, albo siejemy populizmem.

Znamienne, że dla ministra cyfryzacji problemem jest przede wszystkim to, że rodzice wyrażają mniej lub bardziej świadomą zgodę na korzystanie z mediów społecznościowych przez ich dzieci, a nie to, że platformy same nie przestrzegają własnych zasad. Weryfikacja najwyraźniej nie istnieje, ale to, jak słyszymy, ministra najwyraźniej mniej niepokoi, skoro nie zwraca na to uwagi.

Owszem, to prawda – dorośli nie świecą przykładem, machają ręką na zagrożenia albo nie są nawet ich świadomi. Mogą nie być wiarygodni w swojej krytyce technologii i mediów społecznościowych spędzając w nich o wiele za dużo czasu. Nie proponują alternatywy, nie nawiązują więzi z młodymi, bo sami nie mają siły na aktywności – wygodniej, że sprawę załatwia ekran. Tyle że to wszystko wiemy. Właśnie dlatego trzeba wspomóc rodziców i opiekunów skupiając się na dużych platformach, wymagając od nich realnych działań, a nie mitycznej edukacji. O tym, że musimy uczyć się o zagrożeniach czyhających w sieci słyszę przez całe życie i jakoś niewiele się w tym temacie udaje zrobić. A platformy jak były bezkarne, tak dalej są. Od nich nie musi nic zależeć, to ofiara ma się bronić przed niebezpieczeństwami.

Tymczasem minister cyfryzacji wywiesza białą flagę już na samym początku. Przecież nie ukarzemy technologicznych gigantów, mamy związane ręce! Nie przejmą się ograniczeniami, tak jak nie przejmują się tym, że np. nie powinny publikować reklam, które nakłaniają do fałszywych inwestycji.

Szef resortu cyfryzacji twierdzi, że egzekwowanie kar nie jest możliwe, a ja wolałbym usłyszeć, że będzie naciskał na inne państwa wspólnoty, by takie działania były podejmowane. Niedasizm dziwi, tym bardziej że wśród unijnych przywódców łatwo znaleźć mocnych sojuszników. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nie gryzie się w język i porównuje media społecznościowe do używek. To też populizm?

Populistów, jak najwyraźniej się okazuje, jest więcej. I bardzo dobrze

Według twórców raportu "Dojrzeć do praw", o którym na łamach Spider's Web+ pisał Marek Szymaniak, kluczowa jest odpowiedzialność platform i big techów. To oni powinni projektować swoje usługi tak, aby prawa dzieci były respektowane. "A kiedy nie przestrzegają zasad ochrony małoletnich państwo powinno mieć możliwość wymierzenia kar finansowych i ograniczenia ich działalności" – pisał Szymaniak. Co więcej, potrzebne są też właśnie nowe regulacje prawne, w realna weryfikacja wieku użytkowników i podniesienie progu wiekowego dla korzystania z mediów społecznościowych.

REKLAMA

Niech będzie, że to populizm. Najwyraźniej potrzebujemy populizmu, aby wreszcie zaprowadzić porządek.

Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-19T20:18:50+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T18:26:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T16:45:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T16:34:23+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T13:56:44+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T09:55:09+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T08:11:45+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T16:10:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA